O tym, że Wojciech Kossak był wielkim, znanym nie tylko w Polsce, malarzem batalistycznym wiedzą niemal wszyscy. Znacznie mniej natomiast powszechna jest wiedza, że był on też niezłym znawcą zarówno dawnej polskiej, jak i europejskiej historii wojskowej, a także artystą posiadającym sporą wiedzę na temat tzw. broni i barwy. Jednak najsłabiej przebadanymi epizodami z życia tego artysty są jego służba w kawalerii Cesarsko-Królewskiej Armii Austro-Węgierskiej oraz służba w jeździe Wojska Polskiego w latach 1918–1919. Po 11 listopada 1918 r. wziął on bowiem udział w formowaniu ochotniczych szwadronów wojewódzkich.
Formowanie szwadronów wojewódzkich, w tym również oddziału organizowanego przez Wojciecha Kossaka, które miało miejsce w pierwszym okresie odradzania się niepodległego państwa polskiego przypominało dawne tradycje pospolitego ruszenia oraz wojsk wystawianych przez powiaty i województwa koronne w XVII w., a także jazdy autoramentu narodowego i następnie kawalerii narodowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w XVIII w. Było też żywym odbiciem nieco późniejszych wzorów zastosowanych przy tworzeniu jazdy w pierwszym okresie istnienia Księstwa Warszawskiego i jego armii oraz w trakcie wojny polsko-austriackiej z 1809 r., jak również podczas znaczącej rozbudowy jej formacji w czasie powstania listopadowego i wojny polsko-rosyjskiej z lat 1830–1831 r.
Formowanie i dzieje szwadronów wojewódzkich
Zgodnie z zarządzeniami powstających w październiku i listopadzie 1918 r. polskich władz wojskowych, obok formacji innych broni oraz odpowiednich wojsk i służb, miało zostać sformowanych także najpierw 16, a ostatecznie 13 ochotniczych szwadronów wojewódzkich. Pierwotnie szwadrony te miały być organizowane w następujących garnizonach: w Zamościu, Lublinie oraz w Siedlcach, Łomży, Płocku, Włocławku, Łowiczu, Kaliszu, Łodzi, Kielcach, Piotrkowie i Częstochowie. Plany te nie zawsze były jednak możliwe do zrealizowania. Ludzi dla nich – przede wszystkim oficerów oraz podoficerów – powinny dostarczyć konspiracyjne koła koleżeńskie byłych Korpusów Polskich w Rosji, głównie zaś I Korpusu. Próbę realizacji tych planów, choć zmodyfikowanych, podjęto już w końcu października i w listopadzie 1918 r.
Początkowo miały być one traktowane jako wojsko lokalne obarczone zadaniem utrzymania ładu i porządku wewnątrz kraju. Przy ich formowaniu liczono na ofiarność społeczeństwa, w szczególności na ziemiaństwo i zamożnych chłopów, od których spodziewano się pozyskać konie oraz niezbędny do ich utrzymania furaż, a także żywność dla ludzi. Z biegiem czasu – wobec nieuniknionej wojny na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej – szwadrony wojewódzkie zamierzano przekształcić w kawalerię regularną. Ostatecznie garnizonami szwadronów wojewódzkich miały być następujące miasta byłego Królestwa Polskiego: Warszawa, Siedlce, Lublin, Radom, Kielce, Piotrków, Częstochowa, Łódź, Kalisz, Łowicz, Włocławek, Ciechanów i Łomża. Po wydaniu odpowiednich rozkazów i zarządzeń szybko zaczęły powstawać pierwsze szwadrony, zwane niekiedy szwadronami „lokalnymi”.
W rzeczywistości polskiej końca 1918 r. i początku roku następnego jazda skupiała w sobie ogromny procent społecznego entuzjazmu, który uwolnił fakt odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Ochotników do tej broni – uważanej za narodową – nie brakowało i szczególnie w początkowym okresie jej tworzenia zapełniali oni prawie w całości jej szeregi, przy czym zjawisko to było charakterystyczne dla jazdy Wojska Polskiego jeszcze przez cały rok 1919.
Do służby ochotniczej w kawalerii wstępowała zaś głównie młodzież uniwersytecka oraz gimnazjalna, a także młodzież pochodząca ze sfer ziemiańskich, które oddały ogromne usługi przy formowaniu jazdy, w tym szwadronów wojewódzkich, przekazując na ich potrzeby – między innymi – sporą część koni. Chętnych do służby nie brakowało również pośród chłopów, a także spośród rzemieślników, a nawet robotników, choć tych ostatnich było zapewne najmniej. Dominowali ludzie młodzi, pomiędzy 17 a 24 rokiem życia, posiadający pewne „domowe” wyszkolenie w zakresie jazdy konnej i opieki nad wierzchowcem czy też w strzelaniu, którzy po krótkim przeszkoleniu szybko odchodzili na front. Ochotnicy mieli się stawiać do szwadronów z własnym umundurowaniem oraz z końmi. Państwo i wojsko miały dostarczyć jedynie uzbrojenie oraz rzędy końskie. Pierwsze szwadrony wojewódzkie zaczęły powstawać po 4 listopada 1918 r.
Szwadron Jazdy Ziemi Łowickiej
Obowiązkową służbę wojskową w armii austro-węgierskiej Wojciech Kossak odbył w latach 1876–1877 r. jako jednoroczny ochotnik (Einjahrigefreiwiliger) w 1. Regimencie Ułanów generała Brudermanna. Jako oficer rezerwy kawalerii austriackiej brał udział w I wojnie światowej. Od 1 lipca 1914 r do 1 maja 1915 r. był oficerem ordynansowym w sztabie I Korpusu 1. Armii generała Victora Dankla. Następnie do 1 września 1915 r. taką samą funkcję pełnił w dowództwie 45. Dywizji Piechoty, po czym już do końca Wielkiej Wojny, mianowicie do 1 października 1918 r. służył w Kwaterze Prasowej Cesarsko-Królewskiej Armii Austro-Węgierskiej. Dymisję z szeregów tej armii otrzymał 1 listopada tego roku.
Jednak jego sława malarza batalisty oraz osobiste kontakty towarzyskie wśród ówczesnych elit cesarsko-królewskiej, i nie tylko, arystokracji, a także wspomniane powyżej przydziały służbowe spowodowały, iż praktycznie nie uczestniczył w bezpośrednich działaniach frontowych. Stąd też jego kwalifikacje dowódcze nie mogły być najwyższej próby. Pomimo własnego przekonania, był znacznie lepszym malarzem niż żołnierzem.
W szeregi Wojska Polskiego, w stopniu rotmistrza, formalnie przyjęto go bezpośrednio z Cesarsko-Królewskiej Armii Austro-Węgierskiej na mocy Reskryptu Rady Regencyjnej z dnia 5 listopada 1918 r. Do 1 grudnia 1918 r. pełnił funkcję adiutanta ówczesnego szefa Sztabu Generalnego generała porucznika Tadeusza-Jordan Rozwadowskiego. Następnie od 1 grudnia 1918 r. do 1 lutego 1919 r. był „komendantem Szwadronu Jazdy Łowickiej”.
Formowanie przez rotmistrza Wojciecha Kossaka 1. Szwadronu Jazdy Ziemi Łowickiej rozpoczęło się 13 listopada 1918 r. w Łowiczu, w koszarach przy ówczesnej ulicy Podrzecznej, niemal natychmiast po odebraniu miasta z rąk niemieckich. Jednakże oficjalny rozkaz szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego L. 17 ukazał się dopiero dwa dni później. Napisano w nim: „[...] rozkazuję przystąpić do tworzenia w powiecie błońskim Szwadronu Jazdy Województwa Łowickiego. Dowództwo szwadronu powierza się rotmistrzowi Wojciechowi Kossakowi”. Wynika więc z tego, że funkcję tę otrzymał on w momencie, gdy formalnie był jeszcze adiutantem szefa Sztabu Generalnego.
Ówczesne Mazowsze nie było najdogodniejszym obszarem do tworzenia wojska. Niepokoje na wsi oraz inspirowane przez rodzimych komunistów i radykalną lewicę konflikty społeczne utrudniały proces organizacji struktur odradzającego się państwa i jego armii, która – głównie zaś służący w jej szeregach szeregowi – od początku swego istnienia stała się obiektem zainteresowania radykalnych – prosowieckich i wywrotowych – ugrupowań lewicowych. Poza tym organizowane wówczas oddziały Milicji Ludowej często wykorzystywane były jako argument siły w toczących się wtedy sporach politycznych, przy czym kontrolę nad nimi próbowali przejąć rodzimi komuniści.
Działanie w takiej rzeczywistości wymagało taktu i politycznego umiaru. Tymczasem rotmistrz Wojciech Kossak nie ukrywał swych krytycznych poglądów na temat rządów polskiej lewicy niepodległościowej oraz osoby Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Poza tym zachował też sporo niekorzystnych cech wojskowego sposobu życia, które wyniósł z wcześniejszej służby w kawalerii Cesarsko-Królewskiej Armii Austro-Węgierskiej. Wydaje się, iż taka postawa wywarła pewien istotny wpływ na późniejsze wydarzenia związane z dziejami tworzonego przez niego szwadronu.
W Łowiczu w tym czasie powstawał również 2. Szwadron 2. Pułku Ułanów. W związku z tym, najprawdopodobniej w końcu listopada, oddział przeniesiono z Łowicza do Błonia pod Warszawą. Tam nadal trwały prace nad jego organizacją. Kadrę szwadronu stanowili głównie żołnierze pochodzący z byłego I Korpusu Polskiego w Rosji.
Natomiast ochotnicy rekrutowali się w znacznej części spośród młodzieży ziemiańskiej. Tak w 1926 r. napisał o nich oraz o ich dowódcy, a także o początkach historii szwadronu pierwszy dziejopis Pułku 3. Ułanów major Stanisław Laudański: "Szwadron [...] składał się przeważnie z młodzieży obywatelskiej, której zapał do służby wojskowej dość szybko ostygł, pomimo, że nie była ona dla nich zbyt uciążliwa. Była to młodzież o dobrych chęciach, lecz jako przyzwyczajona do wygód, mało odporna na niezwykłe dla niej warunki życia koszarowego. Dowódca szwadronu, człowiek wysoce kulturalny i europejski, przy tym gorący patriota, wstąpił do szeregów wojska z pobudek głównie romantycznych, nie zdając sobie dokładnie sprawy, jak trudnym było w warunkach ówczesnych zadanie dowódcy ochotniczego, samodzielnego oddziału. Szwadron był rozkwaterowany w fabrycznej miejscowości w pobliżu takiego przemysłowego ośrodka, jakim jest Żyrardów. Miejscowe sfery robotnicze niechętnym okiem patrzały na to ‘pańskie’ wojsko. Gdy zaś rotmistrz Kossak począł interweniować w strajkach fabrycznych organizacje lewicowe wraz z Milicją Ludową postanowiły szwadron rozbroić".
Pomimo poważnych braków w koniach i uzbrojeniu oraz w umundurowaniu i wyekwipowaniu, a także w wyszkoleniu 22 grudnia szwadron złożył w Błoniu przysięgę połączoną z nabożeństwem w miejscowym kościele. Zbliżał się bowiem termin jego odejścia na front. Był to wynik rozkazu szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który na dzień 19 grudnia wyznaczył mu termin osiągnięcia gotowości marszowej.
Plany te pokrzyżował zatarg z miejscowym oddziałem Milicji Ludowej. Jego bezpośrednią przyczyną były różnice w poglądach politycznych na temat ustroju niepodległej Polski. Ponadto stan dyscypliny w 1. Szwadronie Jazdy Ziemi Łowickiej pozostawiał wiele do życzenia, za co pewną odpowiedzialność ponosił niewątpliwie sam jego dowódca. Efektem tej sytuacji była nieudana próba rozbrojenia szwadronu, która miała miejsce 24 grudnia 1918 r. Dokonali jej ludzie związani z Polską Partią Socjalistyczną oraz z podległą jej Milicją Ludową. Do wypadków tych doszło podczas służbowego wyjazdu rotmistrza Wojciecha Kossaka do Krakowa, Przemyśla i Lwowa po rzędy końskie. Funkcję dowódcy pełnił wtenczas porucznik Aleksander Łubieński.
Sam zainteresowany tak opisywał to wydarzenie w liście do żony: "Pewnie już wiesz z gazet, że podczas mojej nieobecności banda bolszewików w sile 120 uzbrojonych ludzi, o świcie, z pomocą zdrajców w samym szwadronie, wtargnęła do koszar i do kwater oficerskich i trzymając rewolwery do strzału kazała wydać broń. Sterroryzowani rekruci nie stawiali oporu, oficerowie mając lufy przy czole tak samo. Na szczęście jeden z ułanów, przytomny [...] krzyknął: ‘Samochód pancerny jedzie z Warszawy!’ Na to wszystko w nogi, ułani za broń swoją i z tych bandytów 30, pobiwszy srodze zatrzymali.
Strat nie było żadnych, ale sam fakt wystarczył, aby Piłsudski, który z tymi bandytami trzyma i proteguje [...] raptem lojalny szwadron błoński rozwiązuje [...]. To że ja byłem właśnie nieobecny, ratuje mnie od wszelkiej odpowiedzialności. [...] Naturalnie, że historia jest niemiła, jedni mówią, co mnie cenią, że bolszewiki skorzystali z tego, że Kossaka wysłano po siodła, a drudzy mówią, że nie było dostatecznie energicznych zarządzeń, aby się przed tym ustrzec. Jedni i drudzy mają rację. [...] Formowanie szwadronu wśród gniazda bandyckiego, jak Żyrardów, Grodzisk i Leszno[1], z rekrutów nie umiejących nawet strzelać było nonsensem takim jak trzymać szkołę w palącym się budynku".
Znacznie spokojniejszy oraz bardziej obiektywny był natomiast oficjalny meldunek, jaki 27 grudnia na ten temat złożyło dowództwo szwadronu. Podobny w tonie był też raport napisany przez rotmistrza Wojciecha Kossaka dnia 1 stycznia 1919 r. Z dokumentów tych wynika, iż po rozbrojeniu warty dokonano rewizji kwater oficerskich, po czym zwrócono broń szwadronowi. Zginęło jednak jedno siodło oraz kilka karabinów. „Wyprawa” zorganizowana w celu odzyskania skradzionej broni zakończyła się fiaskiem. W efekcie tego zajścia w Błoniu i okolicach ogłoszono stan wojenny.
Tak zaś wydarzenia te opisał wspomniany wcześniej major Laudański: "[...] w noc wigilijną, korzystając z tego, że dowódca i wszyscy oficerowie wyjechali na urlopy świąteczne, przy czym niektórzy samowolnie. Po obfitych wigilijnych libacjach cały szwadron zasnął snem świątecznym, zapomniawszy rozstawić warty. Skutkiem tego było, że bojowe organizacje robotnicze i członkowie Milicji Ludowej [...] nie mieli wielkiej trudności w zagarnięciu broni [...]. Po tym fakcie został wysłany 28 XII 1918 r. pluton 2-go Szwadronu Pułku 3 Ułanów do Błonia dla objęcia garnizonu [...]. Robotnicy zwrócili mu broń szwadronu wojewódzkiego dobrowolnie".
Jednym ze skutków tych wydarzeń była kara 14 dni aresztu średniego, która 27 grudnia wymierzona została plutonowemu Aleksandrowi Golence. Podoficerowi temu zarzucono bowiem „niedozór nad wartą”, co miało być bezpośrednią przyczyną takiego ich przebiegu.
Nie był to jednak finał całej sprawy. Miała ona zbyt poważny charakter, aby wystarczyły zwyczajne środki dyscyplinarne. Dlatego też dnia 28 grudnia 1918 r. ukazał się rozkaz Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego następującej treści:
"Z powodu zajścia w szwadronie wojewódzkim w Błoniu [...], gdzie wskutek braku odpowiednich zarządzeń dla zabezpieczenia i służby wewnętrznej możliwe było, że tłum z setki ludzi był w stanie wtargnąć do koszar i szwadron rozbroić, zarządzam rozwiązanie tegoż szwadronu i dochodzenie sądowe w sprawie zajścia. Oficerowie, ludzie, konie i materiał szwadronu zostają rozdzieleni na 3 pułki uł. Fakt rozbrojenia szwadronu przez garstkę napastników świadczy nie tylko o braku organizacji i dyscypliny, ale jest dowodem, że nie wpojono w żołnierza najprostszych zasad poczucia żołnierskiego. [...] Broń daje naród żołnierzowi nie po to, aby ją składał, lecz by nią bronił najżywotniejszych jego interesów".
Tak więc 1. Szwadron Jazdy Ziemi Łowickiej został rozwiązany. Trudno się też temu dziwić. Należało stworzyć wystarczająco odstraszający przykład dla innych formacji, aby w przyszłości uniknąć podobnych wypadków. Warto tutaj też zauważyć, iż rozkaz ten mocno tchnie duchem osiemnastowiecznej i dziewiętnastowiecznej europejskiej tradycji wojskowej, gdzie honor był najwyższą wartością oddziału oraz służących w jego szeregach oficerów i szeregowych, najsurowszą karą za czyny mu przeciwne było zaś właśnie jego wymazanie z Ordre de Bataille armii, a w najlepszym przypadku utrata posiadanego wcześniej wysokiego starszeństwa.
Rzeczywisty proces likwidacji szwadronu trwał jednak aż do 1 lutego 1919 r., przy czym wbrew rozkazowi Naczelnego Wodza jego majątek oraz żołnierzy praktycznie w całości przejął Pułk 3. Ułanów. Barwy tego pułku założył również rotmistrz Wojciech Kossak, który jeszcze przez pewien czas pozostał w szeregach polskich sił zbrojnych jako zastępcza szefa Komisji Ubiorczej, której zadaniem było opracowanie nowego munduru polowego dla Wojska Polskiego. Jednak po zakończeniu jej prac w grudnia 1919 r. opuścił szeregi armii i jako oficer rezerwy Pułku 3. Ułanów powrócił do pędzla i sztalugi. Miał już bowiem 63 lata „[...] i bardzo dużo jeszcze nowych pomysłów i tematów do malowania”.
Dzieje szwadronu organizowanego przez Wojciecha Kossaka są dobrym potwierdzeniem tezy, iż wartość wojska w znacznym stopniu zależy od jakości jego dowódców. Tym ostatnim zaś nie zawsze wystarczą dobre chęci i nienaganne maniery, aby stworzyć wartościową i bojową formację. Obok zwykłego ludzkiego i żołnierskiego szczęścia koniecznym jest jeszcze posiadanie przez nich odpowiedniej wiedzy fachowej, zdolności organizacyjnych, zapału i wytrwałości oraz umiejętności nawiązywania kontaktu z podwładnymi. Której z tych cech zabrakło Wojciechowi Kossakowi?
Bibliografia selektywna
Smoliński A., Dzieje szwadronów wojewódzkich formowanych w końcu 1918 r. przez braci Wojciecha i Tadeusza Kossaków (listopad 1918–czerwiec 1919 r.), [w:] Drogi do niepodległości. Ziemie polskie w dobie odbudowy Państwa Polskiego. Studia pod red. Z. Karpusa i M. Wojciechowskiego, Toruń 2003.
Smoliński A., Szwadrony wojewódzkie Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej (koniec 1918 – marzec 1919 r.) oraz ich historyczne pierwowzory, [w:] Najjaśniejsza Rzeczypospolita. Studia ofiarowane Profesorowi Andrzejowi Stroynowskiemu. Praca zbior. pod red. M. Durbas, Częstochowa 2019.
Smoliński A., Ochotnicze formacje jazdy organizowane przez Tadeusza i Wojciecha Kossaków (listopad 1918 – marzec 1919 r.). Przyczynek do dziejów szwadronów wojewódzkich Wojska Polskiego, „Res Gestae. Czasopismo Historyczne”, Instytut Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Pedagogicznego im. Edukacji Narodowej w Krakowie, Kraków 2021, nr 13.
Smoliński A., Strzeżek T., Do szarży marsz, marsz... Studia z dziejów kawalerii. Tom 9. Z potrzeby chwili. Mobilizacja jazdy w warunkach powstania i wojny polsko-rosyjskiej w końcu 1830 i w 1831 r. oraz w pierwszym okresie walk o niepodległość i granice na przełomie 1918 i 1919 r., Toruń 2021.
Prof. dr hab. Aleksander Smoliński – Katedra Historii Wojskowej na Wydziale Nauk Historycznych UMK
[1] Wojciech Kossak w taki sposób określił duże skupiska ludności robotniczej.