Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Opieka zdrowotna po przejściach

Zdjęcie ilustracyjne
fot. nadesłana

Z dr. Jackiem Krysiem, dyrektorem Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, o wpływie epidemii koronawirusa, a także ostatniego masowego napływu uchodźców z Ukrainy na kondycję polskiego szpitalnictwa oraz na procedury kliniczne rozmawia Tomasz Ossowski

– Podporządkowaliśmy nasze życie zarówno społeczne, zawodowe, jak i prywatne rytmowi kolejnych fal epidemii koronawirusa. Jak odbiły się one na funkcjonowaniu dużego szpitala klinicznego, jakim jest kierowany przez Pana Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy?

– Dwa lata pandemii koronawirusa całkowicie zmieniły nasze postrzeganie rzeczywistości. Covid-19 wywołał globalny kryzys zdrowotny, społeczny i ekonomiczno-gospodarczy, czego skutki będziemy prawdopodobnie odczuwać przez kolejne lata, jeśli nie dziesięciolecia. Wywrócił się cały dotychczasowy światowy ład. Praktycznie z dnia na dzień musieliśmy w miarę możliwości i zasobów dostosować naszą działalność do nowej pandemicznej sytuacji. Oznaczało to nagłą zmianę we wszystkich obszarach funkcjonowania szpitala: medycznym, organizacyjnym, technicznym i finansowym.

– Czy epidemia wpływa na profil działalności szpitala?

– Oczywiście. Przede wszystkim uruchomiliśmy 7 oddziałów izolacyjnych. Koordynatorem pierwszego oddziału była dr Iwona Urbanowicz, lekarz z Kliniki Medycyny Ratunkowej, która następnie szkoliła personel medyczny w kolejnych oddziałach. Hospitalizujemy pacjentów z Covid-19 w stanach najcięższych, wymagających terapii ECMO. Rozszerzyliśmy więc profil naszej dotychczasowej działalności o leczenie chorób zakaźnych na dużą skalę, a w konsekwencji również wielu powikłań po przebytym zakażeniu.

Już w grudniu 2020 r. uruchomiliśmy program szczepień. Jako szpital węzłowy rozpoczęliśmy od zaszczepienia personelu własnego oraz pracowników innych palcówek medycznych, kolejno przechodząc do etapu szczepień populacyjnych. Było to bardzo duże przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne. Do dziś wykonaliśmy blisko 32 tys. szczepień. Z drugiej strony należy pamiętać, że jesteśmy szpitalem wielospecjalistycznym, szerokoprofilowym, pełnimy również funkcję Centrum Urazów Wielonarządowych dla naszego województwa, co stawia przed nami konkretne zadania. Przez cały okres trwania pandemii realizowaliśmy je, pomimo wprowadzanych zewnętrznych obostrzeń.

Faktem jest, że pandemiczne ograniczenia miały wpływ na mniejszą dostępność do udzielanych świadczeń dla pacjentów planowych. Widać to niestety w statystykach z ostatnich dwóch lat – stan zdrowia Polaków jest coraz gorszy, szczególnie w przypadku schorzeń onkologicznych czy kardiologicznych, gdzie czas ma niebagatelne znaczenie. Problem ten dotyczy nie tylko pacjentów w stanach nagłych – proszę sobie wyobrazić pacjenta, który czeka 4 lata na zabieg implantacji stawu biodrowego, cierpi, jego komfort życia jest bardzo zły i nagle z powodu pandemicznych ograniczeń zabieg zostaje przełożony na kolejny odległy termin. Kolejne miesiące samotnej walki z bólem.

– W jaki sposób ewoluuje koszyk świadczeń zdrowotnych oferowanych przez szpital? Na ile jest on stabilny, a na ile podlega zmianom w zależności od rozwoju sytuacji epidemicznej?

– Zakres udzielanych świadczeń ulegał zmianie w miarę rozwoju sytuacji epidemicznej. Tworzenie oddziałów izolacyjnych to tylko jeden z obszarów. Na początkowym etapie pandemii pierwsze zmiany nastąpiły w zakresie diagnostyki mikrobiologicznej. Już w marcu 2020 r. zakupiliśmy ze środków własnych aparat pozwalający na wykrywanie wirusa SARS-CoV-2 w oparciu o metodę odwrotnej transkrypcji i detekcji w czasie rzeczywistym Real-Time RT-PCR. Świadczenia te wykonywaliśmy nie tylko dla naszych pacjentów, ale także dla większości szpitali w regionie.

W ten sposób zyskaliśmy ważne narzędzie do walki z wirusem, a nasz personel poczucie bezpieczeństwa. Epidemia, a raczej jej skutki w postaci powikłań po przebytej chorobie zainicjowały rozpoczęcie programów rehabilitacji dla pacjentów po Covid-19. Uruchomiliśmy dwa takie projekty w Zakładzie Rehabilitacji Kardiologicznej i Promocji Zdrowia, kierowanym przez prof. Aldonę Kubicę oraz Klinice Rehabilitacji pod kierownictwem dr Magdaleny Mackiewicz-Milewskiej. Pacjenci po przebytej chorobie mają możliwość skorzystania z 6-tygodniowej ambulatoryjnej rehabilitacji, która polega głównie na ćwiczeniach oddechowych, ćwiczeniach z użyciem przyborów i przyrządów, np. bieżnia, rowerek stacjonarny, cykloergometr, a także na edukacji. Z poczynionych obserwacji widać, jak zmienia się na korzyść stan fizyczny i psychiczny naszych pacjentów. Do dziś z tej formy leczenia skorzystało już 150 pacjentów. Realizujemy również badania naukowe, których celem jest analiza poziomu stężenia przeciwciał i ocena odpowiedzi immunologicznej zarówno poszczepiennej, jak i po przebyciu choroby Covid-19.

– Jak wygląda dostępność łóżek i zapewnienie bieżącej opieki zdrowotnej dla pacjentów „niecovidowych”, w tym opieki w stanach nagłych?

– Dotychczasowe decyzje wojewody nakładały na szpital obowiązek wyodrębnienia łóżek covidowych z bieżącej infrastruktury. Oznaczało to, że jeśli uruchamiamy 106 łóżek, jak miało to miejsce podczas drugiej i trzeciej fali pandemii, to o 106 łóżek zmniejszamy bazę dostępną dla innych pacjentów. W punkcie kulminacyjnym piątej fali mieliśmy 93 łóżka zlokalizowane w kilku oddziałach izolacyjnych. Powstały one kosztem łóżek m.in. kardiologicznych, geriatrycznych, rehabilitacyjnych, laryngologicznych i neurochirurgicznych.

Warto zwrócić uwagę, że utworzenie oddziału izolacyjnego wymaga zaangażowania większych zasobów kadrowych. Musieliśmy np. oddelegować cały personel pielęgniarski Kliniki Otolaryngologii do pracy w oddziałach izolacyjnych. W efekcie utrzymaliśmy w klinice wyłącznie przyjęcia ostre. Podobnie sytuacja wyglądała w Klinice Neurochirurgii, którą w całości przekształciliśmy w oddział izolacyjny. Z uwagi na bycie Centrum Urazowym naszym priorytetem było wyodrębnienie łóżek covidowych w taki sposób, aby zawsze zabezpieczyć możliwość przyjmowania pacjentów w stanach nagłych. Piąta fala pandemii i jej wariant omikron przyniosły kolejne ograniczenia w naszej działalności, wynikające po pierwsze ze znacznej absencji personelu medycznego spowodowanej zakażeniami, po drugie z pojawienia się zakażeń wewnątrzszpitalnych pacjentów na oddziałach niecovidowych, które wymuszały okresowe wstrzymania przyjęć planowych i zmianę dotychczasowej organizacji pracy.

– Na jakiej podstawie odbywa się obecnie przyjmowanie pacjenta do szpitala i dopuszczenie do zabiegu operacyjnego? Jaka jest skala i ewentualne powody odwoływanych operacji wcześniej zaplanowanych?

– Sytuacja powoli się normalizuje. Staramy się realizować przyjęcia planowe z jednym ograniczeniem – przed przyjęciem do szpitala każdy pacjent ma wykonany na miejscu test na obecność wirusa SARS-CoV-2. Jeśli wynik jest dodatni, przyjęcie pacjenta zostaje przesunięte. Szacujemy, że w ostatnich dwóch latach musieliśmy przesunąć około połowę przyjęć planowych.

– Środowisko medyczne w naszym kraju samo zgłasza problemy z koordynacją  procesu leczenia pacjentów onkologicznych czy kardiologicznych, którzy do szpitali nie zgłaszają się wcale lub zgłaszają się zbyt późno, co istotnie obniża szanse skutecznej walki z chorobą.

– Obserwujemy to zjawisko. Wydaje się jednak, że podstawowym problemem jest nie tylko brak koordynacji procesu leczenia czy też ograniczenia administracyjne działalności szpitali, lecz fakt, że wielu pacjentów, obawiając się zakażenia, rezygnowało z wizyt lekarskich, odwoływało zabiegi, czego efektem był postęp choroby, często nieodwracalny. Lęk przed Covid-19 był większy niż przed innymi schorzeniami tym bardziej, że przed wprowadzeniem szczepionek wśród pacjentów panowało przekonanie, że to właśnie w szpitalach najczęściej dochodziło do zakażeń.

– Żyjemy, jak nigdy dotąd, pod silną presją niesprzyjających wydarzeń zewnętrznych,  wywołujących stres zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym.
W tych warunkach istotną rolę odgrywają świadczenia z zakresu pomocy psychologicznej oraz leczenie psychiatryczne?

– W naszej Klinice Psychiatrii zauważamy wyraźne negatywne skutki pandemii zarówno u pacjentów dorosłych, jak i dzieci. Stany lękowe, bezsenność, depresja wywołane koniecznością izolacji, przebytą chorobą, śmiercią bliskich czy nawet utratą środków do życia są nieporównywalnie silniejsze niż przed wybuchem pandemii. Wśród dzieci i młodzieży są one wywołane długotrwałym brakiem kontaktu z rówieśnikami i nauką zdalną. Dla lekarzy i terapeutów to nowe zjawiska. Podwajamy nasze wysiłki, aby nieść wsparcie wszystkim naszym pacjentom. Mamy świetnych specjalistów psychiatrii i jeden z najnowocześniejszych oddziałów w regionie. Po wielu latach starań i wysiłków 1 lipca br. nasz szpital zostaje włączony do pilotażowego projektu Centrów Zdrowia Psychicznego, co znacząco zwiększy dostępność pomocy psychiatrycznej i wsparcia środowiskowego w naszym regionie.

– Według Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z najwyższych priorytetów systemu ochrony zdrowia w dobie epidemii musi pozostać zapewnienie dostępu do skutecznego leczenia dla seniorów.

– Od wielu lat środowisko medyczne mówi wprost – czeka nas geriatryczne tsunami. Wydłużenie trwania ludzkiego życia, poprawa jego jakości, ale również postęp cywilizacyjny spowodowały, że odsetek seniorów w naszym społeczeństwie stale rośnie, a jak wiadomo osoby starsze częściej obarczone są wielochorobowością. To podstawowy problem, z którym musimy się zmierzyć.

Niewątpliwie, profilaktyka i zdrowy tryb życia są ważne, ale bez odpowiedniej opieki senioralnej polski system się załamie. Mam tu na myśli nie tylko opiekę szpitalną, ale również opiekuńczo-leczniczą i długoterminową. Potrzebna jest budowa kolejnych ośrodków opieki nad seniorami, przy równoczesnym kształceniu większej liczny personelu medycznego, bo to braki kadrowe są największym problemem dzisiejszej ochrony zdrowia. Szacuje się, że 30% populacji w wieku 65+ wymaga opieki geriatrycznej, a każdy specjalista geriatrii może mieć pod opieką nawet 700 podopiecznych. Aby sprostać tym wymogom, już dziś w Polsce powinno być prawie 3 tysiące praktykujących geriatrów, a w najbliższej przyszłości ok. 4,5 tysiąca. Jest ich 10 razy mniej.

– Systemem rozwojowym wydaje się teleporadnictwo. Czy jego efektywne funkcjonowanie możliwe jest jedynie w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, czy również może znaleźć zastosowanie w praktyce specjalistycznej?

– Dramatyczną sytuację pacjentów pozbawionych nagle podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej próbowano systemowo ratować formułą teleporad. W wielu przypadkach była to jedyna forma kontaktu pacjenta z lekarzem. Nasze poradnie specjalistyczne w fazie ostrego lockdownu również pracowały w tym systemie, ale jak tylko było to możliwe, wróciliśmy do przyjmowania pacjentów w gabinetach poradni. W mojej ocenie forma teleporad lepiej się sprawdza w podstawowej opiece zdrowotnej. Poradnie specjalistyczne częściej wymagają osobistej wizyty pacjenta, związanej chociażby z możliwością przeprowadzenia od razu na miejscu specjalistycznych badań np. obrazowych. Jeśli jednak wizyta miałaby dotyczyć tylko wystawienia recepty lub skierowania, teleporada jest niewątpliwie dobrą formułą.

– Jaki w Pańskiej opinii jest zakres spowodowanych epidemią zapóźnień w diagnostyce, poradnictwie i leczeniu szpitalnym oraz szerzej – w całym systemie ochrony zdrowia?

– Ogromny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2020 r. zmarło w Polsce ponad 477 tys. osób. W 2021 r. ta liczba przekroczyła pół miliona. Liczba zgonów w 2020 r. przekroczyła o ponad 100 tys. średnioroczną wartość z ostatnich 50 lat. To dramatyczne dane. Nadal utrzymuje się wysoki wskaźnik przyczyny zgonów z powodu chorób układu krążenia, choć jest niższy niż przed pandemią. Wynika to z faktu, że wielu pacjentów zmarłych na Covid-19 zmagało się właśnie z tymi chorobami. Wysokie liczby zgonów z powodu chorób onkologicznych, pojawią się w statystykach w kolejnych latach. Możemy byś pewni, że sytuacja szybko nie ulegnie poprawie.

– Od czego zależy odrobienie tych zapóźnień?

– Tu również nie mam dobrych wiadomości – nie da się już odrobić tych zaległości. Wielu pacjentów niestety nie żyje, a wielu stan zdrowia przez okres pandemii uległ tak znacznemu pogorszeniu, że trudno mówić dziś o pozytywnym zakończeniu procesu leczenia. Oczywiście, możemy koncentrować się na próbie odrobienia strat, ale nawet wsparcie finansowe i rozwiązania systemowe nie poprawią od zaraz dostępu do szpitalnych łóżek czy medycznych zasobów kadrowych, których, jak już wcześniej wspomniałem, dziś w Polsce dramatycznie brakuje. Na to potrzeba kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu lat.

– W jakim zakresie kierowany przez Pana szpital przygotowuje się do funkcjonowania w nowych okolicznościach, związanych z napływającą do Polski falą uchodźców z Ukrainy?

– Agresja Rosji na Ukrainę i związany z tym kryzys uchodźczy to dla nas dodatkowe wyzwanie, ale nie mam żadnych wątpliwości, że to zadanie wykonamy na najwyższym poziomie. Od 2016 r. mamy bardzo dobre doświadczenia we współpracy z Ministerstwem Ochrony Zdrowia Ukrainy w zakresie konsultowania i leczenia dzieci chorych na nowotwory. Od tego czasu ponad 30 dzieci skorzystało z możliwości leczenia onkologicznego w Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii naszego szpitala. Ukraina dopiero od 2020 r. wykonuje przeszczepienia szpiku kostnego u dzieci w jednym ośrodku w Kijowie. Jednym z pierwszych lekarzy, który na miejscu szkolił ukraiński personel, był prof. Jan Styczyński.

Dziś, kiedy wojna uniemożliwiła leczenie dzieci onkologicznych w kijowskim szpitalu i de facto zmusiła pacjentów i ich bliskich do opuszczenia kraju, znów zaangażowaliśmy się w natychmiastową pomoc i zorganizowaliśmy na początku marca przyjęcia pacjentów do naszego szpitala. Aktualnie w klinice przebywa pięcioro dzieci z chorobami nowotworowymi, w tym troje przeszło już zabieg przeszczepienia w Kijowie, a u nas ma szansę kontynuować leczenie. W ramach pomocy doraźnej wykonaliśmy również pilny zabieg ortopedyczny oraz udzieliliśmy szeregu konsultacji specjalistycznych.

Powołaliśmy zespół ds. wspierania komunikacji z pacjentami ukraińskimi, korzystając z pomocy personelu medycznego szpitala posługującego się językiem ukraińskim. Pomagają nam również ukraińscy studenci Collegium Medicum UMK. Przetłumaczyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty i formularze wymagane do przyjęcia do szpitala. Pracujemy również nad stroną internetową szpitala z podstawowymi informacjami w języku ukraińskim. Dzięki specustawie o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym, przygotowaliśmy oferty pracy dla ukraińskiego personelu medycznego przebywającego aktualnie w naszym kraju.

– Co jest aktualnie racją bytu dużych ośrodków klinicznych: poszerzanie zakresu świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej czy raczej rozwój wysokospecjalistycznej diagnostyki i leczenia?

– Zdecydowanie rozwój i inwestycja w wysokospecjalistyczne procedury medyczne, które są kluczowym elementem naszej strategii. Przyszłością ośrodków klinicznych są projekty badawcze, odkrywanie nowych metod leczenia, rozwój naukowy, badania kliniczne. Uważam również, że przyszłością medycyny jest rewolucja technologiczna i robotyka, która staje się dzisiaj coraz bardziej powszechna np. w chirurgii.

Obserwując aktualną rzeczywistość, jestem jednak przekonany, że mamy do spełnienia jeszcze jedną niezwykle istotną rolę. W dobie pandemii Covid-19 pojawiła się nowa pandemia – internetowych fake newsów, rozprzestrzeniających kłamstwa i mity dotyczące np. szczepionek czy w ogóle negujących istnienie koronawirusa. Nasila się również istniejące od wielu lat zjawisko diagnozowania i samoleczenia pacjentów za pomocą tzw. „doktora Google”.

Naszą rolą, jako ośrodka uniwersyteckiego, jest przeciwstawianie się tym zjawiskom i kształtowanie świadomości społecznej, opartej na rzetelnej naukowej wiedzy medycznej i doświadczeniu pokoleń. Tylko wówczas medycyna będzie skuteczna. Wracając jednak do meritum, chciałbym podkreślić, że rozwój nowych technologii wymaga dużych nakładów inwestycyjnych. Co roku wydajemy kilkadziesiąt milionów zł ze środków własnych oraz zewnętrznych, pozyskanych m.in. z Ministerstwa Zdrowia i Unii Europejskiej na unowocześnienie naszego szpitala. Istotną w tym względzie rolę ma do odegrania również Uniwersytet. Bez jego zaangażowania, dynamiczny rozwój naszego ośrodka nie będzie możliwy.

– Dziękuję za rozmowę.

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

Oddział Kliniczny Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Pododdziałem Kardioanestezji, w którym pacjenci z ciężkim przebiegiem Covid-19 leczeni są za pomocą terapii ECMO  [fot.nadesłana] Pracownia Covid-19 w Zakładzie Mikrobiologii Klinicznej [fot.nadesłana]