Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Dar historii

obrazek: fot.Winicjusz Schulz]
fot. Winicjusz Schulz

Nie tylko Polacy obchodzą w tym roku stulecie niepodległości. Świętowanie zaczęło się najwcześniej na Litwie, już w lutym.

Jeszcze na początku 1918 r. przedstawiciele większości narodów mieszkających w naszej części Europy mogli tylko pomarzyć o własnym państwie. Niektóre miały za sobą długą historię państwowości, odebranej przez zaborczych sąsiadów, a część narodów dopiero do niej dojrzewała. Wszystkie liczyły na dogodny obrót losów I wojny światowej i upadek słabnących mocarstw.

Najszybciej niepodległość ogłosili Litwini, robili to zresztą kilkakrotnie. Po raz pierwszy jeszcze w grudniu 1917 r., gdy członkowie Taryby, reprezentacji ludności litewskiej, zapowiedzieli wskrzeszenie własnego państwa. Od 1915 r. ziemie litewskie, włącznie z Wilnem, znajdowały się pod okupacją niemiecką, ale to w Rosji widzieli Litwini największe zagrożenie dla swojej wolności. Deklarację niepodległości ogłoszono 16 lutego 1918 r., wobec realnej klęski bolszewickiej Rosji w I wojnie światowej. To właśnie ta data uznawana jest dziś na Litwie za początek niepodległości państwa (dzień Odbudowy Państwa Litewskiego), chociaż realnie przyszło na nią poczekać jeszcze wiele miesięcy. Dopiero w październiku Niemcy zgodziły się przyznać Litwinom prawo do decydowania o swoich losach, a pierwszy rząd powstał po ustaniu działań wojennych. Zgodnie z lutową deklaracją Taryby, Litwa miała odrodzić się jako monarchia. Litwini wybrali sobie nawet króla – wirtemberskiego księcia Wilhelma Karla von Urach (jako Mendoga II). Książę wybór przyjął, ale nie zdążył zasiąść na tronie, ostatecznie Litwa została republiką.

Z samą deklaracją niepodległości Litwy wiąże się historia godna hollywoodzkiego filmu. Akt został spisany w kilku egzemplarzach, niestety wszystkie zaginęły. Podczas przygotowań do stulecia niepodległości Litwy, naftowy koncert MG Baltic wyznaczył milion euro nagrody dla tego, kto odnajdzie i odzyska deklarację. Sensacja wybuchła w marcu 2017 r., gdy chemik i politolog z Uniwersytetu w Kownie, prof. Liudas Mažylis ogłosił, że znalazł ją wpiętą w dokumenty przechowywane w archiwum niemieckiego MSZ w Berlinie. Naukowiec zrzekł się nagrody, nie udało mu się bowiem odzyskać dokumentu: Niemcy zgodzili się jedynie wypożyczyć go Litwinom na pięć lat. Z dnia na dzień prof. Mažylis stał się jednym z najpopularniejszych Litwinów, a podczas obchodów stulecia niepodległości, odbywających się w lutym w Kownie, witany był jak gwiazda rocka.

Sytuację na froncie niemiecko-rosyjskim wykorzystali także Estończycy. Tuż po obaleniu caratu zdołali przekonać republikański Rząd Tymczasowy do przyznania guberni estońskiej szerokiej autonomii. Nie bez znaczenia była urządzona w Piotrogrodzie demonstracja kilkunastu tysięcy uzbrojonych żołnierzy armii rosyjskiej pochodzenia estońskiego. Autonomia nie trwała długo, tuż po rewolucji październikowej na ziemie estońskie wkroczyły oddziały bolszewickie. Gdy jednak do Estonii zaczęły zbliżać się oddziały niemieckie, Estończycy proklamowali niepodległość. Stało się to 23 lutego 1918 r. w teatrze w Parnawie. Dzień później deklarację niepodległości przyjęto w Tallinie i trzech innych miastach. Niemcy, którzy wkroczyli do Estonii już 25 lutego, nie uznali estońskiej niepodległości. Stała się ona realna dopiero pod koniec I wojny, po wybuchu rewolucji w Niemczech. 10 listopada dowódca niemieckich wojsk okupacyjnych zaakceptował działalność Rządu Tymczasowego i przekazał mu władzę w Dorpacie, 19 listopada rząd przejął władzę na terytorium całego kraju. Estończycy musieli jednak bronić dopiero, co uzyskanej państwowości w wojnie z bolszewicką Rosją, która wybuchła jeszcze w listopadzie 1918 r. Dopiero pokój zawarty 2 lutego 1920 r. w Tartu zapewnił Estonii niepodległość.

Wojnę w obronie państwowości musieli stoczyć także Łotysze, którzy swoje święto niepodległości obchodzą tydzień po nas – 18 listopada. Ledwie trzy miesiące po powstaniu Łotwy, w lutym 1919 r., na jej ziemie wkroczyli bolszewicy, zajmując Rygę i ustanawiając tam własny rząd. Łotyszom pomagali Niemcy, którzy po wyparciu Rosjan z Łotwy sami postanowili ją zająć. Gdy w listopadzie 1919 r. Łotysze pokonali Niemców, na ich ziemie znów wkroczyli bolszewicy. Tym razem z pomocą nowemu państwo przyszła armia polska. Dowódcą wojsk polsko-łotewskich został gen. Edward Rydz-Śmigły. Rosjanie uznali niepodległość Łotwy w pokoju ryskim z sierpnia 1920 r.

Pierwszym państwem, które powstało na gruzach monarchii austro-węgierskiej (w jej granicach mieszkali przedstawiciele dziesięciu różnych narodów) była Czechosłowacja. Jeszcze na początku I wojny światowej Czesi nie myśleli o niepodległym państwie. Wierzyli, że mogą rozwijać się kulturowo i politycznie w ramach wielonarodowej monarchii, jednak pod warunkiem uzyskania szerokiej autonomii. Dopiero zaostrzenie austriackiej polityki wewnętrznej sprawiło, że autonomia przestała być wystarczającym celem. Coraz więcej zwolenników zaczął przy tym zdobywać pomysł stworzenia wspólnego państwa z bliskimi etnicznie Słowakami. Czesi i Słowacy z uwagą obserwowali sytuację na frontach i najmniejsze nawet sygnały świadczące o tym, że potężna niegdyś Austria nie wyjdzie z wojny zwycięsko. Gdy we wrześniu 1918 r. armia francuska wkroczyła do Serbii, rozpoczynając marsz ku granicy węgierskiej, cesarz Karol I poinformował cesarza Wilhelma II, że monarchia nie przeżyje kolejnej wojennej zimy i zamierza negocjować pokój z Ententą, by ratować, co tylko się da. Chcąc pozyskać sobie przychylność narodów słowiańskich, zapowiedział przekształcenie Austrii w państwo federacyjne, jednak ta oferta dla nikogo już nie była atrakcyjna. Kiedy 28 października praskie gazety poinformowały, że Austria zerwała sojusz z Niemcami, prosząc prezydenta Woodrowa Wilsona o rozpoczęcie rozmów pokojowych, w mieście wybuchła euforia. Z budynków publicznych zaczęto zrywać cesarsko-królewskie symbole, a na ulice wyległy tłumy ludzi. Jeszcze tego samego dnia po południu reprezentanci czeskich i słowackich środowisk politycznych proklamowali powstanie niepodległej Czechosłowacji. Dziś 28 października jest w Republice Czeskiej świętem państwowym, co ciekawe, w tym roku Czesi i Słowacy obchodzili je wspólnie, bez względu na fakt, że od 25 lat żyją w oddzielnych państwach. W miejsce wielonarodowej monarchii powstało w sumie pięć państw: obok Czechosłowacji i Polski także Węgry (swoją niezależność ogłosiły 31 października), Austria, proklamowana republiką 11 listopada, oraz Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców (późniejsza Jugosławia).

Niepodległość państw Europy Środkowej była wynikiem sytuacji międzynarodowej, przegranej państw centralnych w I wojnie światowej i rewolucji w Rosji i Niemczech. Jednak każde z tych państw musiało walczyć o swoją wolność - Polska, Litwa, Łotwa i Estonia walczyły z oddziałami Armii Czerwonej, Czechosłowacja z armią węgierską. Równie wymagająca okazała się walka dyplomatyczna o korzystne wytyczenie granic i międzynarodową pozycję w regionie. Niepodległość okazała się być krótkotrwałym darem historii, pierwsza z mapy regionu zniknęła Czechosłowacja, wkrótce po niej Polska, a zaraz także Litwa, Łotwa i Estonia. Na prawdziwą wolność ten region Europy musiał czekać kolejne pół wieku, ale niezależnie od skomplikowanych losów poszczególnych państw, wydarzenia sprzed stu lat są dziś wspominane z wielkim szacunkiem, a historia tamtej niepodległości traktowana jako fundament dzisiejszej państwowości.

Dr hab. Marcin Czyżniewski – prof. nadzw. w Katedrze Europy Wschodniej na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK

pozostałe wiadomości