Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

W badawczej elicie

obrazek: Toruńska delegacja (od lewej): prezydent Torunia Michał Zaleski, prorektor UMK prof. Jacek Kubica, posłanka oraz wiceminister edukacji narodowej Iwona Michałek, prof. Włodzimierz Jaskólski, rektor UMK prof. Andrzej Tretyn oraz dr Agata Karska fot.Archiwum DzPiI]
Toruńska delegacja (od lewej): prezydent Torunia Michał Zaleski, prorektor UMK prof. Jacek Kubica, posłanka oraz wiceminister edukacji narodowej Iwona Michałek, prof. Włodzimierz Jaskólski, rektor UMK prof. Andrzej Tretyn oraz dr Agata Karska fot. Archiwum DzPiI

Z dr Agatą Karską, pełnomocnikiem rektora UMK ds. wdrażania strategii uczelni badawczej i z prof. dr. hab. Włodzimierzem Jaskólskim, dziekanem Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej, przewodniczącym zespołu, który przygotowywał wniosek UMK o status uczelni badawczej, rozmawia Winicjusz Schulz

– Chciałoby się powiedzieć „Mamy to!”. UMK uzyskał status uczelni badawczej. 30 października 2019 roku to w dziejach naszego uniwersytetu historyczna chwila. Nim jednak wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin ogłosił to podczas gali na Zamku Królewskim w Warszawie z pewnością były nerwy. Spore czy raczej w spokoju jechaliście do stolicy?

WJ: Zacznijmy od tego, że choć w prace nad wnioskiem zaangażowanych było wiele osób zarówno z zespołu, któremu miałem przyjemność przewodniczyć jak i spoza niego, to na sukces UMK największy wpływ miały dwie osoby. Jedną z nich jest JM Rektor, prof. Andrzej Tretyn. „Mamy to” dzięki ogromnej determinacji i żelaznej konsekwencji Pana Rektora w dążeniu do tego upragnionego celu. Rektor od samego początku wiedział: że możemy, że powinniśmy i że będziemy uczelnią badawczą, a ta niezłomna postawa dodawała nam sił i pewności, że musi się udać. Tą drugą osobą jest dr Agata Karska, której zawdzięczamy wizję i pomysł na UMK-uczelnię badawczą oraz kształt wniosku i jego ostateczną redakcję.

Do Warszawy jechaliśmy w spokoju i ze świadomością, że dobrze wykonaliśmy powierzone nam zadanie, co potwierdzała znakomita recenzja naszego wniosku przedstawiona przez zespół międzynarodowych ekspertów. W okresie między 11 października, kiedy otrzymaliśmy recenzje, a dniem ogłoszenia wyników konkursu docierały do nas różne plotki i niczym nie potwierdzone rankingi, w których prawie zawsze byliśmy w pierwszej dziesiątce. Gdy Minister Gowin ogłaszał wyniki nie było już żadnych nerwów, a to dlatego, że organizatorzy gali sami skradli mu show, rozdając przyjeżdżającym ekipom broszurkę z … wydrukowaną listą laureatów.

– Uroczystość w Warszawie to było zwieńczenie długiego procesu i wielu działań. O wielu z nich przed finałem uczelnie uczestniczące w konkursie nie informowały, ale teraz, gdy wszystko już jest jasne, wicepremier Gowin zachęcał, by plany te szeroko zaprezentować. A zatem uchylmy rąbka tajemnicy – od czego Wasz zespół rozpoczął prace?

WJ: Kiedy Pan Rektor powierzył mi zadanie zbudowania zespołu w celu przygotowania wniosku (a byliśmy wówczas świeżo po zwycięskiej, ale jednak długiej walce o Statut) wiedziałem, że z jednej strony skład zespołu musi odzwierciedlać szerokoprofilowość naszej uczelni, a z drugiej strony musi być złożony z osób, którym mogłem w pełni zaufać, że podołają temu zadaniu. Prace rozpoczęliśmy od fundamentalnej kwestii narzuconej przez ogłoszenie konkursowe oraz formularz wniosku, tzn. od zdefiniowania priorytetowych obszarów badawczych,  czyli tzw. POBów. Tu posłużyliśmy się wynikami przeprowadzonego wcześniej konkursu na priorytetowe zespoły badawcze. Dyscypliny zwycięskich zespołów pokazały nam, gdzie jest nasza naukowa siła i jakie powinny być nasze POBy. Ale formularz wniosku wymagał potwierdzenia wyboru POBów poprzez wykazanie, że odpowiadające im wskaźniki (takie jak odsetek artykułów naukowych w górnym decylu, znormalizowany wskaźnik cytowań czy odsetek artykułów we współpracy międzynarodowej) są wyższe niż średnie wskaźniki dla całego UMK. Niezależna analiza wskaźników dla różnych uprawianych u nas dyscyplin pokazała niemal idealną zgodność z wynikami konkursu. Przeprowadzony wcześniej konkurs, który nb. był czasami kontestowany, okazał się „zbawienny”  w procedurze wyboru POBów i został doceniony przez międzynarodowych ekspertów.

Kolejnym krokiem było „zejście w dół”, czyli przedstawienie społeczności akademickiej naszej koncepcji pięciu POBów oraz kilku-kilkunastu tzw. „emerging fields”, czyli obszarów tematycznych, które są mocne naukowo, ale w których liczba zaangażowanych osób oraz sumaryczna liczba publikacji i grantów nie wystarcza na utworzenie POBów. Wiedzieliśmy, że realizacja założonych we wniosku celów i działań będzie możliwa tylko w oparciu o ludzi akceptujących wypracowane wspólnie założenia i głęboko do nich przekonanych.

– Jak przebiegał proces konkursowy? W jakich etapach?

AK: Pierwszym etapem była realizacja projektu „Strategia Doskonałości – Uczelnia badawcza”, w ramach którego – w trybie konkursowym – otrzymaliśmy jesienią 2018 roku 1 mln zł na szczegółową analizę aktualnego potencjału naukowego uczelni, współpracy zagranicznej, kształcenia, rozwoju zawodowego pracowników oraz zarządzania uczelnią. Wyniki tej analizy podsumowaliśmy w części właściwego wniosku w konkursie „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia badawcza” zawierającej analizę SWOT.

Konkurs „Inicjatywa Doskonałości” został ogłoszony 27 marca 2019 roku i – jak się okazało – był naturalną kontynuacją „Strategii” jeśli chodzi o zakres wniosku. Intensywne spotkania zespołu rozpoczęliśmy po Wielkanocy – pamiętam, że święta spędziłam jeszcze na opisywaniu modelu zarządzania uczelnią na bazie wizyt studyjnych, które odbyliśmy w marcu i na początku kwietnia w Tartu, Ołomuńcu, Angers, Kopenhadze i Bańskiej Bystrzycy.

Tak jak wspomniał Włodek, naszym „asem w rękawie” był przeprowadzony na początku roku konkurs na priorytetowe zespoły badawcze, który wyłonił najsilniejsze grupy – i to z ich połączenia postanowiliśmy utworzyć priorytetowe obszary badawcze. Nie było to łatwe zadanie i ostatecznie zdecydowaliśmy się wówczas na włączenie do wniosku tzw. emerging fields,. Krótko mówiąc – kwiecień i początek maja spędziliśmy na dyskusjach nad kształtem i zakresem POBów i emerging fields, a za pisanie wzięliśmy się na poważnie dopiero w drugiej połowie maja. W połowie czerwca całość wniosku była gotowa i mieliśmy jeszcze chwilę czasu na stworzenie grafik, peer-review przez moich zagranicznych współpracowników oraz tłumaczenia tekstów na język polski. Wniosek zaprezentowałam na spotkaniu władz rektorskich z dziekanami w Rowach, gdzie uzyskał on powszechną akceptację – złożyliśmy go terminowo, 24 czerwca br.

W wakacje kilkukrotnie byliśmy proszeni przez Ministerstwo o drobne uzupełnienia, ale najważniejszym kolejnym etapem było dla nas przesłuchanie przez zagranicznych ekspertów zaplanowane na 5 września br. W ramach przygotowań do przesłuchania tydzień wcześniej odbyliśmy tzw. mock interview na UMK, gdzie w roli ekspertów wystąpili pracownicy naszego uniwersytetu,  wśród nich prof. Maciej Wojtkowski pracujący aktualnie w PAN w Warszawie. Było to dla nas – ekipy reprezentującej UMK w składzie: prof. Jacek Kubica, prof. Radosław Sojak oraz ja i Włodek – bardzo ważne doświadczenie. Przede wszystkim przetestowaliśmy podział ról w zespole, aby nie wchodzić sobie w słowo i wzajemnie nie zaprzeczać (a dyskusje w zamkniętym gronie potrafiły być gorące...). Dla mnie osobiście najciekawsze były pytania wymyślone przez ekspertki z obszaru społeczno-humanistycznego – dr Annę Kolę i prof. Magdalenę Osińską – np. o wartości, jakie wyznajemy na naszym uniwersytecie czy trzecią misję uczelni. Przemyślenie tych kwestii zawczasu okazało się bardzo przydatne podczas prawdziwego, półtoragodzinnego spotkania z panelem w Warszawie, z którego wracaliśmy naprawdę w dobrych humorach.

Recenzje, które otrzymaliśmy 11 października potwierdziły te dobre przeczucia i ze spokojem oczekiwaliśmy ostatecznego werdyktu 30 października, podczas uroczystej gali w Zamku Królewskim w Warszawie.

– W recenzji toruńskiego wniosku możemy m.in. przeczytać „Koncepcja strategiczna jest przekonująca i uwzględnia fakt, że UMK jest uczelnią pozametropolitalną ze szczególnymi wyzwaniami”. Taki polski Camebridge czy Oxford? Kameralność Torunia była także atutem? Toruń jest najmniejszym miastem spośród tych, które mają uczelnie badawcze.

AK: Naszemu uniwersytetowi bliżej do uniwersytetu w Tartu w Estonii, w Ołomuńcu w Czechach, lub ewentualnie w Getyndze w Niemczech. Nie możemy się porównywać do uniwersytetów cieszących się wielowiekową tradycją akademicką i prestiżem, gdyż one prawie nie muszą zabiegać o talenty.

Na pewno wielkość miasta i jego oddalenie od głównych szlaków komunikacyjnych nie jest zaletą samą w sobie, gdyż studenci chętniej wybierają duże miasta, z silnie rozwiniętym rynkiem pracy i wiążącymi się z tym możliwościami staży i łączenia nauki z pracą. Z kolei pracownicy z zagranicy poszukują przyjaznych, anglojęzycznych instytucji miejskich m.in. szkół i przedszkoli prowadzących całą edukację w języku angielskim. Dlatego w naszym wniosku podkreślaliśmy rolę współpracy z miastem w zakresie budowania przestrzeni przyjaznej dla obcokrajowców oraz potrzebę jeszcze większego oddziaływania uniwersytetu na otoczenie społeczno-gospodarcze. Nasze województwo ciągle ma jeszcze ogromny potencjał rozwoju w zakresie innowacyjności, a my już teraz mamy najwięcej spółek spin-off spośród wszystkich polskich uniwersytetów. Poprzez dobrze zaprojektowane działania możemy zatem pozytywnie wpłynąć na nasz region.

– Spójna koncepcja UMK to w wersji angielskiej „4xI”. Jak zrodził się ten pomysł? Skąd akurat takie cztery cele: zwiększenie umiędzynarodowienia, interdyscyplinarności, innowacyjności i wewnętrznej integralności? Co w praktyce kryje się pod tymi hasłami?

AK: Mój wstępny pomysł obejmował 3xI, ale zespół przekonał mnie, że teraz wszystko jest 4.0 i my też powinniśmy wejść na ten poziom. W ten sposób pojawiła się integralność, która – jak się później okazało – jest bardzo pojemnym pojęciem. Możemy ją rozumieć zarówno jako dalszą integrację części toruńskiej i bydgoskiej, współpracę ponad dziedzinami oraz jako bardziej świadomą współpracę różnych interesariuszy w ramach uniwersytetu np. pracowników administracji i nauki. Umiędzynarodowienie, interdyscyplinarność i innowacyjność w oczywisty sposób wynikały z naszych pomysłów na rozwój i pojawiały się w wielu miejscach wniosku.

– Może teraz spróbujmy bliżej scharakteryzować poszczególne Priorytetowe Obszary Badawcze. Astrofizyka i astrochemia – to wydaje się oczywiste.

AK: Ten obszar utworzyliśmy na bazie mojego interdyscyplinarnego zespołu „TASQ Force” oraz czysto astronomicznego zespołu „Galaxy evolution and structure”, pod kierownictwem dyrektora Instytutu Astronomii – prof. Krzysztofa Katarzyńskiego. Poprzez badania atomów i molekuł oraz ich oddziaływań, będziemy poznawali procesy prowadzące do powstawania gwiazd,  planet i życia oraz ich ewolucję – również w skalach galaktycznych. Wykorzystywać będziemy zarówno metody chemii kwantowej, symulacje astrofizyczne, jak i obserwacje z najlepszych obserwatoriów na świecie. Już w najbliższych miesiącach we współpracy z ESA rozpoczynamy tworzenie centrum wiedzy na temat Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba, który przyniesie – nie ma wątpliwości – przełom w charakteryzacji planet pozasłonecznych. Od czasu odkrycia pierwszych planet przez prof. Aleksandra Wolszczana jest to jedna z naszych toruńskich specjalności, więc na pewno będziemy uczestniczyć w tych badaniach.

– Od optyki fundamentalnej do zastosowań biofotonicznych.

WJ: Aż trzy zwycięskie priorytetowe zespoły badawcze były prawie w całości związane z fizyką atomowo-molekularną, optyką, spektroskopią i biofizyką.  Są to: zespół budujący jedyne w Polsce optyczne zegary atomowe i wykorzystujący je do poszukiwania ciemnej materii, zespół, który rozwija spektralną, koherentną tomografię optyczną OCT oraz zespół  rozwijający nano- i bio-fotonikę. W oparciu o te zespoły powstanie Toruńskie Centrum Doskonałości o tej samej nazwie, którym kierował będzie prof. Sebastian Maćkowski. Warto dodać, że te trzy zespoły od dawna współpracują ze sobą i „zgarniają” znaczną część wszystkich grantów realizowanych na UMK.

– Dynamika, analiza matematyczna i sztuczna inteligencja.

WJ: Wskaźniki niektórych naszych matematyków należą do jednych z najwyższych na naszej uczelni. Potwierdziły to także wyniki konkursu na priorytetowe zespoły badawcze, wśród zwycięzców znalazł się też zespół prof. Mariusza Lemańczyka, zajmujący się układami dynamicznymi i teorią ergodyczną. Jednak grupa ta jest mała i nie spełnia ilościowych wymogów POBu określonych w ogłoszeniu o konkursie. Poszerzyliśmy zatem ten obszar o merytorycznie bliskie, ale także silne naukowo pola. Nie było to trudne, matematycy mają wspólny język z grupą fizyków matematycznych działających także na polu informatyki kwantowej, kierowaną przez prof. Dariusza Chruścińskiego. Tematyka badań obu grup jest blisko związana z informatyką i sztuczną inteligencją, które na UMK mają swoją znakomitą reprezentację w grupie prof. Włodzisława Ducha. Matematyka to przecież podstawowe narzędzie informatyki i sztucznej inteligencji. Problemy naukowe, jakimi zajmują się wszystkie trzy grupy mają często podobną strukturę dającą opisywać się w ramach tzw.  Contextual emergence.

– W kierunku medycyny spersonalizowanej.

AK: Konkurs na priorytetowe zespoły badawcze pokazał jak ogromny potencjał naukowy (i komercjalizacyjny!) posiada Collegium Medicum, zarówno w obszarze medycyny, jak i farmacji. Laureatem w konkursie został zespół „Group for the evaluation of the functional consequences of endogenously generated DNA modifications” kierowany przez prof. Daniela Gackowskiego. Na jego bazie Daniel stworzy centrum doskonałości prowadzące badania translacyjne w poszukiwaniu nowych biomarkerów i strategii terapeutycznych w chorobach cywilizacyjnych. Jest to bardzo istotny społecznie temat, który wymaga interdyscyplinarnego podejścia – stąd współpraca w ramach centrum nie tylko z innymi wyróżnionymi zespołami z Collegium Medicum, ale również chemikami z części toruńskiej.

– I obszar piąty: Interakcje – umysł, społeczeństwo, środowisko. Przynajmniej dla mnie brzmi najbardziej tajemniczo lub ogólnikowo.

AK: Dla mnie również! Jednak wiem, że dr Adam Kola, który od samego początku tworzy to centrum, przeprowadził szereg spotkań „uzbieżniających” i docierają do mnie jak najbardziej pozytywne opinie od osób z różnych dyscyplin wchodzących w skład tego najbardziej interdyscyplinarnego z POBów (m.in. lingwistyki, psychologii, biznesu, geografii, archeologii). Adam otrzymał niełatwe zadanie, ponieważ na potrzeby wniosku potrzebowaliśmy obszaru, którego parametry bibliometryczne nie będą niższe niż średnia dla całego uniwersytetu. Jednocześnie wiemy, że w naukach humanistyczno-społecznych baza Web of Science nie jest tak kompletna jak SCOPUS, a też i strategie publikacyjne były dotąd inne niż w naukach przyrodniczych. We wniosku napisaliśmy, że głównym celem naukowym centrum będzie przekraczanie granic tradycyjnie, idiograficznie pojętej humanistyki i nauk społecznych w stronę ilościowych i eksperymentalnych badań skupionych na nomotetycznym wyjaśnieniu procesów kulturowych.

– Nauka rozwija się błyskawicznie. 7 lat to może być cała epoka. Możliwe są korekty w koncepcji, w tym i we wskazanych priorytetowych obszarach badawczych?

AK: Priorytetowe obszary mają bardzo elastyczną formułę i wysokie możliwości adaptacji do zmieniających się trendów naukowych, oczywiście w ramach istniejącego i budowanego w trakcie realizacji projektu potencjału naukowego. Każdy z nich oceniany będzie poprzez wskaźniki bibliometryczne uzyskiwane w kilku obszarach tematycznych w bazie Web of Science, co daje całkiem szerokie pole do interdyscyplinarnych badań. Ostateczną ewaluację tych obszarów planujemy po 6 latach działalności, ponieważ wbrew pozorom potrzeba kilku lat, aby zobaczyć efekty skoncentrowanego wysiłku.

Przykładowo, planujemy zatrudnienie światowej klasy ekspertów do centrów doskonałości tworzonych wokół obszarów priorytetowych – rekrutacja może zająć kilka-kilkanaście miesięcy, a zbudowanie zespołu oraz napisanie afiliowanych na UMK publikacji kolejne 1-2 lata, w zależności od dyscypliny. W matematyce proces publikacyjny jest bardzo długi – może spokojnie trwać 2-3 lata, a miarodajne pomiary cytowań pojawiają się nie wcześniej niż po 5 latach. Podobnie, kształcenie studentów to również kilkuletni proces i efekty działań nowych programów studiów pojawią się zapewne pod koniec projektu. Najszybsze efekty publikacyjne powinna przynieść inwestycja w rozwój doktorantów – są oni naszym „oczkiem w głowie” i nie mam wątpliwości, że nie zawiodą naszych oczekiwań.

Bardziej dynamicznymi strukturami są tzw. emerging fields. Na etapie pisania wniosku wskazaliśmy 8 emerging fields – po 2 w dziedzinach sztuki, nauk społecznych i humanistycznych (panel HS w Narodowym Centrum Nauki) oraz w naukach o życiu (panel NZ), oraz 4 w dziedzinach ścisłych (panel ST). Na początku 2020 r. zorganizujemy konkurs na dodatkowe 2 pola w ramach HS i NZ. Emerging fields tworzone są na okres 3 lat, po których zorganizujemy konkurs na kolejne 12 pól, które będą rozwijane w kolejnych 3 latach projektu. Wśród nich mogą się pojawić całkowicie nowe pole, ale także te, które wykażą się w ciągu pierwszych trzech lat.

Podobnie funkcjonować będą priorytetowe zespoły badawcze, które wyłoniliśmy na początku 2019 roku, a które rozpoczną działalność w styczniu 2020 roku. Decyzją Rektora UMK oprócz dotychczasowych laureatów oraz finalistów w konkursie, dodamy do puli wspieranych grup również te, które przeszły do drugiego etapu oceny merytorycznej. Razem to aż 35 zespołów!

– Powróćmy jeszcze do recenzji toruńskiej koncepcji. „Zarówno we wniosku, jak i podczas przesłuchania Uniwersytet Mikołaja Kopernika zaprezentował doskonałe koncepcje zarządzania zmianą charakteryzujące się dużą motywacją i duchem akademickim”. Czym zasłużyliśmy sobie na takie komplementy?

WJ: Znakomita recenzja, jaką otrzymaliśmy, dowodzi, że ekspertom spodobał się nasz pomysł na bycie uczelnią badawczą. Warto podkreślić, że eksperci bardzo wysoko ocenili także nasz SWOT, który przygotowany został głównie przez prof. Sebastiana Maćkowskiego i prof. Radosława Sojaka. Podobały im się także nasze plany wspierania szkół doktorskich.  Grupa, która pojechała na przesłuchanie też była dobrze dobrana: prorektor ds. badań naukowych, dziekan jednego z najsilniejszych naukowo wydziałów i dwoje młodych naukowców (z genderowym zróżnicowaniem).  Agata wzięła na siebie rolę głównego „prezentera” naszego wniosku. Wydaje mi się że podczas prezentacji, odpowiedzi na pytania i dyskusji z ekspertami, wykazaliśmy „młodzieńczy” entuzjazm, co też mogło mieć duży wpływ na końcową ocenę. Analizując recenzje wszystkich dwudziestu aplikacji, które oceniane były zarówno pod kątem potencjału uczelni jak i jakości samego wniosku, odnoszę wrażenie, że w oczach ekspertów najwięcej zyskaliśmy właśnie za  wniosek.

– A skoro już wspomnieliśmy o samym przesłuchaniu – podobno UMK zrobił znakomite wrażenie na międzynarodowej ekipie ekspertów. Jak do tego przesłuchania po angielsku się przygotowywaliście? Była „giełda pytań”?

AK: Otrzymaliśmy z Ministerstwa listę 5 pytań, których mieliśmy się spodziewać na samym początku przesłuchania. Okazały się jednak blefem, bo główne uderzenie przyszło od strony zarządzania uczelnią. Na szczęście miałam w ekipie prof. Radosława Sojaka, który w sposób niezwykle elokwentny odpowiedział na wszystkie pytania o statut. Pozostała część dyskusji miała na celu wybadanie, czy dobrze przemyśleliśmy zaproponowane działania i czy rozumiemy szeroki kontekst i problemy, które niewątpliwie pojawią się na etapie realizacji. Moim osobistym celem było podkreślenie, że my musimy zostać uczelnią badawczą i 2% wzrostu subwencji na niewiele się zdadzą. Przez to, że jesteśmy uczelnią poza metropolią, potrzebujemy silnego magnesu i rozpoznawalności – tę rolę stanowić będą centra doskonałości, których utworzenie nie miałoby sensu bez pełnych 10% wzrostu subwencji.  Podkreślaliśmy ponadto fakt, że od dłuższego czasu podejmujemy przemyślany wysiłek w kierunku uczelni badawczej i cokolwiek się stanie – nie zmienimy kursu, a planowane zmiany będą miały charakter stały.

– Każda z uczelni uczestniczących w konkursie starała się stworzyć jak najambitniejsze koncepcje, ale nie chodziło przecież o obiecywanie akademickich „złotych gór”. Jak eksperci weryfikowali realność planów poszczególnych szkół?

AK: Wśród ekspertów było wielu rektorów uczelni, które uzyskały wcześniej status uczelni badawczej lub z innego powodu przechodziły przez proces zarządzania zmianą. Kilka osób współtworzyło raport o stanie szkolnictwa wyższego w Polsce na potrzeby Unii Europejskiej. Krótko mówiąc – eksperci mieli głęboką świadomość złożoności problemów i czekających nas wyzwań. Poprzez lekturę naszej analizy SWOT, zestawienia danych z POL-ONu oraz dodatkowych informacji dostarczanych zapewne przez Ministerstwo, mogli wyrobić sobie całościową wizję naszego funkcjonowania. Na co dzień zarządzając swoimi uczelniami wiedzą bardzo dobrze, co jest realne i w jakich skalach czasowych. W recenzjach niektórych uczelni widać wyraźnie, że wartości wskaźników bibliometrycznych oraz tempo wprowadzania zmian były ocenione jako nierealne. W naszym przypadku nie było takich wątpliwości.

– Konkurs wygrany i co dalej? Na konferencji prasowej rektor UMK prof. Andrzej Tretyn zapowiedział, że już z marszu zabieracie się do pracy. Uczelnia wdraża to, co w koncepcji obiecała. Od czego zaczynacie?

AK: Przede wszystkim bardzo się cieszę, że udało mi się stworzyć naprawdę fantastyczny uniwersytecki zespół do spraw wdrażania strategii uczelni badawczej. Na ten moment to 42 osoby (50% kobiet i 50% mężczyzn) z różnych dyscyplin i z uzupełniającymi się kompetencjami. W każdym zespole roboczym są pracownicy Collegium Medicum oraz pracownicy administracyjni, co będzie sprzyjało integracji i szerokiemu spojrzeniu. Zaczniemy od zorganizowania konkursu na dodatkowych członków zespołu, których wybierzemy spośród studentów i doktorantów. Po 2 osoby będą zaangażowane do zespołów zajmujących się kształceniem oraz innowacjami.

Przewodniczącymi zespołów roboczych odpowiadającym szczegółowym celom opisanym we wniosku są: prof. dr hab. Ireneusz Grabowski (badania naukowe), dr hab. Przemysław Żywiczyński (współpraca międzynarodowa), dr Anna Kola (kształcenie studentów i doktorantów), mgr Natalia Proń-Nowak (rozwój kompetencji), dr Tomasz Jędrzejewski (zarządzanie) oraz mgr Justyna Łaskowska (innowacje). Ich zespoły w pierwszej kolejności muszą opracować szczegółowe ramy konkursów, poprzez które będziemy dystrybuować środki na rozwój skierowane do członków społeczności akademickiej – m.in. na mobilności i wewnętrzne granty badawcze dla studentów, doktorantów, młodych pracowników i profesorów. Konkursy oceniane będą przez tzw. rady dziedzinowe, złożone w większości z zewnętrznych ekspertów. Przewodniczącymi rad zgodzili się zostać prof. Włodzimierz Jaskólski (ST), prof. Alina Borkowska (NZ) oraz prof. Radosław Sojak (HS), którzy aktualnie kompletują skład rad.

Dyrektorzy centrów doskonałości w pierwszej kolejności muszą dokończyć kompletowanie rad naukowych, w których skład powinni wchodzić w dużej mierze członkowie zewnętrzni, w tym zagraniczni. Każde centrum ma inny charakter i w toku wewnętrznych dyskusji dyrektorzy wraz z radami naukowymi muszą ustalić priorytety na najbliższy rok i przewidywany budżet. Z kolei emerging fields muszą mieć wyłonionych swoich liderów, gdyż często były tworzone poprzez połączenie więcej niż jednego zespołu.

– A dalsze działania?

AK: Czeka nas sporo zmian w zakresie usprawniania zarządzania uczelnią oraz wdrażania założeń HR Excellence in Research. Planujemy ponadto utworzenie przez mgr Karolinę Jarzynkę uniwersyteckiego Think Tanku, który będzie odpowiedzialny za monitoring działalności naukowej uczelni i wsparcie w procesie ewaluacji osiąganych postępów we współpracy z nową, Międzynarodową Radą Naukową uczelni. Czeka nas również dalsza integracja biur grantowych oraz poszerzenie zakresu działalności Działu Współpracy Międzynarodowej, a także – tu duża nowość – stworzenie wydziałowych biur wsparcia w zakresie realizacji projektów oraz mobilności.

– Prof. Maciej Żylicz, prezes zarządu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, podczas wspomnianej już gali wręczenia certyfikatów uczelni badawczych przestrzegał, że te uczelnie, które chcą przyciągnąć największe talenty naukowe muszą postawić na promowanie jakości – od młodych po doświadczoną kadrę. I zilustrował to niepokojącymi danymi, z których wynika, że około 30 procent kadry naukowej nie prowadzi … badań. Trudno chyba wyobrazić sobie, by tak mogło być na uczelni badawczej?

AK: Ta statystyka nie do końca oddaje charakter problemu, bo istnieje szereg barier i przyczyn, z powodu których pracownicy w pewnych dyscyplinach nie publikują wyników swoich badań w czasopismach, które widzimy w bazach typu Web of Science. Poprzez dodatkowe środki otrzymane w ramach konkursu „Inicjatywa Doskonałości” będziemy w stanie pomóc tym osobom, które będą chciały tę pomoc od nas przyjąć i np. wystartować w konkursie o mini-granty na badania wstępne, kwerendy, czy postarać się o pokrycie przez nas kosztów publikacyjnych. Podczas spotkań na wydziałach na etapie przygotowywania wniosku konkursowego uświadomiłam sobie złożoność problemu. W szczególności uderzająca była dla mnie rozbieżności w oczekiwaniach wobec młodych naukowców stawianych przez uczelnię (np. konieczność przygotowania książki na potrzeby awansu zawodowego) oraz przez instytucje grantowe. Generalnie uważam, że mamy w Polsce dość „drapieżny” system, w którym bardzo łatwo wypaść na margines życia naukowego np. poprzez czasową utratę zdrowia lub konieczność sprawowania opieki nad członkiem rodziny. Jako odpowiedzialny pracodawca powinniśmy proponować konkretną pomoc pracownikom na każdym etapie kariery w powrocie do pełni aktywności naukowej.

Jeśli natomiast chodzi o osoby, które rzeczywiście od lat nie pracują naukowo, to rolą oceny pracowniczej jest ustalenie czy rzeczywiście nadal powinny pracować na aktualnie zajmowanym stanowisku. Jesteśmy w finalnej fazie przygotowywania nowych wytycznych, zgodnych z założeniami HR Excellence in Research, które dotyczyć będą właśnie oceny pracowniczej. Rzetelne przeprowadzanie oceny w odniesieniu do wymagań określonych dla danego stanowiska będzie warunkiem koniecznym utrzymywania wysokiego poziomu naukowego UMK jako uczelni badawczej. Jest to szczególnie istotne z powodu nadchodzącej parametryzacji, ponieważ nie możemy sobie pozwolić na uzyskanie kategorii B w żadnej z dyscyplin. Jeszcze do końca roku planujemy przeprowadzenie szczegółowej analizy naszych wyników naukowych – czekamy właśnie na oprogramowanie, które ułatwi nam to zadanie i pozwoli na czas wykonać potrzebne korekty.

– Za trzy i pół roku także UMK czeka kontrola okresowa, a za 7 lat nowy konkurs. Każda koncepcja ma mocniejsze i słabsze strony. Jak to wygląda w przypadku UMK? Czemu będzie trzeba poświęcić szczególną uwagę?

AK: Jedyną wątpliwość  wśród ekspertów zagranicznych wzbudziła wysokość środków, jakie przeznaczyliśmy na emerging fields. Zaproponowali zmniejszenie tych środków, na co oczywiście przystaliśmy. Myślę, że kluczowe będzie monitorowanie postępów naukowych w dofinansowywanych grupach i polach badawczych, aby uniknąć rozdrobnienia i osiągnąć planowany efekt synergii z priorytetowymi obszarami.

– Naszą rozmowę chciałbym zakończyć pytaniem nieco przekornym: a co byłoby, gdyby UMK nie zdobyło statusu uczelni badawczej? Nie obawialiście się na przykład, że – może podobnie jak w sporcie – z uczelni, które nie zostały zaliczone do elitarnego grona, zaczną odchodzić do uczelni badawczych najwybitniejsi naukowcy?

WJ: Praca jaką włożyliśmy w tworzenie koncepcji UMK jako uczelni badawczej w żadnym przypadku nie mogłaby pójść na marne. Oprócz planu szczegółowego, w którym zastrzyk dodatkowej subwencji rozpisaliśmy na wiele działań w okresie nadchodzących sześciu lat, wniosek zawierał ogólny plan zmian, także mentalnościowych,  jakich należy dokonać na drodze dochodzenia do doskonałości badawczej. Od tego planu nie może być odwrotu, do doskonałości powinniśmy zmierzać niezależnie od wysokości subwencji, choć oczywiste jest, że „bilety Narodowego Banku Polskiego” znacznie ułatwiają ten proces. A swoją drogą nawet budżet bez dodatkowego zastrzyku można też tak skonstruować, żeby wspierać jakość i nie obawiać się o odejścia najlepszych, to tylko kwestia ustawienia właściwych priorytetów. Szczerze mówiąc, nie zakładaliśmy żadnego czarnego scenariusza, głęboko wierzyliśmy że nam się uda.

– Dziękuję za rozmowę.

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

Rektorzy uczelni badawczych wraz z wicepremierem, ministrem nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławem Gowinem [fot.Archiwum DzPiI]  [fot.Andrzej Romański] Rektor UMK prof. Andrzej Tretyn  [fot.Andrzej Romański]