Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Kampus UMK zabytkiem

obrazek: fot.Andrzej Romański]
fot. Andrzej Romański

Na powojenną architekturę rzadko zdarza nam się patrzeć jak na dzieło sztuki. Dotyczy to zwłaszcza dziedzictwa budowlanego epoki PRL, ocenianego przez pryzmat blokowisk z wielkiej płyty, tandetnych materiałów i tandetnego wykonawstwa.

Dla wielu z nas niemałym zaskoczeniem jest w związku z tym decyzja Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z 31 maja 2019 roku o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wpisania kampusu uniwersyteckiego na Bielanach do rejestru zabytków. Czy kampus na Bielanach to dzieło architektury? Na czym polega jego artystyczna wartość? W niniejszym artykule postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Jakiś czas temu mijałem na terenie kampusu parę młodych ludzi – zapewne świeżo upieczonych studentów lub kandydatów na studia. Chłopak zapytał: „Co jeszcze masz do załatwienia?”. Dziewczyna odparła: „Muszę jeszcze iść do rektoratu”. „A który to rektorat?”. „No, to duże”. „Aaa, to niefajne”. Ten krótki dialog jest odzwierciedleniem niechlubnej opinii, jaką cieszy się tzw. socmodernizm, czyli nurt w architekturze polskiej lat 1956-1989. Gmachy publiczne w tej epoce powstawały za państwowe pieniądze, a procesy inwestycyjne podlegały kontroli rozbudowanego aparatu administracyjnego. Konsekwencją problemów gospodarczych i patologii socjalizmu były ograniczenia materiałowe i niski poziom wykonawstwa, czego świadectwem są wspomniane blokowiska czy szereg tzw. inwestycji zaniechanych, sterczących do dziś niczym zapomniane dekoracje do surrealistycznego filmu. Innym jeszcze zarzutem pod adresem architektury socjalistycznej jest powtarzalność jako efekt powszechnej standaryzacji. To fakt, że gospodarcze paradoksy wpływały na krajobraz architektoniczny kraju i z tego wynika tak jednoznacznie negatywny stosunek wobec spuścizny tych czasów, opatrzonej przez krakowskiego badacza Andrzeja Basistę etykietą „betonowego dziedzictwa”. Wybitnych dzieł nie powstało w tej epoce bardzo wiele. Zauważmy jednak, że w każdej epoce „wybitne dzieła” stanowią wąską strużkę w szerokim nurcie realizacji sztampowych, dzieł drugo- i trzeciorzędnych architektów i majstrów czy inżynierów budowlanych.

Czy toruński kampus jest takim wybitnym dziełem? Zacznijmy od wyjaśnienia, co właściwie oznacza termin „kampus”. Kampus to kompleks zabudowy szkoły wyższej, zamknięty i wyizolowany w sensie przestrzennym, wyposażony w pełny program funkcjonalny – a zatem w jego skład powinny wchodzić obiekty o przeznaczeniu reprezentacyjno-administracyjnym, naukowo-dydaktycznym oraz socjalno-mieszkaniowym. Wprawdzie w PRL-u oficjalnie unikano stosowania tej nazwy – pojawiała się ona z rzadka i tylko w pracach specjalistycznych, podczas gdy publikacje w rodzaju czasopism czy prasy codziennej posługiwały się konsekwentnie określeniem „miasteczka akademickiego”; ta funkcjonująca po dziś dzień językowa kalka rosyjskiego „akademgorodka” miała chyba sugerować socjalistyczną proweniencję tego rodzaju założeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że projekt UMK powstał pod bezpośrednim wpływem rozwiązań zachodnich, w tym amerykańskich. To właśnie w XIX-wiecznych Stanach Zjednoczonych powstał ten typ założenia, a za pierwszą realizację tego rodzaju uważa się Uniwersytet w Charlottenville z 1817 roku projektu Thomasa Jeffersona, późniejszego prezydenta USA. Było to osiowe założenie z symetrycznie rozmieszczonymi budynkami dydaktycznymi i mieszkaniowymi po obu stronach długiego dziedzińca (il. 1). Całość została połączona gmachem biblioteki-auli, wzorowanej na rzymskim Panteonie; budynek ten stanowił dominantę i centrum całego założenia. Każdy z dziesięciu pawilonów zawierał pomieszczenia dydaktyczne na dole i mieszkania profesorskie na górze. Budynki te zostały połączone jednokondygnacyjnymi dormitoriami dla studentów. Ważną cechą, która stanie się charakterystycznym elementem kampusu, było uwzględnienie możliwości rozbudowy – w tym przypadku wzdłuż obu osi głównych.

W drugiej połowie XIX wieku model kampusu rozpowszechnił się w Ameryce, a w latach międzywojennych dotarł do Europy, jednak złote czasy kampusów na gruncie europejskim to dopiero lata powojenne. Wymogi stawiane powojennej nauce i dydaktyce mogły być realizowane wyłącznie w nowych, wyspecjalizowanych obiektach. Wraz z postępującą specjalizacją poszczególnych dyscyplin wiedzy, rosły wymagania przestrzenne szkół wyższych, co zmuszało europejskie uczelnie do rezygnacji z lokalizacji śródmiejskich na rzecz inwestycji w strefach podmiejskich bądź poza miastem, a więc na wolnych terenach, w powiązaniu z krajobrazem oraz z możliwością swobodnego rozwoju przestrzennego. Taka lokalizacja pozwalała na uwzględnienie wszystkich funkcji uczelni, stwarzając przy tym unikalną szansę wypowiedzi architektonicznej przy projektowaniu i realizacji uniwersytetu jako całości.

Rozwiązanie w typie kampusu miało szereg zalet. Należały do nich względy ideologiczne (humboldtowska jedność nauczania i badań, ucieleśnienie idei universitas jako instytucji niepodzielnej i powstałej w jednym miejscu), perspektywa nieskrępowanego rozwoju przestrzennego, a więc prawidłowe warunki pracy, izolacja od zgiełku śródmieścia, kontakt z naturą, wreszcie mniejszy koszt terenów w porównaniu ze strefą śródmiejską. Połączenie wszystkich funkcji miało ułatwiać pracę administracyjną oraz sprzyjać interdyscyplinarności systemu naukowo-dydaktycznego, odciążać obszar śródmiejski, wreszcie przyczyniać się do rozwoju kontaktów i więzi między studentami oraz między studentami i wykładowcami.

Idea kampusu trafiła na podatny grunt także w krajach socjalistycznych. Kampus odpowiadał ideologii ze względu na „komunizację” społeczności studenckiej, a może też i pewne odniesienia antykatolickie, jeśli uwzględnimy, że w Stanach Zjednoczonych jako produkt „purytańskiej herezji” był odrzucany przez katolicyzm (większość amerykańskich uniwersytetów katolickich była lokalizowana w obrębie zabudowy miejskiej). Niewykluczone, że kolektywizacja młodzieży studenckiej ułatwiała kontrolę nad środowiskiem młodym i inteligentnym, w związku z czym niespokojnym i potencjalnie niebezpiecznym. Może z osławionej izolacji środowiska naukowego (by wspomnieć tu gomułkowskie „studenci do nauki, literaci do piór”) wynikła charakterystyczna dla ZSRR zasada umieszczania kilku szkół wyższych na wspólnym terenie, czy projektowania miast naukowych jako samodzielnych komórek miejskich. Nie zmienia to pozytywnych aspektów takich rozwiązań, jak ekonomiczność i dobre warunki dla rozwoju interdyscyplinarności nauk, co zostało zauważone i wykorzystane zarówno w innych krajach bloku, jak też poza obozem komunistycznym.

Na fali budowania nowego, powojennego świata wiele polskich uczelni nosiło się z planami budowy odrębnych dzielnic akademickich w typie kampusu. Ogrom wojennych zniszczeń spowodował, że takie dążenia pojawiły się wyjątkowo wcześnie, bo już na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Nigdzie jednak nie udało się ich w całości zrealizować – ani w Lublinie (UMCS), ani w Gliwicach (Politechnika Śląska) czy Łodzi (Uniwersytet Łódzki). Programy funkcjonalne, koncepcje przestrzenne, jak też formalne i funkcjonalne rozwiązania poszczególnych obiektów ulegały tam wielokrotnym rewizjom, zmianom i modyfikacjom w kolejnych „pięciolatkach”, będącym konsekwencją nie tylko problemów materiałowych pierwszych lat powojennych, niedoboru sił technicznych, ale i częstych przeobrażeń strukturalnych, jakie w pierwszych latach istnienia przechodziły uczelnie. Wszystko to powodowało, że powstawały konglomeraty, twory niejednolite, pozbawione spójnej koncepcji przestrzennej oraz jednolitości formalnej.

Pierwszym w Polsce kompleksowym, jednorodnie zaprojektowanym i zrealizowanym założeniem w typie kampusu, okazał się zespół Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Stało się to możliwe dzięki światowym obchodom 500-letniej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika w 1973 roku. Z tej okazji władze państwowe podjęły decyzję o sfinansowaniu budowy założenia miasteczka uniwersyteckiego w Toruniu jako głównej inwestycji rządowej ku czci Astronoma. Na miejsce lokalizacji wybrano peryferyjną dzielnicę Bielany. Ze względu na zakres przedsięwzięcia zdecydowano o rozłożeniu procesu realizacyjnego na trzy etapy: 1967-1973, 1973-1976 oraz 1976-1980. Oficjalne rozpoczęcie pierwszego etapu budowy kampusu na Bielanach nastąpiło 9 czerwca 1967 roku. Roboty budowlane trwały ponad 5 lat; koszt budowy przekroczył 540 mln zł. Uroczyste przekazanie zespołu przez przedstawicieli PZPR i rządu PRL odbyło się 2 października 1973 roku.

Zespół projektowy – architekci warszawscy z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej pod kierunkiem Ryszarda Karłowicza – zdawał jednak sobie sprawę, że w realiach systemu może zabraknąć środków po zakończeniu obchodów Kopernikańskich (jak się później okazało, mieli rację). Dlatego prace budowlane zaplanowano w ten sposób, aby już w pierwszym etapie prac powstał kompletny kampus (il. 2), a zatem zespół obejmujący wszystkie elementy funkcjonalne: ogólnouczelniane (rektorat, biblioteka), naukowo-dydaktyczne (Instytut Chemii, Wydział Biologii i Nauk o Ziemi) oraz mieszkaniowo-socjalne (domy studenckie, hotele asystenckie, stołówka, sale gimnastyczne, przychodnia zdrowia). Projektantom zależało także, aby zespół stanowił zwartą całość pod względem przestrzennym i architektonicznym.

Popatrzmy zatem na kampus okiem urbanisty i architekta. Pierwszym i najważniejszym wyróżnikiem koncepcji przestrzennej kampusu uniwersyteckiego w Toruniu, czytelnym od początku procesu projektowego, jest wyraźna dyspozycja funkcjonalna. Polega ona na stworzeniu dwóch prostopadłych do siebie osi, mniej więcej jednakowej długości, wzdłuż których zostały rozmieszczone odpowiednio obiekty naukowo-dydaktyczne oraz mieszkaniowo-socjalne. Oś dydaktyczno-naukowa stanowi jednolity zespół, którego kanwę miało tworzyć pięć budynków wydziałów. Budynki wydziałów zostały skupione po obu stronach ciągu pieszego, przykrytego wiatą na całej długości, łącznie z odnogami prowadzącymi do głównych wejść budynków. Generalne dyspozycje architektoniczne budynków dydaktyczno-naukowych były zbliżone; przeciwnie strefa mieszkaniowo-socjalna, która cechuje się niejednolitością, bowiem przewidziany tu szeroki profil użytkowy – funkcja mieszkaniowa, gastronomiczna, medyczna, wypoczynkowo-sportowa i kulturalno-rozrywkowa – wiązał się z odmiennym ukształtowaniem architektonicznym poszczególnych obiektów i zespołów.

Część zachodnia strefy mieszkaniowo-socjalnej jest bardziej jednorodna, co wynika z funkcji stricte mieszkaniowej. Tu planowano zespół sześciu domów studenckich, którego podstawę kompozycyjną miała stanowić powtórzona trzykrotnie para budynków: 5-kondygnacyjnego, horyzontalnie wydłużonego bloku oraz 8-kondynacyjnego punktowca. Pomimo pewnego urozmaicenia, jakie osiągnięto poprzez zróżnicowanie wysokości budynków, podstrefa ta stanowi formalnie jednorodną całość, podkreśloną rytmicznym, powtarzalnym układem prostopadłościennych brył. Część wschodnia strefy to sektor najbardziej zróżnicowany w skali całego założenia pod względem funkcjonalnym, a w konsekwencji również i formalnym. Tu zaplanowano hotele asystenckie, stołówkę z salami gimnastycznymi, przychodnię zdrowia z półsanatorium oraz klub studencki (zrealizowany według zmienionego projektu w późniejszym okresie). W przeciwieństwie do rygorystycznie, sztywno zakomponowanej części mieszkaniowej, budynki te zostały rozplanowane w swobodnym, rozrzuconym układzie. Wielość funkcji i swobodę kompozycji wyeksponowano poprzez odmienne kształtowanie architektoniczne poszczególnych obiektów, jednak również i tu widoczny jest całościowy zamysł przestrzenny, wyrażający się w przeciwstawieniu szeroko zaplanowanej, niskokondygnacyjnej zabudowy budynków socjalnych zwartej grupie hoteli asystenckich. Smukłe punktowce hoteli (według projektu cztery, zrealizowano dwa) na wschodnim skraju zespołu stanowią rodzaj klamry, w zdecydowany sposób zamykającej całość kompozycji.

Najwyraźniejszym i najbardziej „dosłownym” elementem spajającym poszczególne strefy jest zespół biblioteki, rektoratu i auli – centrum uniwersyteckie w sensie naukowym, administracyjnym i kulturalnym, zaplanowane w miejscu zbiegu obu osi. Zespół centralny składa się z trzech części: placu-parkingu, patia wejściowego i tzw. Forum Głównego (il. 3). Dyspozycja całości miała w zamyśle autorów opierać się na zasadzie kompozycji amfilady wnętrz. Zaplanowany z rozmachem plac-parking pełni funkcje reprezentacji zewnętrznej, otwierając szeroki widok na zespół rektoratu i auli już z odległości ok. 1 km (oś ul. Reja), podczas gdy Forum Główne ma charakter ściśle wewnętrzny – obudowane z trzech stron, z czwartej otwierające się na część mieszkaniowo-socjalną jest nowoczesnym wariantem dziedzińca, znanego ze średniowiecznych kolegiów i uniwersyteckich gmachów głównych XIX wieku. Między oboma placami znajduje się element łączący – otwarte patio o funkcji głównego wejścia tudzież otwartego hallu. Poprzez operowanie zarówno wielkościami, jak i charakterem przestrzennym poszczególnych części uzyskano specyficzny wyraz miejsca: zewnętrzny, obszerny plac o otwartym charakterze kontrastuje z niewielkim, wyraźnie wyodrębnionym przestrzennie patiem, skąd z kolei roztacza się widok na Forum Główne. W ten wyjątkowo udany sposób, wyrazisty, a jednocześnie niedosłowny, symboliczny wykreowano jeszcze jedną właściwość centralnego zespołu, mianowicie funkcję wrót uczelni, głównego wejścia na teren uniwersytecki. Plac-parking jest tu zewnętrzem, Forum – wnętrzem, natomiast ciasna futryna patia stanowi granicę pomiędzy obiema częściami: tu przekracza się progi uczelni. Zwróćmy przy tym uwagę, że motyw bramy jest tradycyjnym elementem przestrzeni akademickiej, znanym zarówno z założeń historycznych (średniowieczne kolegia angielskie, Uniwersytet Warszawski), jak i powojennych (SGGW); często urasta do roli dominanty całego założenia, a przynajmniej jest wyraźnie podkreślany formalnie.

Ze względu na reprezentacyjny charakter centrum uniwersyteckiego postarano się o odpowiednią oprawę. Niezależnie od demokratycznej architektury poszczególnych obiektów, zgodną z powojenną filozofią uniwersytetu, dyspozycja przestrzenna centralnego zespołu posiada wyraźne piętno starego kultu nauki oraz uniwersytetu jako „świątyni wiedzy”. Podkreśla to wyrazistość i indywidualność plastyczna tej strefy. Wrażenie monumentalizmu uzyskano dzięki systemowi szerokich, tarasowych schodów, spiętrzonych w kilku poziomach (il. 4). Centralny charakter miejsca podkreślono akcentami plastycznymi. Na placu-parkingu dominuje barwne panneau, zdobiące jeden z pylonów auli (il. 5), przestrzeń patia organizuje natomiast kamienna rzeźba, przedstawiająca w stylizowany sposób główne dzieło Kopernika De revolutionibus orbium coelestium (il. 6).

Bezsprzeczną dominantą kompozycyjną kampusu i bez wątpienia elementem na najwyższym poziomie artystycznym w skali założenia jest Forum Główne. Trzy pierzeje Forum utworzyły budynki rektoratu i auli (południe), Instytutu Chemii (zachód) oraz biblioteki (północ). Pierzeję wschodnią tworzy ściana lasu oraz wolna przestrzeń, otwarta na budynki strefy mieszkaniowo-socjalnej. Znaczną część placu jego powierzchni zajmuje lustro wodne, główny temat kompozycyjny Forum. Tak duża tafla wody była uzasadniona względami funkcjonalnymi, basen miał bowiem spełniać rolę nawilżacza suchego powietrza (zespół UMK został zlokalizowany na piaszczystej wydmie), a także ewentualnego rezerwuaru dla celów przeciwpożarowych. Powierzchnia placu została zagospodarowana przy użyciu szerokiego repertuaru środków, podkreślających jego centralny, koronujący charakter z jednej strony, z drugiej natomiast organizujących tradycyjną funkcję akademickiego dziedzińca jako miejsca kontaktów socjalnych, rekreacji i wypoczynku. Przestrzeń pomiędzy basenem a gmachem chemii i biblioteką zaaranżowano za pomocą systemu tarasów widokowych, w zamyśle mających pełnić rolę amfiteatru, stopni i siedzeń. Te elementy, kształtowane uskokowo w formach prostopadłościennych miały tworzyć wspólną kompozycję z lustrem wodnym. Dotyczy to zwłaszcza sceny-estrady, zaplanowanej na obrzeżu. Dążenie do monumentalizmu jest widoczne w rysunku siatki kwadratów na powierzchni placu, natomiast centralnym punktem kulminacji plastycznej miała być – ostatecznie niezrealizowana – gigantyczna kula aluminiowa (4 m średnicy) w zamyśle twórców symbol ciała astralnego, wznoszący się nad zwierciadłem wody.

Zespół mający być wizytówką uczelni, reprezentującą jej rzetelność i powagę, został dopracowany do szczegółu, a rozwiązania detaliczne charakteryzują się indywidualnością i wyjątkowo, jak na owe czasy, starannym wykonawstwem. Bardzo ważną rolę w architektoniczno-przestrzennej kreacji placu odgrywa zieleń, estetycznie zaprojektowana w postaci murowanych parterów i kwietników (il. 7).

U podłoża zamysłu kompozycyjnego, w postaci dwóch prostopadłych osi, tkwiły czynniki funkcjonalne. Projektanci, jako nauczyciele akademiccy, pamiętali o tym, że szkoła wyższa nieustannie się rozwija – rozszerza działalność, zmienia organizację prac naukowych i dydaktycznych. Konieczne są wówczas nowe pomieszczenia, a jeszcze częściej przekształcenia starych. Sposób zagospodarowania przestrzeni kampusu zachowuje więc rezerwy terenowe, stwarzając optymalne warunki do rozbudowy uczelni w kierunkach prostopadłych do osi, przy jednoczesnym zachowaniu czytelności idei kompozycyjnej. Jedynie zespół centralny (Forum Główne z rektoratem i aulą) ma ograniczone możliwości rozwoju przestrzennego, jednak z uwagi na funkcje przede wszystkim reprezentacyjne i administracyjne, potrzeba takiego rozwoju właściwie nie zachodzi, natomiast formalna stałość i niezmienność odgrywa rolę propagandową, doskonale odpowiadając idei uniwersytetu jako poważnej i czcigodnej instytucji o wielowiekowych tradycjach. Ponadto, układ prostopadły optymalnie łączył zasadę elastycznej rozbudowy z zasadą ekonomiczności, polegającej na minimalizacji dróg, optymalizacji powiązań funkcjonalnych oraz maksymalnym wykorzystaniu terenu.

Proste, czytelne i jednorodne ukształtowanie miało, wedle twórców kampusu, korespondować z wartościami architektoniczno-urbanistycznymi starego Torunia, ze zwartością, czytelnością i prostotą historycznego centrum. To z uszanowania wartości historycznych miasta miało wynikać m.in. umiarkowane stosowanie akcentów wysokościowych, które mogłyby konkurować z charakterystyczną panoramą śródmieścia. Czytelny układ przestrzenny miał ponadto odpowiadać zasadom pedagogiki socjalistycznej, oddziałując wychowawczo na społeczność studencką w kierunku wyrobienia w niej poczucia porządku. Jednak, cechy łączone z pedagogiką czy chęcią nawiązania do historycznych wartości architektury toruńskiej, to w gruncie rzeczy typowe właściwości urbanistyki modernistycznej: dążenie do kształtowania osobowości człowieka poprzez architekturę, prostota i regularność kompozycji, tworzenie systemu wnętrz otwartych i zamkniętych oraz wertykalnych i horyzontalnych brył, akcentowanych formami wysokościowymi należały do podstawowego repertuaru środków stosowanych w ówczesnym planowaniu urbanistyczno-architektonicznym. Czytelne wydaje się także sięgnięcie do uniwersalnych zasad kształtowania przestrzennego, wypracowanych na przestrzeni setek lat myśli planistycznej, przy czym poddano je metaforycznej transpozycji na język form nowoczesnych. Analogie tego rodzaju były konsekwencją dążenia do monumentalnych efektów, a istotne źródło inspiracji stanowiły przestrzenno-architektoniczne rozwiązania nowożytnych placów publicznych, reprezentacyjnych miejsc spotkań, handlu oraz kreacji monumentalnej architektury. Oprawa architektoniczna placów była kształtowana w ten sposób, aby istniała możliwość oglądu z kilku perspektyw. Ta podstawowa cecha nowożytnych placów włoskich daje się zauważyć w rozwiązaniu przestrzennym Forum Głównego.

Realizacja kampusu zmieniła diametralnie wizerunek uczelni. Jak pisał prof. Jerzy Serczyk, „dopiero dzięki miasteczku uniwersytet stał się w Toruniu instytucją trwałą i stabilną. Przedtem była to prowizorka, którą można było w razie potrzeby odwołać”. Warto pamiętać o znaczeniu kampusu w dziejach uczelni i miasta, a także o jego walorach architektonicznych. Kampus UMK jest jednym z najlepszych przykładów ukazujących, jak architekci w PRL, dysponując wąskim repertuarem środków, wynikających m.in. z trudności materiałowych, starali się o jakość, polegającą nie tylko na przemyślanych rozwiązaniach funkcjonalnych i przestrzennych, ale i na efektach plastycznych. Na te wartości kampusu zwracają uwagę m.in. Filip Springer (Księga zachwytów) i Anna Cymer (Architektura w Polsce 1945–1989).

Ciągle zbyt niska świadomość wartości architektury powojennej skutkuje brakiem odpowiedniej jej ochrony. Z wartościowych przykładów tej architektury usuwane są oryginalne stolarki okienne, stanowiące integralny element elewacji. Zmianom ulegają pierwotne kolorystyki, będące nieodłączną częścią projektów architektonicznych. Eleganckie faktury elewacji z naturalnych materiałów pokrywają się pstrokatymi wzorami, będącymi wyrazem współczesnego pędu za łatwym dekoracjonizmem. W przeciwieństwie do krajów zachodnich, gdzie dobrą architekturę nowoczesną traktuje się na równi z zabytkową, a najwybitniejsze przykłady trafiają na listę UNESCO, w Polsce nie dostrzega się historycznych i artystycznych wartości dziedzictwa PRL. Zniknął z powierzchni ziemi warszawski Supersam, kina Moskwa i Praha, zniknął Stadion X-lecia i dworzec kolejowy w Katowicach, nie wspominając o mniejszych realizacjach. Inne obiekty poddawane są bezceremonialnym modernizacjom: usuwa się oryginalne wzornictwo, wymienia stolarkę, elewacje okleja styropianem i maluje na pistacjowo względnie żółto, tworząc skrajnie żałosny widok. Masowo modernizuje się też wnętrza – dziś mamy już bardzo mało oryginalnych wnętrz z epoki PRL. W ten sposób rozpada się charakterystyczny klimat czystej, szczerze i racjonalnie skomponowanej formy, pięknej w swej prostocie – zgodnie z maksymą wielkiego modernisty Ludwika Miesa van der Rohe: less is more.

Dr hab. Michał Pszczółkowski, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku

 

Literatura

Bełkot J., Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu w latach 1945–85, Toruń 1986.

Popławski B., Projektowanie szkół wyższych. Zespoły dydaktyczno-naukowe, Warszawa 1982.

Pszczółkowski M., Architektura Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2009.

Pszczółkowski M., Toruńska architektura XX wieku, Toruń 2011.

Serczyk J., Minęło życie, Toruń 1999.

Toruński modernizm. Architektura miasta 1920-1989, red. K. Kluczwajd, M. Pszczółkowski, Toruń 2016.

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Projekt i realizacja, red. B. Popławski, Warszawa 1974.

 

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

1. Virginia University w Charlottesville, proj. Thomas Jefferson (1817) [fot.K. Rückbrod, Universität und Kollegium. Baugeschichte und Bautyp, Darmstadt 1977, s. 92.] 2. Kampus UMK – założenie przestrzenne według koncepcji z 1967 roku (kolorem czerwonym oznaczono budynki zrealizowane w I etapie prac) [fot.rys. autor] 3. Zespół centralny, proj. Ryszard Karłowicz, Witold Benedek, Marek Różański [fot.zbiory autora] 4. Widok rektoratu od strony parkingu, proj. Marek Różański [fot.autor] 5. Panneau na fasadzie auli, proj. Stefan Knapp (1971) [fot.autor] 6. De revolutionibus orbium coelestium, proj. Witold Marciniak (1973) – w tle Biblioteka Uniwersytecka, proj. Witold Benedek [fot.autor] 7. Biblioteka Uniwersytecka, proj. Witold Benedek [fot.autor]