Jeszcze kilkanaście lat temu wiedza o żywieniu pochodziła głównie z podręczników, porad specjalistów oraz programów edukacyjnych. Dziś ogromna część informacji z zakresu dietetyki trafia do nas za pośrednictwem Internetu, mediów społecznościowych i influencerów.
Nigdy wcześniej dostęp do wiedzy nie był tak łatwy, ale jednocześnie nigdy wcześniej rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji nie było tak proste. W efekcie dietetyczne fake newsy stały się codziennością, a mity żywieniowe rozprzestrzeniają się szybciej niż rzetelne wyniki badań naukowych.
W Internecie można znaleźć tysiące porad dotyczących odchudzania, „oczyszczania organizmu”, suplementów czy produktów uznawanych za szkodliwe. Część z nich opiera się na dowodach naukowych, jednak wiele jest jedynie uproszczeniami lub całkowicie fałszywymi informacjami. Mimo to miliony ludzi wierzą w takie przekazy i na ich podstawie podejmują wybory żywieniowe. Powstaje więc pytanie: dlaczego tak łatwo ulegamy dietetycznym mitom?
Dieta idealna i potrzeba prostych odpowiedzi
Człowiek od zawsze poszukuje prostych rozwiązań skomplikowanych problemów. Zdrowe żywienie jest zagadnieniem złożonym i zależy od wielu czynników, takich jak wiek, stan zdrowia, aktywność fizyczna czy styl życia. Tymczasem Internet często proponuje łatwe odpowiedzi: „wyeliminuj gluten”, „cukier to biała śmierć”, „detoks oczyści organizm z toksyn”, „jedz tylko przez osiem godzin dziennie”. Takie komunikaty są atrakcyjne, ponieważ dają poczucie kontroli i obiecują szybkie efekty. Ludzie chętnie wierzą, że wystarczy wyeliminować jeden składnik diety, aby poprawić zdrowie lub schudnąć. W rzeczywistości jednak zdrowie jest efektem długoterminowych działań i nawyków, a nie jednego produktu czy suplementu.
Dlaczego dietetykę trudno badać?
Dietetyka należy do dziedzin nauki, które wyjątkowo trudno badać. W przeciwieństwie do eksperymentów laboratoryjnych, żywienie człowieka zależy od ogromnej liczby zmiennych. Trudno jest dokładnie kontrolować np. co jedzą badani, ile śpią, jaki mają poziom stresu i czy są aktywni fizycznie.
Wiele badań żywieniowych ma charakter obserwacyjny. Naukowcy analizują zwyczaje żywieniowe dużych grup ludności i sprawdzają, jakie zależności występują między dietą a zdrowiem. Problem polega jednak na tym, że korelacja nie zawsze oznacza przyczynowość. Jeśli osoby jedzące więcej warzyw są zdrowsze, nie oznacza to automatycznie, że same warzywa są jedyną przyczyną ich lepszego zdrowia. Dodatkowo media często upraszczają wyniki badań. Pojedyncze odkrycie przedstawiane jest jako przełom lub ostateczny dowód. W efekcie, jednego dnia pojawia się informacja, że kawa szkodzi zdrowiu, a kilka miesięcy później – że może wydłużać życie. Dla odbiorcy wygląda to tak, jakby naukowcy ciągle zmieniali zdanie, choć w rzeczywistości nauka jest procesem stopniowego budowania wiedzy.
Psychologia fake newsów
Jednym z najważniejszych mechanizmów psychologicznych odpowiedzialnych za popularność mitów żywieniowych jest efekt potwierdzenia. Człowiek chętniej przyjmuje informacje zgodne z własnymi przekonaniami, a ignoruje te, które im przeczą. Osoba przekonana, że „chemia w jedzeniu szkodzi”, będzie częściej zwracać uwagę na artykuły ostrzegające przed konserwantami niż na publikacje tłumaczące ich bezpieczeństwo.
Znaczenie mają także emocje. Treści wywołujące strach lub zaskoczenie szybciej przyciągają uwagę. Nagłówki typu „tego produktu nigdy nie jedz”, budzą silne emocje i zachęcają do udostępniania.
Dużą rolę odgrywają również historie pojedynczych osób. Relacja człowieka, który schudł kilkanaście kilogramów dzięki konkretnej diecie, może wydawać się bardziej przekonująca niż wyniki wieloletnich badań naukowych. Takie historie są łatwiejsze do zapamiętania i bardziej działają na wyobraźnię.
Media społecznościowe i influencerzy
Media społecznościowe znacząco zmieniły sposób przekazywania wiedzy o żywieniu. Obecnie każdy użytkownik Internetu może publikować porady dietetyczne i budować wokół siebie społeczność odbiorców. Problem polega na tym, że popularność nie zawsze oznacza kompetencje. Influencerzy często przedstawiają informacje w prosty i bardzo pewny sposób. Naukowiec zazwyczaj mówi ostrożnie: „badania sugerują”, „potrzebne są dalsze analizy”, „wyniki nie są jednoznaczne”. Tymczasem influencer mówi: „ten produkt szkodzi”, „ta dieta działa na każdego”. Dla odbiorcy taki zdecydowany komunikat wydaje się bardziej przekonujący.
Algorytmy mediów społecznościowych dodatkowo wzmacniają problem. Użytkownicy widzą przede wszystkim treści podobne do tych, które wcześniej oglądali lub polubili. Powstaje w ten sposób tzw. bańka informacyjna, w której odbiorca ma kontakt głównie z informacjami zgodnymi z własnymi poglądami.
Najpopularniejsze mity żywieniowe
Niektóre fake newsy dietetyczne funkcjonują od lat i mimo licznych badań nadal są bardzo popularne. Jednym z przykładów jest mit dotyczący glutenu. Dieta bezglutenowa jest konieczna dla osób cierpiących na celiakię lub niektóre formy nadwrażliwości, jednak dla większości zdrowych ludzi eliminacja glutenu nie przynosi dodatkowych korzyści zdrowotnych. Wiele kontrowersji budzą także produkty GMO. W Internecie często przedstawia się je jako wyjątkowo niebezpieczne, mimo że obecne badania naukowe nie potwierdzają ich szkodliwości dla zdrowia człowieka. Podobnie wygląda kwestia „detoksów” i diet oczyszczających. Natomiast organizm człowieka posiada własne mechanizmy usuwania zbędnych produktów przemiany materii, za które odpowiadają głównie wątroba i nerki. Inne popularne mity dotyczą np. tycia po spożyciu pieczywa, niełączenia białek z węglowodanami czy zabranianiu jedzenia po godz. 18:00.
Jak odróżnić naukę od pseudonauki?
W świecie nadmiaru informacji niezwykle ważna staje się umiejętność krytycznego myślenia. Istnieje kilka sygnałów ostrzegawczych, które mogą świadczyć o nierzetelności przekazu żywieniowego. Po pierwsze, warto uważać na treści obiecujące szybkie i spektakularne efekty. Nauka rzadko operuje językiem cudów i natychmiastowych rezultatów. Po drugie, należy sprawdzać źródła informacji. Wiarygodne artykuły zwykle odwołują się do badań naukowych, opinii ekspertów oraz oficjalnych rekomendacji organizacji zdrowotnych. Ważne jest także rozumienie podstaw metodologii badań naukowych. Pojedyncze badanie nie oznacza jeszcze ostatecznego dowodu. Rzetelne rekomendacje powstają na podstawie wielu analiz, metaanaliz i przeglądów systematycznych.
Popularyzacja nauki jako odpowiedź
Dietetyczne fake newsy nie są jedynie internetową ciekawostką. Mogą wpływać na zdrowie, prowadzić do niedoborów pokarmowych, zaburzeń odżywiania czy rezygnacji z leczenia opartego na dowodach naukowych. Ich popularność wynika jednak nie tylko z działalności pseudonaukowych influencerów, ale również z naturalnych mechanizmów psychologicznych i trudności związanych z interpretacją badań naukowych.
Rosnąca liczba fake newsów pokazuje, jak ważna jest popularyzacja nauki. Sama publikacja wyników badań nie wystarcza, jeśli ich znaczenie nie jest tłumaczone w sposób zrozumiały dla społeczeństwa. Potrzebni są specjaliści potrafiący łączyć wiedzę naukową z prostym językiem komunikacji. Coraz więcej uczelni i instytucji naukowych angażuje się dziś w działania edukacyjne w mediach społecznościowych. Dzięki temu rzetelna wiedza ma szansę dotrzeć do osób, które na co dzień nie sięgają po publikacje naukowe.
Popularyzacja nauki może więc stać się jednym z najważniejszych narzędzi walki z dezinformacją, a rozwijanie krytycznego myślenia i umiejętności oceny źródeł informacji może okazać się jednym z najważniejszych elementów edukacji zdrowotnej w XXI wieku.
Mgr Magdalena Schulz – absolwentka dietetyki Collegium Medicum UMK, dietetyk kliniczny