Z dr. Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim rozmawia Winicjusz Schulz
– Chciałbym, abyśmy chwilę porozmawiali o Pańskiej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Zacznijmy od tej pierwszej. Podczas spotkania ze studentami i naukowcami UMK wspominał Pan o swoim dzieciństwie, o tym, jak mama składała Panu życzenia z okazji Dnia Kosmonauty, o tym, jak później był Pan żeglarzem, alpinistą. A czy w tym wszystkim było też miejsce na powieści i filmy science fiction?
– Powiem szczerze, że nie tak bardzo towarzyszyła mi w przeszłości literatura science fiction. Już jednak jako dziecko byłem bardzo aktywny. To było rzeczywiście podróżowanie, chodzenie po górach, żeglowanie. To do mnie najbardziej przemawiało. I taka aktywność w pewnym momencie wypchnęła mnie... ponad atmosferę ziemską, na stację kosmiczną.
– Pora na teraźniejszość – jak Pana zmieniła wyprawa w kosmos?
– Z pewności ta misja kosmiczna mnie zmieniła. Chociażby zmieniła postrzeganie niektórych spraw. Z perspektywy przestrzeni kosmicznej nabiera się na przykład trochę dystansu do pewnych aspektów życia.
Mam nadzieję, że uda mi się również podzielić tą moją historią tu ze studentami, władzami UMK, ale też jak najszerzej w Polsce. Myślę, że mam unikatową część wiedzy, którą miałem ogromny przywilej, aby posiąść. I staram się tą wiedzą podzielić, pokazywać, przynajmniej z mojej strony, jakie ścieżki kariery, ścieżki naukowe mogą być interesujące. Mam nadzieję, że uda mi się zainspirować niektóre osoby. Jeżeli tak się stanie, to będzie to moje... zwycięstwo! Jeżeli choć kilku studentów będzie podążać moimi drogami... Jeżeli będą inwestować w siebie, w naukę.
– No i przyszłość – może ta bliższa, może dalsza – gdyby otrzymał Pan (wraz żoną) propozycję udziału w wyprawie na Marsa, ale byłaby to – przynajmniej, gdy bierze się pod uwagę dzisiejsze realia – misja z gatunku „lot w jedną stronę”, czy przyjąłby Pan taką propozycję?
– Czy poleciałbym na Marsa w jedną stronę? Z pewnością nie! Na pewno jednak pracowałbym natomiast nad taką propozycją w tym duchu, by można było podróżować jednak w dwie strony. Mars wydaje mi się bardzo odległym celem. Raczej wszyscy teraz bardziej patrzymy w stronę Księżyca. Mam jednak nadzieję, że my jako ludzkość taką podróż na Marsa będziemy też przygotowywać. I kiedyś będziemy mogli tego dokonać. Ja jednak pewnie raczej będę to śledził z pozycji obserwatora niż uczestnika takiej misji kosmicznej.
– Dziękuję za rozmowę.