Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Myśl Barbary Skargi – głos humanizmu Europy Środkowej

obrazek: fot.Andrzej Romański]
fot. Andrzej Romański

Barbara Skarga należy do myślicieli z Europy Środkowo-Wschodniej, których specyficzna formacja duchowa i intelektualna odróżnia pod wieloma względami od intelektualistów zachodnio-europejskich, z którymi prowadziła dialog. Oddał to bardzo dobrze filozof belgijski Jacques Dewitt we wstępie do swojego eseju o Leszku Kołakowskim – zatytułowanym Le clivage de l’humanite (Rozłam w człowieczeństwie).

Przebywając w towarzystwie osób z tzw. Innej Europy i czytając ich teksty – Czechów czy Polaków, odkryć można było coś szczególnego. Kultura nie była dla nich ciężarem, którego chcieli się pozbyć, ale bogactwem, z którego czerpali, wrażliwym i cennym dobytkiem. Należało ją wzbogacać i chronić przed wszelkimi siłami, które jej zagrażały. Szło to w parze ze szczególnym sposobem rozumienia wolności. Nie chodziło tu o wolność stojącą w radykalnej opozycji wobec kultury, wobec pozostawionego w spadku języka, wobec przejętych od przodków form, lecz o wolność, na nich opartą. Podobnie z historią: nie była ona dla nich nudnym pensum, które trzeba sobie przyswoić na pamięć, ani ciążącym dziedzictwem, które chętnie by się wymazało, ale źródłem pozwalającym zrozumieć, skąd się jest i dokąd się zmierza. Docierała również z tej Innej Europy myśl-doświadczenie – mówiące, że Europa jako cywilizacja jest czymś kruchym, zagrożonym, czymś, co trzeba chronić, o co należy walczyć, ale również coś, co nie jest oczywiste, co trzeba zgłębić wysiłkiem intelektualnym. Dochodził do nas głos humanizmu Europy Środkowej (…)[1].

Dewitt położył nacisk na coś, co przewija się przez całe dzieło Barbary Skargi:  myśl – doświadczenie o Europie, myśl, która jednak nie sprowadza się do dania świadectwa, opowiedzenia o tym, czego się doświadczyło. To myśl poszukująca,  którą filozof poddaje nieustannej konfrontacji z rzeczywistością, odrzucając kuszące abstrakcje, ucieczkę w utopie, moralizatorstwo, i nie popadając w doktrynerstwo lub fanatyczną pewność. 

Myśl ludzka na pewno żywi się najrozmaitszymi doświadczeniami, a jednocześnie, czuła jest na swą wewnętrzną logikę, na zgodność swej całej aparatury pojęciowej, a także na konsekwencje, do których takie lub inne zespolenie pojęć prowadzi, choć bywa, że to zespolenie, ta zgodność stają się dla niej pancerzem, którego się chętnie pozbywa, twórcza i wolna. Myśl często tka sama siebie[2].

Jej własne doświadczenia, często bolesne, nie skłoniły Jej ani do cierpiętnictwa, ani do wylewności. Nie lubiła martyrologii:

wróciłam prawie całkiem siwa, a miałam dopiero trzydzieści sześć lat. Młodość minęła. To było dość interesujące doświadczenie, tylko trochę za długie(…). Trzeba mieć dystans do tych rzeczy. Nie cierpię martyrologii. Dla mnie to coś obrzydliwego[3].

Te doświadczenia wpłynęły być może na wrażliwość Skargi, na wagę używanych słów,  na kruchość doktryn i systemów filozoficznych i na niebezpieczeństwa płynące z nadmiernej pewności w ich słuszność. Jak inni myśliciele tego pokolenia zastanawiała się nad rolą ideologii i zniewolonego umysłu, ale czyniła to w szczególny sposób.

Jej koncepcja formacji intelektualnych w historii idei i przekonanie, że wielka doktryna może ostać się w historii i być źródłem nowych twórczych poszukiwań tylko za cenę swego przetworzenia[4] była jej odpowiedzią na konfrontacje z wszechobecną ideologizacją myśli, przed którą przestrzegała również później.

Wkład Barbary Skargi w myśl europejska wydaje mi się szczególnie ważny w jej sposobie uprawiania historii idei. Jej analiza struktury myślenia intelektualistów, filozofów odróżnia jej badania od refleksji na temat ideologii rozumianej jako „fałszywa świadomość”. Interesowało ją to, co nazywała „niepowtarzalnym klimatem epoki”, przestrzegając przed błędem prezentyzmu, który Francuzi nazwaliby raczej anachronizmem:

Jakże często historyk naszych czasów interpretuje teksty z przeszłości, insynuując ich autorom tendencje i przeświadczenia, które niekoniecznie musiały być żywione, w niektórych zaś wypadkach na pewno takimi nie były. Nakładanie siatki własnych przesądów jest zjawiskiem częstym[5].

Myślenie krytyczne właśnie jest dla Barbary Skargi zasadniczą cechą europejskości, czemu dała wyraz na przykład w Przygodzie zwanej myśleniem.

Bliska pod tym względem Leszka Kołakowskiego i jego Pochwały niekonsekwencji nie akceptowała ortodoksji.

Trzeba mieć idee, ale wystrzegać się ideologii, gdyż jest zawsze zachłanna, chce  objąć całość życia. A tymczasem życie jest wielobarwne, im więcej w nim rozmaitości, tym jest bogatsze[6].

A właśnie komunistycznej utopii padli ofiara liczni intelektualiści Europy Zachodniej, nie mogąc, jak Ona skonfrontować marzeń lub mrzonek z rzeczywistością, bo nie dotyczyła ona ich kraju.

W tekście przygotowanym na kolejną paryską konferencję Barbara Skarga zaproponowała refleksje na temat kultury europejskiej i nie bała się mówić o jej imperatywach – doskonałości, jedności i całości, pokazując, co z tych imperatywów wynikało wspaniałego, ale i groźnego dla ludzkości: (..) kultura nasza jest spoista, co nie wyklucza jej różnorodności, jest też niezmiernie trwała w swych imperatywach, co nie wyklucza zmienności form, w jakich te imperatywy się przejawiają. (…) jestem przekonana, ze nie ma co szukać przyczyn jej wielkości, bo jest wielka, i atrakcyjności gdzieś poza nią, w jakimś niemal boskim przywileju. Jest naszym dziełem, z którego powinniśmy być dumni[7].

Jej posumowanie było jednak znacznie bardziej optymistyczne niż modne, jej zdaniem, trendy katastroficzne.

Toteż nie wierzę w jej upadek, w te wizje katastrofy, dzisiaj znów modne. Zresztą nie pierwszy to raz wróży się jej rychłą zgubę, choć z różnych katastrof wychodziła młoda i odrodzona[8].

Miała przekonanie, że trwanie, (choć nie bezkrytyczne) przy fundamentalnych wartościach kultury europejskiej może być ratunkiem dla naszych marnych czasów i że globalne  zakwestionowanie osiągnięć Europy nie odzwierciedla prawdy historycznej. Siła Europy była dla niej czymś wynikającym z bogatej duchowości cywilizacji europejskiej: Dzieje Europy dają się ująć w rozmaite schematy, ale sam rdzeń, to, co istotne, gdzieś umyka. I można wątpić, czy rzeczywiście da się mówić o Europie jako swoistej całości kulturowej, tym bardziej, że ta kultura zmieniała się w dziejach. (…) A jednak wydaje się, że coś w niej jest, że idea Europy nie jest pusta, że jakaś właściwa jej siła potrafi przekształcić i zasymilować obce wpływy, scalić tkwiące w niej odmienności[9].

Tekst ten różnił się bardzo swoim tonem od dominującego do dzisiaj we Francji (i innych krajach Zachodu) przekonania, że Europejczyk powinien się wstydzić swojej kolonialnej przeszłości i próbować odkupić winy swoich przodków, którzy sądząc, że niosą kaganek oświaty, rozwoju cywilizacyjnego i duchowego dziesiątkowali, wykorzystywali materialnie i moralnie mieszkańców kolonii w krajach pozaeuropejskich.

Skarga wpisywała się w mniejszościowy nurt myślicieli europejskich we Francji, wśród takich filozofów jak Jean François Mattei, autor miedzy innymi „Proces de l’Europe, grandeur et misère de la cultureeuropéenne”,  Jacques Dewitt, „Exceptioneuropéenne, ces mérites qui nousdistiguent”,  Chantal Delsol „Irreverence, essai sur l’Espriteuropéenne” – nurt próbujący przywrócić sprawiedliwszy obraz historii Europy – bez triumfalizmu, ale i bez nadmiernego bicia się w pierś, wynikającego z podporządkowania się akademickiej pozie pokutnej.

Używając metafory Polski Jagiellonów versus Polski Piastów, broniła kosmopolityzmu, ale nigdy nie negując przywiązania do domu rodzinnego: Kosmopolityzm nie jest poglądem, który by wyrastał pod działaniem chorobliwych uczuć ubierających w najpiękniejsze piórka to, co cudze. Cudze obchodzi go bowiem tyleż co własne, po prostu ludzkość wyżej stawia nad naród[10].

Ta uniwersalistyczna wizja kultury europejskiej była być może Jej odpowiedzią na dylemat każdej osoby, kiedy jej kultura, swojska, bo bliska jej sercu i dobrze przez nią znana staje się zagrożona w pod wpływem obcych wpływów, podważających jej podstawy. Zastanawiała się, jak nie zamknąć się wówczas w okopach tożsamości, upewniającej swojskości. Barbara Skarga broniła tego, co można by nazwać odnowionym humanizmem europejskim.

W pewnym sensie miała do tego szczególne prawo. Doświadczyła cierpień moralnych i fizycznych od dwóch totalitaryzmów – hitlerowskiego i sowieckiego. Potem zaangażowała się w odbudowywanie na nowo polskiej demokracji, zabierając głos w zasadniczych debatach publicznych.

Mało jest filozofów europejskich z takim doświadczeniem pozwalającym na konfrontacje idei z życiem. Europejski humanizm, który prezentowała wychodził z przekonania, ze najważniejszą wartością jest szacunek dla osoby i jej wolności i że podstawą relacji z Innym jest rozmowa, nieco inaczej opisana niż dialog u Levinasa czy Ricoeura, choć bliskie tych koncepcji. Dla Skargi rozmowa jest najważniejsza jako źródło poznania Innego: Tylko w rozmowie poznajemy racje innego, jego sposób widzenia świata, jego zamiary i dążenia. Rozmowa odsłania, rozmowa, którą nie kierują, jak pisał Gadamer, przesądy, rozmowa otwarta, sprzyjająca rozmówcy, choćby jego argumenty nie znajdowały naszego uznania. Te argumenty chcemy jednak znać, chcemy też przedstawić swoje[11].

Nie można jednak znaleźć w myśli Barbary Skargi przekonania, że spotkanie z Innym jest zawsze wzbogacające. Jej „myśl-doświadczenie” prowadzi ją raczej do refleksji o kruchości tożsamości i podmiotowości, które mogą być zdruzgotane w konfrontacji ze złem, a źródłem tego zła jest niekiedy właśnie Inny.

Jednocześnie niepokoiło Ją ryzyko instrumentalnego traktowania człowieka, które uważała za „jedna z klęsk kultury europejskiej” . Z naciskiem podkreślała szacunek dla podmiotowości każdego człowieka jako podstawę europejskości i afirmację jego wolności jako głównej aspiracji człowieka, choć twierdziła też, że w pewnych okolicznościach, w sytuacjach skrajnych (na przykład w gułagu) myślenie jest skoncentrowane przede wszystkim na tym jak przetrwać. Jak słusznie podkreśla Małgorzata Kowalska, analizując myśl Barbary Skargi – filozofia staje się wtedy luksusem.

A jednak dla Skargi rozmyślającej nad Europą i europejskością, najważniejsze jest jej osadzenie w filozofii greckiej: Inne cywilizacje zadawały sobie pytanie jak osiągnąć cel, jak zrobić, żeby działanie było skuteczne, i to niezależnie od dziedziny - polityka, ekonomia, etyka etc. Europejczyk, narodzony w Grecji, zapytywał nie tylko o to jak, ale również dlaczego?  Nie zapytywał o rzecz, ale czym jest ta rzecz. Nie o przyczynę, ale co to jest przyczyna i czy nadal ma sens. Chciał wiedzieć, jakie jest społeczeństwo czy naród, ale przede wszystkim co oznacza społeczeństwo czy naród. Na koniec drążył samo istnienie i próbował dotrzeć do tajemnicy istnienia. Nie wyznaczył sobie granic czasowych, usiłując odkryć to co było i to co będzie w przyszłości. To dzięki takim pytaniom wymyślił filozofię i naukę, które nie stały się sumą praktycznych wskazówek, ale teoriami[12].

Trudno zaklasyfikować myśl europejską Barbary Skargi według kategorii zachodnich. Z jednej strony przywiązana do klasycznego dziedzictwa kultury europejskiej, rozwijała refleksje na tematy bliskie konserwatystom: broniła domu rodzinnego, przywiązania do tego, co nam drogie i wykazywała, jakim cierpieniem są wyrwane korzenie, wygnanie i negacja swojej tożsamości i kultury przez obcych próbujących przejąć władze dusz. Nie można jej jednak zaklasyfikować jako myśliciela konserwatywnego. Brzydziła się nacjonalizmem – w wywiadzie rzece Innego końca świata nie będzie mówiła o patriotyzmie w wąskim wydaniu, o którym słyszy się zbyt często, podzielając pogląd Świętochowskiego, który twierdził, że tradycja może się stać polipem na ludzkich mózgach[13].

Opisała jak w Jej rodzinnym ziemiańskim domu, o kalwińskim rodowodzie, ale w laickiej atmosferze, broniło się  koncepcji Polski Jagiellonów, nie przyjmowało się endeków, utrzymywało przyjaźnie z Żydami i przestrzegało  wolności wyznaniowych[14]. Jednocześnie, zakorzenienie, drogie Simone Weil, było dla niej bardzo ważne.

Przywiązana do tej szczególnej atmosfery Barbara Skarga już jako filozof, nie proponowała jednak przekazywania dawnych idei i obyczajów jako idealnych. Tradycja powinna być szanowana, ale nie powinna przesłaniać innych wartości[15] twierdziła.

Interesowała się raczej przemianami zaproponowanymi przez kolejną epokę, podkreślając, że każde pokolenie zada sobie, na swój sposób, trud postawienia zasadniczych pytań. Najważniejsze było dla niej myślenie: Myślenie jest przestrzenią metafizyki[16] – mówiła.

Myśl Barbary Skargi dostępna jest w języku francuskim tylko wyrywkowo. Ta niekonwencjonalna myślicielka europejska zasługuje na pewno na więcej uwagi wydawców we Francji – kraju, który bardzo lubiła i z którym była związana przyjaźniami intelektualnymi. Władała biegle językiem francuskim – słownictwo filozoficzne tego języka było dla niej często inspiracją. Barbara Skarga była frankofilką: Lubię Paryż i czuję, jakby był moim drugim miastem. Gdyby nie okoliczności życia, mogłabym w nim mieszkać[17].

Dlatego oczywiście umieściliśmy Barbarę Skargę wśród myślicieli Europy Środkowo-Wschodniej w słowniku encyklopedycznym, który wydamy niebawem w Paryżu z Chantal Delsol, a przedtem figurowała w zbiorze Inna Frankofonia. Mamy nadzieje, że pozwoli to szerszej rzeczy czytelników odkryć jej myśl europejską pozbawioną martyrologii, pozbawioną nienawiści, a opartą na silnych fundamentach duchowych, które pozwalają przetrwać najgorsze.

Wystąpienie zaprezentowane w Toruniu 30 stycznia 2020 r. z okazji wystawy „Pierwsza dama polskiej filozofii – profesor Barbara Skarga, doctor honoris causa UMK” – z okazji 100-lecia urodzin prof. Barbary Skargi, 20. rocznicy nadania jej honorowego doktoratu UMK oraz 10. rocznicy śmierci.

Prof. Joanna Nowicki - l’université de Cergy-Pontoise et à Sciences-Po Saint-Germain-en-Laye (Francja)

 

[1] Jacques Dewitt, Le clivage de l’humanité, Michalon, 2011, s. 12.

[2] Barbara Skarga, Ślad i obecność, PWN, Warszawa 2002, s. 156.

[3] Barbara Skarga, Kwintet metafizyczny, s. 111.

[4] Barbara Skarga, Ortodoksja i rewizja w pozytywizmie francuskim, PWN, Warszawa 1967, s. 528.

[5] Barbara Skarga, Granice historyczności, PIW, Warszawa, 1989, s. 16.

[6] Przestroga przed utopią,  w: Barbara Skarga, O filozofie bać się nie musimy, PWN, 2017, s. 200.

[7] Barbara Skarga, O filozofię bać się nie musimy, PWN, 2017, s. 148.

[8] Barbara Skarga, O filozofię bać się nie musimy, s. 148.

[9] Tamże, s. 139. Version française.

[10] Barbara Skarga, Czy pozytywizm był kierunkiem antynarodowym, w: Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach kultury polskiej, PWN, Warszawa, 1973, s. 303. 

[11] Barbara Skarga, Społeczna monada, w: Człowiek to nie jest piękne zwierzę, s. 109.

[12] Kultura europejska i jej imperatyw (O filozofię bać się nie musimy, s. 99–101). Wersja francuska: Les impératifs de la cultures européenne, in. Penser après le Goulag, p. 206.

[13] Tamże, s. 276.

[14] Barbara Skarga, Innego końca świata nie będzie, Znak, s. 30.

[15] Cóż to za naród, «Innego końca świata nie będzie», s. 277.

[16] Barbara Skarga, Ślad i obecność, s. 115.

[17] Innego końca świata nie będzie, s. 271.

 

Źródła:

Człowiek to nie jest piękne zwierzę, Znak, 2007.

Europejskie standardy demokratyczne „Res Humana”, r XVI(XVII) , nr3/4, s. 1–7 lub „Gazeta Wyborcza” nr 246, s. 20–21.

Innego końca świata nie będzie, Znak, 2007 rozdział: Przygoda zwana myśleniem, Druga ojczyzna.

Kultura europejska i jej imperatyw (O filozofię bać się nie musimy, s. 99–101).

O filozofię bać się nie musimy, PWN, 2017.

Obywatel polski, obywatel Europy (referat z konferencji Quo vadis Europo? Quo vadis, Polsko? Polska w Europie: debata o wartościach, tradycjach i społeczno-ekonomicznych wizjach przyszłości, „Gazeta Wyborcza” nr 246, s. 20–21.

Pomysł na Europę (ankieta „Prace komisji Spraw Europejskich PAU, t. III, s. 7–104.

W drodze (kosmopolityzm i sarmatyzm), w: Tożsamość i różnica, s. 196–259.

 

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

 [fot.Andrzej Romański]  [fot.Andrzej Romański]