Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Chorzy na cywilizację

obrazek: fot.nadesłana]
fot. nadesłana

Z dr. hab. Markiem Foksińskim, kierownikiem Katedry Biochemii Klinicznej na Wydziale Farmaceutycznym, o chorobach cywilizacyjnych, czynnikach sprzyjających ich rozwojowi oraz skutkach społecznych i profilaktyce rozmawia Tomasz Ossowski

– Główny obszar zainteresowań naukowych kierowanego przez Pana zespołu stanowią badania nad znaczeniem wolnych rodników tlenowych (WRT), szczególnie w rozwoju i patogenezie takich chorób cywilizacyjnych, jak nowotworowy oraz choroby układu krążenia.

Czy choroby cywilizacyjne są jedynie wkalkulowanym nieuchronnym skutkiem ubocznym powszechnego rozwoju – który przecież sam w sobie jest nieunikniony i stanowi zjawisko chyba jednak pozytywne – czy może ich powszechne występowanie stawia pod znakiem zapytania sens coraz intensywniejszego rozwoju życia w ogóle?

– Na wstępie nadmienię tylko, że profil badań prowadzonych przez nasz zespół lekko skręcił w stronę badań związanych z aktywną demetylacją. Jedno z najbardziej aktualnych pytań, na które w dalszym ciągu brak jest jednoznacznej odpowiedzi brzmi: czy istnieje związek przyczynowo-skutkowy między metabolizmem komórki a uszkodzeniami DNA oraz niedawno poznanymi procesami aktywnej demetylacji DNA? Bardzo istotne wydaje się rozstrzygnięcie, czy zmiany epigenetyczne obserwowane w tkankach są odpowiedzialne za rozwój choroby, szczególnie nowotworów, i czy mogą być parametrem predykcyjnym w postępowaniu terapeutycznym.

Problem chorób cywilizacyjnych należy ujmować w perspektywie bardziej ogólnej, szerszej aniżeli poziom poszczególnych nauk medycznych, z których każda wykorzystuje właściwy sobie specjalistyczny aparat pojęciowy, stosuje specyficzne metody badawcze czy sposoby leczenia. Na przykład procesy, którymi zajmuje się reprezentowana przeze mnie biochemia kliniczna sytuują się na poziomie komórkowym DNA. Natomiast choroby cywilizacyjne są przede wszystkim chorobami społecznymi i w takiej perspektywie należy je rozpatrywać. Stanowi ona punkt odniesienia zarówno dla analizy czynników sprzyjających rozwojowi tych chorób i ich skutków, jak również profilaktyki i metod zapobiegania.

– Czym zatem są choroby cywilizacyjne?

– Choroby cywilizacyjne to schorzenia związane z ujemnymi skutkami życia w warunkach wysoko rozwiniętej cywilizacji. Stanowią one efekt rozwoju, którego widocznymi przejawami są różnego rodzaju „acje” – industrializacja, urbanizacja, mechanizacja, motoryzacja czy chemizacja rolnictwa – i ich negatywnego oddziaływania na człowieka, jego otoczenie, środowisko, sposób życia.

Choroby społeczne w Polsce obejmują choroby układu krążenia – wśród nich nadciśnienie tętnicze, miażdżycę naczyń krwionośnych, chorobę wieńcową, chorobę niedokrwienną serca, jaki i nowotwory, cukrzycę, alergie, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP), nikotynizm, alkoholizm, zaburzenia psychiczne – wśród nich nerwice, depresję – a także otyłość, czy nawet już prowadzącą do otyłości nadwagę.

– Są to choroby często ze sobą powiązane, wzajemnie się warunkujące. Wystąpienie jednego sprzyja pojawieniu się kolejnego schorzenia, o ile to pierwsze nie jest już efektem jakiejś wcześniejszej choroby. Trochę błędne cywilizacyjne koło…

– Dokładnie taka wydaje się najogólniej ujęta istota chorób cywilizacyjnych. Dramatem XXI wieku jest ścisłe współwystępowanie tych chorób, skutkujące zamkniętym kołem problemów zdrowotnych, które niejako wzajemnie się napędzają. Większość schorzeń wywołuje następne, potem kolejne. Zachorowanie na jedną chorobę zwiększa ryzyko zapadnięcia na inną. Do tego nie badamy się, a zażywamy na własną rękę coraz więcej leków, suplementów, odżywek i wydaje nam się, że jesteśmy zdrowi. Nic bardziej mylnego.

Inną istotną cechą chorób społecznych jest to, że znacznie zmniejszają one wartość biologiczną społeczeństwa i obciążają gospodarkę poważnymi problemami wynikającymi z rosnącej zachorowalności, takimi jak absencja chorobowa, niepełnosprawność, rehabilitacja, śmiertelność.

– Czynniki sprzyjające rozwojowi chorób cywilizacyjnych również są… cywilizacyjne.

– Istotnym czynnikiem chorobotwórczym jest nadmierne tempo życia, stały pośpiech, „pogoń za czasem”, co stanowi podłoże stanów nerwicowych i zaburzeń neurowegetatywnych. Choroby cywilizacyjne zależą nie tylko od bezpośredniego działania czynników składających się na współczesną cywilizację, ale również od wybranego, czy może raczej wymuszonego. stylu życia. Postępuje eliminacja lub znaczne ograniczenie ruchu i wysiłku fizycznego na rzecz siedzącego trybu życia. Niewłaściwie i nieracjonalnie się odżywiamy, nieprawidłowa dieta obfituje w tłuszcze zwierzęce i cukry proste oraz używki. Do tego dochodzi podatność na stres, którego poziom jest coraz wyższy. Żyjąc w pośpiechu, korzystamy z wysoko przetworzonych „dobrodziejstw” cywilizacji, które zamiast dodawać ‒ odejmują zdrowia. Negatywny wpływ ma oddziaływanie środowiskowe, w szczególności powszechnie występujące zanieczyszczenie, a często skażenie środowiska naturalnego, zwłaszcza powietrza, wody i żywności czy rosnący poziom hałasu.

– W splocie różnych chorób cywilizacyjnych niechlubne poczesne miejsce zajmują choroby układu krążenia oraz nowotwory.

– Należy tu zwrócić uwagę na nadciśnienie tętnicze, na które choruje prawie 9 milionów Polaków. Negatywnymi czynnikami – przeważnie ze sobą powiązanymi, jak to już wcześniej stwierdziliśmy – sprzyjającymi zachorowalności są palenie tytoniu, zbyt mała aktywność fizyczna, otyłość, spożywanie nadmiaru soli, nadmierne spożycie alkoholu, stres i napięcie nerwowe. Nadciśnieniu często towarzyszy miażdżyca naczyń krwionośnych, będąca bezpośrednią przyczyną wielu innych poważnych schorzeń układu krążenia. Ogólnie rzecz ujmując, polega ona na odkładaniu się w uszkodzonych ścianach tętnic blaszki miażdżycowej, czyli złogów cholesterolu, soli wapnia oraz trombocytów – komórek biorących udział w procesie krzepnięcia krwi. Przepływ krwi przez naczynia zostaje znacznie utrudniony lub może być całkowicie zahamowany. W efekcie dochodzi do niedotlenienia narządów i tkanek. Szczególnie groźne następstwa może mieć niedotlenienie mózgu lub serca.

Z kolei miażdżyca naczyń krwionośnych jest bezpośrednią przyczyną choroby wieńcowej (dławicy). Jest to choroba naczyń krwionośnych serca. Mamy tu do czynienia z odkładającą się blaszką miażdżycową, zwężającą światło naczyń krwionośnych mięśnia sercowego. Przepływająca znacznie wolniej krew nie dostarcza komórkom serca odpowiedniej ilości tlenu i substancji odżywczych. W Polsce co roku notuje się około 105 tysięcy nowych zachorowań na chorobę niedokrwienną serca. Co roku na zawał serca umiera ponad 100 tysięcy osób.

– Wymiar społeczny chorób nowotworowych też jest zatrważający.

– Nowotwory to druga z najczęstszych przyczyn zgonu. W naszym kraju stwierdza się rocznie około 126 tysięcy nowych zachorowań na nowotwory i ponad 91,5 tysiąca zgonów. Do najważniejszych czynników rakotwórczych zalicza się dym papierosowy, powodujący nowotwory złośliwe płuc, krtani, jamy ustnej, przełyku, żołądka. Równie szkodliwe są spaliny samochodowe, wyziewy z kominów fabrycznych, substancje chemiczne obecne na przykład w smogu czy konserwantach żywności. Ponadto, niekorzystny wpływ przypisuje się występującemu w środowisku promieniowaniu jonizującemu, promieniowaniu nadfioletowemu, toksynom pochodzenia grzybiczego czy infekcjom wirusowym.

– Cywilizacyjny charakter mają choroby związane z zaburzeniami przemiany materii, wśród których najbardziej rozpowszechnione wydają się otyłość i będąca często jej następstwem cukrzyca. Pierwszym symptomem otyłości jest… nadwaga.

– Nadwagę i otyłość można określić wyliczając współczynnik BMI, powstały przez podzielenie masy ciała podanej w kilogramach przez kwadrat wysokości podanej w metrach. Wartość prawidłowa to 19-25. Przy wartości 25-30 mamy już do czynienia z nadwagą. Wartość powyżej 30 oznacza otyłość, a powyżej 40 występuje otyłość skrajna, nazywana śmiertelną. Aż połowa Polaków waży za dużo. Według badań przeprowadzonych przez CBOS w 2014 roku 34 procent naszych rodaków cierpi na nadwagę, a 17 procent jest otyłych. Wagę prawidłową ma 46 procent badanych, a tylko 3 procent – niedowagę. Oznacza to, że nadwaga występuje u 16 milionów, a otyłość u 6,5 miliona Polaków.

Otyłość to zaburzenie przemiany materii skutkujące nadmiernym odkładaniem się tłuszczu, głównie w tkance podskórnej, niekiedy też otłuszczeniem serca, jelit i innych narządów. Za otyłość bezwzględną uważa się przekroczenie o 25 procent wagi należnej dla wieku, płci i wzrostu. Otyłość sprzyja powstawaniu wielu chorób, w tym miażdżycy tętnic, niewydolności krążenia, cukrzycy. O dużej skali problemu i jego skutków społecznych najlepiej świadczy fakt, że od 2017 roku w leczeniu otyłości – oprócz diety czy hormonoterapii – stosuje się również bariatrię, czyli redukujące wagę leczenie chirurgiczne, jako grupę świadczeń refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Należy uznać to za przełom w podejściu do tej choroby.

Z otyłością współwystępuje zazwyczaj cukrzyca typu II.

– W odróżnieniu od cukrzycy typu I., zwanej młodzieńczą i polegającej na niewydzielaniu insuliny, istotą cukrzycy typu II. są zaburzeniach wydzielania tego hormonu oraz wrażliwości komórek na jego działanie. W efekcie dochodzi do hiperglikemii. W krwi chorego znajduje się duża ilość glukozy, która nie jest wykorzystywana przez tkanki organizmu jako źródło energii. Cukrzycę rozpoznajemy, gdy poziom glukozy na czczo wynosi powyżej 120 mg/dl lub stężenie glukozy w dwie godziny po doustnym teście obciążenia glukozą wynosi powyżej 200 mg/dl.

Cukrzyca typu II. występuje najczęściej u osób otyłych lub osób z nadwagą po 45. roku życia.

Choruje na nią 1,9 miliona, a na cukrzycę typu I około 150 tysięcy Polaków. Na świecie z cukrzycą żyje 415 milionów ludzi, czyli co jedenasta dorosła osoba. Według przewidywań Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej do 2040 roku liczba ta wzrośnie do 642 milionów.

Poważne negatywne skutki społeczne wynikają z powikłań cukrzycy. Mikroangiopatia cukrzycowa to charakterystyczne dla chorych na cukrzycę zmiany w małych naczyniach krwionośnych. Ich bezpośrednią przyczyną jest właśnie hiperglikemia. Drobne naczynia są najbardziej wrażliwe na negatywne działanie wysokich stężeń cukru we krwi, dlatego powikłania przewlekłe w cukrzycy zwykle zaczynają się od retinopatii prostej, czyli zmian w oku prowadzących do problemów ze wzrokiem. Do zmian mikroangiopatycznych zalicza się również nefropatię cukrzycową, uszkadzającą i upośledzającą działanie nerek, a także neuropatię cukrzycową.

Natomiast makroangiopatia cukrzycowa to charakterystyczne dla chorych na cukrzycę zmiany w dużych i średnich naczyniach krwionośnych. Do zmian makroangiopatycznych u diabetyków zalicza się zespół „stopy cukrzycowej” oraz, wspomniane wcześniej, chorobę niedokrwienną serca i miażdżycę, a także zawał mięśnia sercowego i udar mózgu. Schorzenia te są skutkiem przewlekłej hiperglikemii, insulinooporności i przewlekłego stanu zapalnego. Makroangiopatie cukrzycowe dotykają zwłaszcza chorych na cukrzycę typu II., u których często rozwijają się choroby układu krążenia, a najczęstszą przyczyną zgonu są incydenty sercowo-naczyniowe.

– To faktycznie swoiste perpetuum mobile chorób cywilizacyjnych. 

– Należy jeszcze wspomnieć o będącej w dużej mierze efektem codziennego cywilizacyjnego stresu chorobie wrzodowej. Jest to przewlekłe schorzenie, polegające na powstawaniu uszkodzeń na błonie śluzowej różnych odcinków przewodu pokarmowego. Przyczynę owrzodzeń stanowi nadmierne wydzielanie kwasu solnego w żołądku przy jednoczesnym nieodpowiednim działaniu mechanizmów obronnych. Oprócz stresu, do rozwoju choroby przyczynia się również nieprawidłowa dieta, palenie tytoniu, obecność w żołądku i dwunastnicy bakterii helicobacter pylori. W 2015 roku choroba Leśniowskiego-Crohna (przewlekłe zapalenie ściany przewodu pokarmowego) dotknęła ponad 22 tysiące, a wrzodziejące zapalenie jelita – prawie 68 tysięcy Polaków.

Podłoże cywilizacyjne ma także wiele chorób psychicznych oraz alergicznych. W powstawaniu nerwic, depresji i innych zaburzeń psychicznych istotną rolę odgrywa m.in. duży poziom nasilenia stresu, czynniki neurochemiczne (zaburzenia metabolizmu neuromediatorów), czynniki intrapsychiczne. Z kolei źródłem alergii jest nadmierna aktywność własnego układu immunologicznego. Organizm osoby posiadającej tę słabość w kontakcie z alergenem (substancją, na którą jest uczulony) działa nadreaktywnie i wytwarza przeciwciała, które wywołują podrażnienia. Przebieg reakcji alergicznych może być bardzo zróżnicowany i przybierać różnorodne formy, począwszy od znanego większości z nas łzawienia, przekrwienia spojówek czy kataru siennego, a skończywszy na pokrzywce skórnej, skurczu oskrzeli (dychawicy oskrzelowej, astmie) czy ogólnym spadku ciśnienia tętniczego i wstrząsie anafilaktycznym.

– Czy jest jakieś wyjście w tego zamkniętego koła wzajemnie się napędzających problemów zdrowotnych?

– Profilaktyka i jeszcze raz profilaktyka. Utrzymanie zdrowia jest czterokrotnie tańsze niż leczenie choroby, które dodatkowo obarczone jest ryzykiem, wprawdzie malejącym wraz z rozwojem medycyny, ale jednak zawsze ryzykiem. Nikt przecież nie da nam stuprocentowej gwarancji, że wyzdrowiejemy. Profilaktyka oznacza zdrowy tryb życia, przestrzeganie właściwej diety, dbanie o prawidłową wagę ciała i zachowanie dobrej kondycji fizycznej, aktywny wypoczynek, rezygnację z używek, unikanie lub przynajmniej minimalizowanie stresu, a przede wszystkim systematyczną kontrolę stanu zdrowia, która pozwala zapobiegać i ograniczać ryzyko wystąpienia chorób związanych z rozwojem cywilizacji.

Receptą niech będą słowa Bernardino Ramazziniego, włoskiego lekarza, pioniera medycyny pracy, który już w 1700 roku opisał najważniejsze choroby pięćdziesięciu ówczesnych grup zawodowych: ,,…Znacznie lepiej jest zapobiegać chorobie niż ją leczyć, podobnie jak lepiej jest zawczasu przewidywać burzę i ratować się przed nią niż być przez nią porwanym...”

– Dziękuję za rozmowę.

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

 [fot.nadesłana]