Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Życie w czasach COVID

Zdjęcie ilustracyjne
fot. nadesłana

Pandemie zawsze były, są i będą. Na pewno nadzieją dla nas jest to, że każda plaga kiedyś mija, i że z obecną też sobie poradzimy. Lista pandemii na świecie w ostatnich 100 latach jest bardzo długa.

Największą była grypa „Hiszpanka" z lat 1918–1920, przybyła najprawdopodobniej z północnych Chin – zapadło na nią około 500 milionów ludzi, czyli 1/3 ówczesnej populacji świata, a 40–50 mln zmarło (wg niektórych źródeł nawet 100 mln), a chorobę wywołał podtyp wirusa AH1N1, pochodzący od ptaków.

Następne dwie pandemie pochodziły także z Chin: grypa azjatycka z lat 1956–1958 oraz grypa Hong Kong z lat 1968–1970. Pierwszą z nich wywołał wirus AH2N2, drugą – jego odmiana, wirus AH3N2 (czynnik chorobotwórczy powstał wskutek połączenia wirusa ptasiej grypy z grypą ludzką). Kolejne to: HIV/AIDS (od 1981 r.), rosyjska grypa (1977–1978), SARS (2002–2003), świńska grypa (2009–2010), Ebola (2014-2016) przez MERS (od 2015 r.) po obecny COVID-19 (od 2019 r.).

Należy zwrócić uwagę, że bardzo często pandemie są wywołane jakimś czynnikiem przenoszonym na człowieka przez zwierzęta, takie jak: szczury, myszy nietoperze, pangoliny[1]; te ostatnie są podejrzewane o roznoszenie koronawirusa COVID-19. A koronawirusy, warto wiedzieć, żyją z nami już od dawna – część przeziębień jest wywoływana przez tę grupę wirusów, lecz COVID-19 jest wyjątkowo zjadliwy i szybko rozprzestrzeniający się. To go wyróżnia na tle wspomnianych; przypomnijmy, że koronawirusy SARS i MERS, których śmiertelność wynosi aż 40-60%, pojawiły się niedawno, ale nie wywołały takiej pandemii, jak COVID.

Pandemia COVID-19

Co wiemy obecnie o omawianym koronawirusie, który jest dla nas nowym patogenem? Wykazuje się brakiem sezonowości, ma zasięg ogólnoświatowy, szybko mutuje (naukowcom udało się jednak określić podstawowe kody wirusa, co powinno przyczynić się do jego zwalczenia), posiada wysoką zakaźność drogą kropelkową, nieprzewidywalny przebieg zakażenia – niestety nie wiemy, dlaczego część osób przechodzi infekcje bezobjawowo, a inni przeciwnie. Okazuje się, że ciężko chorują nie tylko osoby z chorobami współistniejącymi, ale również ludzie młodzi i wysportowani.

Po przechorowaniu mogą wystąpić długofalowe następstwa, jak zaburzenia neuropsychiatryczne, zespół pokowidowy ogólnoustrojowy z obniżoną odpornością, może dojść do różnego rodzaju powikłań dermatologicznych, mięśniowych, płucnych i sercowo-naczyniowych. Zespół pokowidowy przypomina zakażenie HIV, gdzie dochodzi do nabytej utraty odporności.

U dzieci infekcje koronawirusem przebiegają często łagodnie i bezobjawowo, ale może wystąpić ciężki zespół pokowidowy z uogólnioną reakcją zapalną.

Ponieważ ciągle jest brak skutecznego leczenia, trwają poszukiwania odpowiednich leków i metod. Duże zainteresowanie budzi amantadyna, lek przeciwwirusowy, który jest stosowany w chorobie Parkinsona i w niektórych chorobach wywołanych przez wirusy np. grypy typu A.

Jeżeli chodzi o zapobieganie, to najważniejsze jest, aby nie dać się zakazić w oczekiwaniu na skuteczną szczepionkę i na szczepienia.

Metody ograniczenia COVID-19 na świecie

Podstawową metodą ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa jest izolacja społeczna, która jest niestety najbardziej dolegliwa. Kolejnymi są: ochrona osobista, higiena i dezynfekcja, dolegliwe tylko dla niektórych. Dalej to lockdown, wpływający niekorzystnie na wszystkich, gdyż łączy się z zahamowaniem aktywności gospodarczej, zmianą form nauczania i pracy oraz wymuszeniem pewnych zachowań społecznych, co jest szczególnie trudne dla tych nacji, które zawsze witały się wylewnie, a czas wolny spędzały w dużych grupach.

 Natomiast co jest pozytywne – z punktu widzenia prof. Aliny Borkowskiej – to po raz pierwszy w historii przeznaczono tak wielkie środki finansowe na walkę z pandemią i ochronę ludzkiego zdrowia we wszystkich krajach na świecie. Wydaje się, że policzono, ile kosztuje śmierć jednej osoby w wieku produkcyjnym i zrozumiano, że jeśli nie zainwestuje się w procedury medyczne, pozwalające ograniczyć pandemię, to nastąpi zahamowanie gospodarki – a bez wydajnej pracy ludzi, gospodarki upadają.

Różne oblicza pandemii na świecie

Na świecie pandemia odbija się na całych społeczeństwach. Obserwujemy wyraźne pogorszenie się kondycji psychicznej i to niezależnie od statusu czy grupy społecznej. Warto tu nadmienić, że podczas pierwszego lockdownu zanotowano nawet wyraźny spadek przestępczości.

Wspomniane pogorszenie kondycji psychicznej wpłynęło na pojawienie wielu dolegliwości, m.in. na wyraźny wzrost zaburzeń snu (ponad 50% badanych), znaczący wzrost objawów lęku i depresji, istotny wzrost myśli samobójczych, prób samobójczych i dokonanych samobójstw, wzrost spożycia napojów alkoholowych i środków psychoaktywnych, a także wzrost zachowań przemocowych, co widzimy w rodzinach, szczególnie tych, które muszą być poddane izolacji.

W październiku 2020 r. odnotowano trzykrotny wzrost samobójstw w Japonii (aż 80% wśród kobiet) w porównaniu z 2019 rokiem. Więcej osób popełniło samobójstwa w tym kraju w 2020 r., niż zmarło z powodu COVID-19. Przytoczone dane prawdopodobnie dotyczą większości krajów świata, w tym USA, Kanady, Chin, Tajwanu i krajów Europy, chociaż jeszcze nie ma dokładniejszych danych.

W Polsce również widzimy rosnącą liczbę zgonów, ale COVID tłumaczy tylko część tego wzrostu. W porównaniu z rokiem 2019, np. w październiku i listopadzie, odnotowano dwukrotnie większą liczbę zgonów. Zdaniem lekarzy, nie tylko pandemia ma tu istotne znaczenie, ludzie umierają również z innych powodów – być może nie uzyskują w odpowiednim czasie pomocy oraz zgłaszają się do lekarzy zbyt późno. Można więc powiedzieć, że pandemia zdominowała w jakiś sposób nasze życie, łącznie z tendencją do jego ochrony.

Praca zdalna – nowa rzeczywistość

Nowym zjawiskiem, towarzyszącym pandemii, jest powszechna praca zdalna. Wiążą się z nią pewne utrudnienia, jak np. brak bezpośredniego kontaktu z pracownikami, czy brak rutynowego planu pracy, co u niektórych powoduje zanik motywacji do wykonywania dotychczasowych czynności. Trzeba zauważyć, że zupełnie inaczej pracuje się w samotności i inaczej w grupie osób – obecnie musimy włożyć większy wysiłek, gdyż pojawiają się bodźce niezwiązane z miejscem pracy, które zaburzają naszą uwagę (np. małe dzieci).

Z drugiej strony mamy też korzyści i na pewno zdalna praca już pozostanie, przynajmniej w niektórych zawodach, w których można sprawnie pracować online z dowolnego miejsca na świecie czy kraju, nie dojeżdżając do siedziby firmy, co wiąże się z dużą oszczędnością czasu.

Nauczanie zdalne

Przez miniony rok większość nauczycieli akademickich doświadczyła problemów związanych ze zdalnym nauczaniem. Powstały pytania: czy nauczymy studentów zawodów lekarza, pielęgniarki lub fizjoterapeuty? Jest to wielkie wyzwanie, gdyż są zawody, w których muszą odbywać się zajęcia praktyczne, student musi poznać pewne urządzenia potrzebne do stawiania diagnozy, musi być w szpitalu, przy chorym.

Na pewno opracowując treści przekazywane studentom w formie wykładu już teraz wiemy, że o wiele większy wysiłek jest potrzebny do przygotowania wykładu, jeżeli chcemy prowadzić go synchronicznie, tak, żeby student siedzący po drugiej stronie ekranu wiedział, że siedzi tam żywy człowiek, a nie, że zostało to wcześniej nagrane.

Musimy włożyć też większy wysiłek w przygotowanie materiałów do nauczania. Jest to szczególne wyzwanie dla nauczycieli, którzy uczą dzieci. W grupie tej występują problemy kształtowania umiejętności społecznych, w tym pracy zespołowej. Jest to jeden z ważnych celów dydaktycznych, aby w przyszłości człowiek potrafił pracować nie tylko indywidualnie, ale również w grupie.

Zdaniem prof. Aliny Borkowskiej, należy zauważyć korzyści związane z nauczaniem zdalnym. Na pewno zrewidowaliśmy pewne minima programowe. Widać wyraźnie, że można było bez przeszkód usunąć część treści, które niepotrzebnie obciążały zbędnymi informacjami dzieci lub studentów. Obecnie w Polsce zbliżamy się do trendów światowych, które mówią, że nie jest ważna liczba zapamiętanych informacji, ponieważ mózg działa w ten sposób, iż informacje – które są mu niepotrzebne – i tak zapomni; dla zdrowego człowieka, proces zapominania jest tak samo ważny, jak proces zapamiętywania. Korzyścią będzie także opracowywanie dobrych platform szkoleniowych, których zresztą jest coraz więcej. W wielu przypadkach taka praca daje lepsze udokumentowanie aktywności uczniów i wykładowców.

Czynniki sprzyjające zaburzeniom psychicznym w dobie COVID

Obserwujemy ostatnio szereg czynników sprzyjających zaburzeniom psychicznym. Do najważniejszych należy zaliczyć: poczucie zagrożenia chorobą lub zagrożenia dotyczącego osób bliskich, nieprzewidywalność przebiegu tej choroby, stratę członków rodziny, przyjaciół, znajomych (uważa się, że po przejściu tej zarazy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, iż każda rodzina doświadczy jakiejś straty), utratę bezpieczeństwa ekonomicznego – załamanie gospodarki (wiemy, że człowiek czuje się dobrze, jeżeli ma zapewnione przynajmniej elementarne poczucie bezpieczeństwa) oraz utratę lub obawę utraty pracy.

Należy podkreślić, że dla dużej grupy osób bardzo dolegliwa jest utrata wsparcia społecznego, spowodowana koniecznością izolacji. Szczególnie cierpią osoby samotne, starsze, które nie mają kontaktu z innymi. We znaki daje się także zmniejszenie poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego. Wiemy, że pogotowie nie zawsze może przyjechać do chorego pacjenta. Tworzą się kolejki, karetki krążą po mieście w celu umieszczenia pacjentów (szczególnie z COVID-19) w szpitalu. Również teleporady nie do końca spełniają swoją rolę – są sytuacje, że lekarz powinien przyjąć daną osobą i ją zbadać.

Kolejnymi czynnikami są trudności w dostępie do świadczeń medycznych, odkładane są planowane operacje, zaniedbywane jest leczenie chorób przewlekłych. Widzimy również zarówno w Polsce, jak i na świecie, utratę zaufania do organizatorów ochrony zdrowia i do rządów. Przestajemy wierzyć, że są one stabilne i nas ochronią.

Innym istotnym czynnikiem wpływającym na wszystkich jest praca mediów – na całym świecie skupiają się one w ostatnim czasie na przekazywaniu dramatycznych informacji i obrazów związanych z pandemią. Cały przekaz odbywa się w takiej formie, że u wielu osób, nierozumiejących często sedna informacji, zostają poruszone pewne struktury emocjonalne. Uważają one, że dzieje się coś strasznego, że mamy do czynienia z kataklizmem i nie przeżyjemy jutra. Badania prowadzone w Chinach i w innych krajach pokazały między innymi, iż ludzie, którzy mają bardzo nasilone objawy lękowo-depresyjne, często sprawdzają informacje na temat zachorowań i zgonów z powodu COVID-19.

Również w praktyce prof. Borkowskiej zdarzyli się pacjenci, którzy z powodu lęku przed zarażeniem wirusem, cały czas sprawdzali w telefonie, ile osób się zaraziło, a ile zmarło. Częstość sprawdzania tych informacji wiąże się z wysokim poziomem stresu, a wiemy, że jest on czynnikiem wyzwalającym sercowo-naczyniowe zaburzenia, np. migotanie przedsionków lub nawet zawał.

Covidophobia

Mówiąc o zaburzeniach psychicznych należy wspomnieć o powstaniu nowego terminu „covidophobia”. Jest to rozpoznanie psychiatryczne – lęk przed zakażeniem i chorobą z somatycznymi dolegliwościami, takimi jak zaburzenia snu, apetytu, poczucie oszołomienia i nierealności, dreszcze, uderzenia gorąca i zimna, bóle brzucha, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, czy duża koncentracja na doznaniach somatycznych i silna koncentracja na informacjach dotyczących COVID.

Zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego jako następstwo choroby

Nie tylko sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, może powodować zaburzenia psychiczne i neuropsychiatryczne. Również sama choroba, szczególnie ta o ciężkim przebiegu, może wiązać się z dużymi skutkami dla ośrodkowego układu nerwowego (OUN). W tej chwili opisuje się zaburzenia neuropsychiatryczne lub mózgowo-naczyniowe u osób chorych lub po przejściu choroby.

Badania angielskie z 2020 roku pokazały, że najczęściej zaburzenia neuropsychiatryczne objawiają się: zaburzeniami afektywnymi (depresje i lęki), podwyższoną drażliwością, uczuciem przewlekłego zmęczenia, zaburzeniami koncentracji uwagi i pamięci, pojawiającymi się incydentami zaburzeń świadomości (często przebiegające z pobudzeniem psychoruchowym), zaburzeniami psychotycznymi czyli zaburzeniami myślenia, występującymi urojeniami, halucynacjami wzrokowymi, słuchowymi oraz zaburzenia zachowania.

Jedna z pacjentek prof. Borkowskiej przeszła COVID-19 bardzo lekko i nie wymagała hospitalizacji ani tlenoterapii. Tymczasem pewnego niedzielnego poranka ok. godz. 4.30 pojawiła się w pracy. Była bardzo poruszona i zachowywała się zupełnie odmiennie niż zazwyczaj. Zażądała między innymi uruchomienia jakiejś kuchni, aby nakarmić dzieci. Policja, która przyjechała po chwili, stwierdziła, że jechała bardzo agresywnie, nie zwracając uwagi na znaki i światła. Interesujące jest, że pacjentka nic nie pamiętała z opisanych zdarzeń, a podobny incydent już się nie powtórzył. Oczywiście, osoba ta zastanawia się teraz, jak mogło do niego dojść i czy oznacza to rozwój choroby psychicznej, czy w przyszłości będzie miała częściej tego typu zaburzenia świadomości?

Drugą grupą są powikłania mózgowo-naczyniowe, czyli udary niedokrwienne i stany krwotoczne (wylew krwi do mózgu) w obrębie OUN.

Mechanizm uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego

Bezpośrednią przyczyną uszkodzenia OUN jest działanie wirusa na neurony i naczynia, jak i zjawiska związane z niedotlenieniem. Wiemy, że wirus może uszkadzać nasz organizm migrując przez opuszkę węchową do mózgu. Towarzyszy temu utrata węchu i silny ból głowy, czasami utrata smaku.

Wyróżnia się kilka mechanizmów uszkodzeń. Pierwszy to możliwość bezpośredniego infekowania mózgu – wskazują na to badania płynu mózgowo-rdzeniowego u osób chorych i w tkance mózgowej osób, które zmarły z powodu COVID-19. Kolejnym ciekawym zjawiskiem jest mechanizm immunologiczny, związany z nadaktywacją mózgu i jego układu immunologicznego, która wiąże się z wytwarzaniem przeciwciał nie tylko przeciwko wirusowi, ale również przeciwko receptorom i niektórym strukturom układu nerwowego. Inny mechanizm to zaburzenia związane z hipoksją, czyli niedotlenieniem zarówno w przypadku niewydolności krążeniowo-oddechowej, jak i zmniejszenia wydolności oddechowej.

Postawy społeczne w dobie pandemii

Należy zauważyć, że wszystkim rządom na świecie udał się całkowity lockdown na początku pandemii. Całe społeczeństwa dały się zamknąć w domach do tego stopnia, że zamknęliśmy w domach (a nie w więzieniach) nawet przestępców. Był to jednak sukces oparty na wzbudzeniu lęku społecznego. Niestety, później spotkaliśmy się z niespójnością przekazu medialnego. Słyszeliśmy, że pandemia jest, później, że się skończyła, a jeszcze później... znów wróciła. Powstały dwie skrajne postawy. Z jednej strony osoby, które się boją i izolują, i nadal zamykają oraz druga – antykowidowcy (często antyszczepionkowcy), tj. osoby uważające, że wirusa nie ma, bardzo podatne na teorie spiskowe, uważające, że szczepienia są potrzebne do tego, aby wszczepić nam określone czipy, aby np. Bill Gates mógł lepiej nas kontrolować.

Ta druga grupa, wbrew pozorom, również bardzo boi się COVID-19. Warto zwrócić uwagę, że gdy odczuwamy silny lęk, nasza psychika uruchamia określone mechanizmy obronne, jednym z nich jest wyparcie informacji budzących lęk, a drugim – mechanizm racjonalizacji: „muszę wiedzieć, że moje zachowanie jest logiczne”. Gdyby tak nie było, już byśmy byli na drodze do zaburzeń psychicznych i utraty poczucia kontroli nad własnym rozumem. Dlatego grupa ta nie poszukuje wiedzy medycznej, nie koncentruje się na myśleniu racjonalnym, tylko poszukuje informacji, które potwierdzają najbardziej dziwne teorie.

Lęk i depresja wśród medyków

Uprawiając zawody medyczne, nigdy nie wiemy, od kogo i czym się zarazimy. Wybierając zawód lekarza, pielęgniarki, fizjoterapeuty, psychologa klinicznego wiemy, że będziemy mieli do czynienia z ludźmi chorymi, w związku z tym w sytuacjach wyjątkowych (pandemii, wojny) będziemy zawsze na pierwszej linii.

Bardzo ciekawe obserwacje pojawiły się już w trakcie epidemii MERS w 2015 roku. Stwierdzono wtedy wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń posttraumatycznych u osób opiekujących się zakażonymi pacjentami (zakażenie wiązało się z bardzo wysokim prawdopodobieństwem zgonu), co wskazywało na długofalowe konsekwencje obciążenia psychicznego, wynikającego z opiekowania się zakażonymi.

Najnowsze badania wskazują na występowanie analogicznych zjawisk w trakcie obecnej pandemii. W badaniach Lai i współpracowników (2020) przeprowadzonych na próbie 1257 pracowników szpitali w Chinach, u 50,4% badanych wykazano występowanie objawów depresji, u 44,6% – zaburzeń lękowych, a u 34% – zaburzeń snu. Blisko 71,5% badanych zgłaszało odczuwanie przewlekłego stresu w związku z zaistniałą sytuacją.

Badania nad psychologicznymi skutkami pandemii

Od ubiegłego roku prowadzi się kilka dużych badań związanych z psychologicznymi skutkami pandemii w społeczeństwach, w tym i u medyków. Prowadzi je m.in. Uniwersytet McMaster w Kanadzie – badania oceniające sposoby radzenia sobie z lękiem w populacji ogólnej. Szereg towarzystw lekarskich również tworzy własne ankiety oceniające u swoich członków nasilenie lęku i jego przyczyny. W Polsce robi to np. towarzystwo urologiczne (badania międzynarodowe).

Badania amerykańskie określające główne przyczyny lęku u medyków (Shanafelt i wsp., 2020), ale i badania pracowników Katedry Neuropsychologii Klinicznej CM UMK, w której zbadano już 600 medyków (http://covid.cm.umk.pl), wskazują wyraźnie na źródła lęku u osób sprawujących opiekę nad chorymi w trakcie pandemii. Głównie dotyczą one obaw przed zarażeniem siebie i swojej rodziny oraz utraty wiary w rzetelność informacji im przekazywanych. Dużym źródłem napięć są trudności zorganizowania życia domowego z jednoczesnym pogodzeniem pracy w szpitalu. Badania te pokazują, iż medycy zwracają również uwagą na to, że nie wszystkie dostępne testy są wiarygodne. Mamy wielu pacjentów chorych na COVID-19, którzy utracili zdrowie i życie, a w testach – gdy już były rozwinięte objawy choroby – wypadali negatywnie.

Podsumowując dotychczasowe badania, do głównych źródeł lęku i depresji, szczególnie wśród medyków należy zaliczyć:

  • ograniczony dostęp do środków ochrony osobistej (w tej chwili już raczej nie istnieje),
  • narażenie na zakażenie wirusem, obawa przed zarażeniem członków rodziny,
  • brak dostępu do szybkich i wiarygodnych testów diagnozujących obecność wirusa u osób, u których wystąpiły objawy COVID-19 (mniejsza niż oczekiwana czułość testów),
  • obawa przed przekazaniem wirusa współpracownikom,
  • niepewność, co do możliwości uzyskania wsparcia dla siebie i rodziny w przypadku zakażenia,
  • trudności z opieką nad dziećmi w okresie zamknięcia placówek oświatowych,
  • niepewność wynikająca z wykonywania nowych obowiązków zawodowych (brak odpowiedniego przygotowania i odpowiedzialność prawna),
  • brak dostępu do aktualnych i rzetelnych informacji na temat pandemii.

Niezbędne zmiany systemowe

Trwająca pandemia pokazała wyraźnie, jak ważne będzie wprowadzenie zmian systemowych (na wzór innych krajów), takich jak chociażby inwestowanie w społeczeństwo, np. w psychiatrię dzieci i młodzieży. Jeżeli chcemy chronić społeczeństwo, zacznijmy robić to od dzieci – i to tych, które są na granicy samobójstwa. Wiadomo, że w Polsce, do tej pory, nie mamy właściwie miejsc, gdzie można by je leczyć, a dostanie się do psychiatry dziecięcego jest bardzo trudne. W wielu krajach dzieci te są objęte szczególną opieką. Jedną z metod monitorowania jest, m.in. docieranie do tych, które przynajmniej dwa razy nie zalogowały się na zajęcia szkolne i gdy nie ma kontaktu z rodzicami. Istnieje cały system pomocy rodzinom, gdzie jest podejrzenie przemocy domowej (w Polsce zajmują się tym MOPS-y, ale nie jest to jeszcze do końca dobrze zorganizowane).

Potrzebne jest także systemowe wsparcie dla osób starszych i samotnych, polegające na opiece psychologicznej i medycznej, możliwościach konsultacji telefonicznych i prowadzenia rozmów (zajmują się tym często wolontariusze, którzy rozmawiają i załatwiają codzienne potrzeby ww. osób).

Bardzo istotnym rozwiązaniem jest zorganizowanie odpowiednich platform do pomocy medycznej, psychologicznej czy życiowej osobom przebywającym w izolacji (np. zrobienie podstawowych zakupów). Skutecznym i stale rozwijanym – budzącym nadzieję na przyszłość – jest monitoring zdalny stanu osób chorych, leczonych w domu (rozwiązania telemedyczne) i to nie tylko chorych na COVID-19, lecz również ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi i innymi chorobami przewlekłymi. Rozwiązania te już bardzo dobrze funkcjonują na świecie (także w Polsce) w przypadku schorzeń kardiologicznych.

Jak się nie dać?

Prof. Alina Borkowska przede wszystkim zaleca wszystkim racjonalne myślenie i postępowanie, czyli stosowanie się do zaleceń epidemiologicznych do czasu otrzymania szczepionki anty-COVID. Bardzo istotnym jest niesprawdzanie wątpliwych informacji w Internecie. Poza tym należy poszukiwać wsparcia medycznego, nie tylko z powodu podejrzenia COVID, wykonywać badania lekarskie i nie zaniedbywać zdrowia.

Przydatną w tych czasach jest racjonalna terapia zachowania (RTZ), czyli jedna z form terapii krótkoterminowej. Chodzi o to, abyśmy nauczyli się radzić sobie z różnymi sytuacjami, eliminując swoje dysfunkcjonalne przekonania, myśli, które nam szkodzą i nie pozwalają się rozwijać, utrudniają życie. Musimy tak opracowywać sytuacje, żeby działały na naszą korzyść, a nie odwrotnie. Często mówimy, że coś nas denerwuje, coś nas dołuje; cała zasada tego myślenia polega na tym, że fakty nie mają dla nas żadnego znaczenia. Chociaż często mówimy, że mają znaczenie, gdy widzimy np. śmierć człowieka. Oczywiście, dla osoby wrażliwej mają, ale zawsze oceniamy fakty pod takim kątem, jakie to wydarzenie ma znaczenie dla mnie jako konkretnej osoby – dopiero wtedy czujemy emocje. Przed ich pojawieniem pojawia się jednak zawsze myśl: „ocena faktu” Zauważmy, że jest inaczej, jeżeli był to ktoś bliski, inaczej gdy to był ktoś znajomy, czy nieznajomy, a zupełnie inaczej, gdy widzimy śmierć na ekranie telewizora. Wszystko zależy od dystansu i od tego, jakie znaczenie my sami nadamy informacjom do nas napływającym.

Najważniejsze, żebyśmy byli ludźmi i innych lubili. Najgorzej w tych czasach mają te osoby, które nie lubią ludzi, które np. nie lubią studentów i nie są w stanie się przełamać, aby przeprowadzić wykład. Musimy dbać o nasze otoczenie, o naszych przyjaciół, ponieważ przeformułuje to trochę nasz system wartości, powodując, iż będziemy czuć się dobrze, jeżeli pewne potrzeby będziemy mieli zaspokojone. Tak naprawdę człowiek niewiele potrzebuje do życia i do szczęścia. Natomiast, jeżeli powie sobie, że potrzebuje bardzo wielu rzeczy (pragnienia rozbudzone pod wpływem różnego rodzaju czynników zewnętrznych), to wtedy rzeczywiście będzie miał poczucie nieszczęścia.

Szczepionki na COVID

Szczepienia na COVID-19 są ogromną nadzieją na opanowanie pandemii na świecie. Dają szansę na ochronę osób, które są szczególnie zagrożone ciężkim przebiegiem choroby. Należy podkreślić, że tak szybkie opracowanie szczepionek było możliwe tylko dzięki nowoczesnym metodom i technologiom. Tutaj bez matematyki i modeli matematycznych nie byłoby to zupełnie możliwe. Warto wiedzieć, że tworzenie współczesnych szczepionek jest oparte o podobne modele, jakie są używane przy poszukiwaniu leków przeciwnowotworowych, coraz zresztą bardziej skutecznych. Miejmy nadzieję, że szczepionki na COVID-19 ochronią nas na dłużej; chcemy, aby ochroniły nas przynajmniej na 9–11 miesięcy, ale być może pojawią się jeszcze skuteczniejsze.

Długofalowe następstwa pandemii

Musimy być przygotowani na to, że następstwa obecnej pandemii będziemy odczuwali jeszcze przez wiele lat po jej ustąpieniu. Będą to skutki zdrowotne, gospodarcze i społeczne. Skutki zdrowotne mogą się pojawić dopiero u dzieci, których jeszcze nie ma na świecie. Tu warto nawiązać do grypy azjatyckiej z 1957 r., która okrążyła wtedy całą kulę ziemską. Okazało się np. że u dzieci, których matki zostały zarażone w II–III trymestrze ciąży, po wielu latach (20–30) częściej występowały objawy schizofrenii niż u dzieci, których matki nie były na tego wirusa eksponowane.

W zakresie zmian priorytetów ekonomiczno-gospodarczych na pewno będzie położony większy nacisk ochronę zdrowia (co zresztą już się dzieje). Być może zwrócimy uwagę na poprawę warunków pracy, edukację, rozwój nowych branż opartych na nowoczesnych technologiach oraz rozwój telemedycyny, a co za tym idzie zmniejszenie barier dostępu do świadczeń medycznych dla ludzi.

Jeżeli chodzi o zmiany społeczne, będziemy obserwować ewoluowanie przyzwyczajeń i nawyków, relacji społecznych (ważne, żebyśmy utrzymali dotychczasowy system wsparcia, który jest każdemu z nas potrzebny), własnego systemu wartości lub jego ugruntowanie.

Opracował i przygotował Wojciech Streichna podstawie wykładu „Życie w czasach COVID” wygłoszonego przez prof. dr hab. Alinę Borkowską, kierownika Katedry Neuropsychologii Klinicznej CM UMK, podczas Kolokwium Fizycznego na platformie Webex (https://fizyka-umk.webex.com/fizyka-umk/).

[1] Pangoliny – rodzina ssaków łożyskowych zamieszkujących tropikalne obszary Azji i Afryki. Słowo „pangolin” pochodzi od malajskiego pengguling – coś, co się zwija [red.].

Fot. nadesłane

 

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

 [fot.nadesłana]  [fot.nadesłana]  [fot.nadesłana]  [fot.nadesłana]  [fot.nadesłana]