W ostatnich tygodniach zrobiło się w mediach głośno na temat badań prowadzonych przez Instytut Archeologii UMK w Starym Toruniu, gdzie odsłonięto relikty pokrzyżackiej zabudowy najwcześniejszego etapu rozwoju Torunia
Założony on został oficjalnie pod koniec 1232 roku bezpośrednio przy pierwszej na ziemi chełmińskiej warowni krzyżackiej usytuowanej na równinie zalewowej przy przeprawie przez Wisłę na wysokości początkowego odcinka odnogi Wisły prowadzącej do Portu Drzewnego.
Można domyślać się, że bezzwłocznie do pracy przystąpili wtedy sprowadzeni zapewne ze Śląska pierwsi osadnicy, w tym mierniczy i budowlańcy, kładąc podwaliny nowoczesnego jak na ówczesne czasy założenia urbanistycznego. Powodzie nawiedzające to miejsce szybko zweryfikowały jednak plany mistrza krajowego zakonu Hermanna von Balka, który zaledwie po czterech latach przeniósł miasto niemal dziesięć kilometrów w górę rzeki. Tym razem usytuował go na terasie nadzalewowej, której krawędź wyznacza mniej więcej obecny przebieg murów toruńskiej starówki od strony Wisły. Po starej lokalizacji miasta została nazwa miejscowości Stary Toruń i nieoczywiste relikty niesfinalizowanego ośrodka miejskiego. Od dawna wzbudzały one duże zainteresowanie mediewistów – zarówno historyków, jak i archeologów.
Historia badań tego miejsca ma długą tradycję sięgającą co najmniej lat 80. XVII wieku, kiedy to wybitny historyk Krzysztof Hartknoch, profesor gimnazjum akademickiego w Toruniu w swojej wiekopomnej monografii poświęconej Prusom Zachodnim opisał pozostałości murów, fosy i znaleziska kości ludzkich rozciągające się w Starym Toruniu wzdłuż Wisły na długości „300 kroków”. Te ostatnie powiązał z kościołem św. Jana Chrzciciela, pierwszą świątynią wzniesionym przez zakon na ziemi chełmińskiej, która przetrwała w tym miejscu pomimo translokacji miasta w zupełnie nowe miejsce. Z opisu Hartknocha wynika, że osobiście dokonał on autopsji terenowej stosując metodę badawczą przypominającą trochę prospekcję powierzchniową wykorzystywaną współcześnie w badaniach archeologicznych.
Niestety nie zachowały się, żadne szkice terenowe przybliżające szczegółową lokalizację tych reliktów, stąd ich odnalezienie po latach okazało się nie lada wyzwaniem dla archeologów. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy były przeobrażenia terenu w wyniku kolejnych powodzi, prace ziemne w trakcie budowy wału przeciwpowodziowego i intensywne prace rolne, w wyniku czego relikty te stały się praktycznie niewidoczne w terenie. Podejmowane przez archeologów próby zweryfikowania najstarszej lokacji miasta kończyły się zazwyczaj niepowodzeniem. Pomocne okazały się dopiero studia historyczne prof. Tomasza Jasińskiego, który na początku lat 80. XX wieku w oparciu o liczne źródła pisane i kartograficzne trafnie określił pierwotną lokalizację Torunia.
Przełomowym momentem w poszukiwaniach archeologicznych były zdjęcia lotnicze wykonane przez łódzkiego badacza Wiesława Stępnia, który w drugiej dekadzie XXI wieku wykonał serię zdjęć dokumentujących liczne anomalie wegetacyjne zaznaczające się na powierzchni terenu. Wskazywały one na obecność w bezpośrednim sąsiedztwie początkowego odcinka Portu Drzewnego poszukiwanych reliktów zabudowy pierwszego miasta. Zwłaszcza wyjątkowo suche lato 2016 roku pozwoliło na zadokumentowanie na powierzchni ponad 9 hektarów, archeologicznych struktur odwzorowujących historyczną zabudowę tego terenu (fot. 1). Odkrycia te wymagały jednak weryfikacji archeologicznej, której podjął się interdyscyplinarny zespół badawczy kierowany przez Romualdę Uziembło z Muzeum Okręgowego w Toruniu.
Wykonane wtedy przez Piotra Wronieckiego badania geomagnetyczne potwierdziły wcześniejsze ustalenia dokonane na podstawie zdjęć lotniczych. Możliwe było doprecyzowanie genezy i funkcji odkrytych anomalii, które słusznie powiązano z pierwszą lokacją Torunia. Do najważniejszych ustaleń należało odkrycie zarysu dwóch równoległych fos zaznaczających się w formie wyraźnej struktury w kształcie litery „L” zamykających pierwotną przestrzeń miasta, domniemanych bram wjazdowych oraz zobrazowanie geomagnetycznych wyróżników jego regularnej, wewnętrznej zabudowy. Pozostawało tylko sprawdzić tradycyjną metodą wykopaliskową czy interpretacje te zgodne są z rzeczywistym stanem rzeczy. Informacja taka była również niezbędna z punktu widzenia ochrony dziedzictwa archeologicznego bezcennego dla historii Torunia i ewentualnego wpisu tego miejsca do rejestru zabytków. Okazją do podjęcia tego rodzaju badań stało się bilateralne porozumienie pomiędzy spółką Port Drzewny działającą w imieniu właściciela terenu a UMK w Toruniu dotyczące m.in. współpracy naukowej. W rezultacie w marcu br. podjęto w Starym Toruniu badania sondażowe. Ostatecznie prace te powierzono Katedrze Starożytności i Wczesnego Średniowiecza, a kierownikiem badań archeologicznych został prof. Jacek Bojarski przy współpracy dr. Marcina Weinkaufa i piszącego te słowa. Badania dofinansowane zostały przez Wojewódzką Konserwator Zabytków w Toruniu, która ze zrozumiałych względów zainteresowana była ich realizacją.
Wykopy założono w miejscu domniemanych fos oraz centralnie usytuowanego dużego prostokątnego obiektu o wymiarach 6,2 x 6,3 metrów. W obu przypadkach potwierdzono średniowieczną metrykę odsłoniętych struktur na co wskazują fragmenty naczyń ceramicznych pochodzących głównie z 2 ćwierci XIII wieku. Dwie fosy usytuowane równolegle do siebie miały szerokość dochodzącą do 10 metrów, zagłębienie około 2–2,5 m a pomiędzy nimi wznosił się pierwotnie wał ziemny z czasem zniszczony w trakcie licznych powodzi nawiedzających ten teren. Z kolei relikty zabudowy nie zostały jeszcze w całości przebadane, ale wiele wskazuje, że mamy w tym przypadku do czynienia z częściowo zagłębionym w ziemi budynkiem o drewnianej konstrukcji ścian i wyodrębnionym wejściem od strony wschodniej. Od strony południowej sąsiadował z nim wolnostojący piec o glinianej konstrukcji nieznanego na tym etapie badań przeznaczenia. Nie wiadomo czy wprowadzona do obiegu medialnego interpretacja funkcji budynku jako „domu wójta” okaże się właściwa. Będzie można dopiero ocenić to po zakończeniu jego eksploracji i przeprowadzeniu niezbędnych analiz przyrodniczo-archeologicznych. Odkryte dotąd artefakty takie jak żelazne groty strzał czy strzemię jeździeckie świadczą jednakże o elitarności jego mieszkańców.
Relikty domostwa odkryto na głębokości około 1,8 m. Przykryte były horyzontalnie zalegającymi nawarstwieniami związanymi z kolejnymi wylewami rzeki, z których najwyraźniej manifestowały się piaski odłożone w trakcie wielkiej powodzi w 1786 roku oraz zalegające poniżej nich mady. Należy podkreślić, że badania te mają charakter wstępny, weryfikacyjno-sondażowy. Nie mogą one zastąpić systemowego przebadania tego miejsca z użyciem wszelkich dostępnych we współczesnej archeologii technik i metod o charakterze interdyscyplinarnym. Dopiero takie badania mogą w przyszłości wyjaśnić wiele aspektów związanych z najstarszym etapem rozwoju naszego miasta.
Patrząc obecnie na pole orne w omawianym miejscu i zbudowane nieopodal osiedle domków jednorodzinnych, trudno wyobrazić sobie, że miejsce to kryje pozostałości najstarszego epizodu osadniczego lokacyjnego Torunia. Zachowane pod osadami powodziowymi, zamknięte niejako w „kapsule czasu”, czekają na odkrycie i uspołecznienie. Nie ma wątpliwości, że walory przyrodniczo-kulturowe tego miejsca i jego znaczenie historyczne stanowią olbrzymi potencjał do zagospodarowania go w przyszłości w celach edukacyjno-turystycznych. Zbliżająca się rocznica 800-lecia lokacji Torunia będzie do tego znakomitą okazją.
Prof. dr hab. Wojciech Chudziak – dyrektor Instytutu Archeologii UMK