Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Kulturalnie od 60 lat

obrazek: fot.nadesłane]
fot. nadesłane

Z mgr. Maurycym Męczekalskim, dyrektorem Akademickiego Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa” rozmawia Wojciech Streich

- W tym roku obchodzimy 60-lecie klubu „Od Nowa”. Skąd wzięła się jego nazwa?

- Wszystko zaczęło się na fali tzw. odwilży po październiku 1956 roku. Jak pamiętamy z historii, zakończył się wtedy w Polsce mroczny okres stalinowskiego terroru, realny socrealizm przestał bezwzględnie obowiązywać i rozpoczął się okres twórczego fermentu w polskiej kulturze. Tym przemianom towarzyszyły ogromne oczekiwania i nadzieje. Zaczęły powstawać w kraju pierwsze kluby studenckie, które dość szybko stały się ośrodkami przyciągającymi młodą polską inteligencję, ludzi twórczych, pełnych pasji i ochoty do działania. Według mojej wiedzy, nazwa „Od Nowa” wzięła się od dwutygodnika, który również powstał w tamtym czasie. Było to pismo o profilu społeczno-kulturalnym; z nim miała być związana sieć klubów studenckich, właśnie o takiej nazwie. Ostatecznie powstały i funkcjonowały dwa kluby – w Poznaniu i Toruniu. Poznański - już od dawna nie istnieje, ale miałem okazję bywać w nim jako nastolatek, uczestnicząc w festiwalu Folk Blues Meeting, który zainspirował mnie do zorganizowania naszego Toruń Blues Meeting.  

- Historia tej jednostki jest niezwykle bogata. Patrząc na nią z Twojej perspektywy, jakie okresy byś w niej wyróżnił?

- Wyróżniłbym pięć okresów w rozwoju klubu. Pierwszy – pionierski - nazwijmy go katakumbowym, chociaż klub nie mieścił się nigdy w piwnicy. To były absolutne początki, kiedy funkcjonował on w domach studenckich przy ul. Mickiewicza. Okres drugi, to lata 60. i 70. XX wieku, kiedy przeniósł się na Rynek Staromiejski do budynku Dworu Artusa. Był to wtedy obiekt uniwersytecki. Klub zajmował piwnice i parter, a większe wydarzenia odbywały się w sali koncertowej na piętrze. To wtedy „Od Nowa” stała się Studenckim Klubem Pracy Twórczej i nazwa ta była całkowicie adekwatna do charakteru jego działalności. W tamtej „Od Nowie” panował prawdziwy, twórczy ferment, odbywało mnóstwo imprez - nie tylko muzycznych, ale teatralnych, literackich i plastycznych. Ukazywały się periodyki, do klubu zapraszano wspaniałych twórców, warto wymienić: Krzysztofa Komedę, Jerzego Grotowskiego, Andrzeja Wajdę czy Tadeusza Kantora. To były bardzo dobre lata w historii „Od Nowy”. Kolejny okres to lata 1982–1990, kiedy klub przeniósł się na Bielany do nowej siedziby. Zbiegło się to ze stanem wojennym, który zakończył pewien etap działalności tej jednostki i w jakimś sensie przetrącił jej kręgosłup. W latach 80. często zmieniali się kierownicy klubu, ale nie udało się odbudować twórczej atmosfery, tej z Dworu Artusa. „Od Nowa” stałą się po prostu dyskoteką, w której odbywały się średnio 2 razy w miesiącu koncerty. Ten okres przypada na lata moich studiów, więc pamiętam go dość dobrze, chociaż jako student nie bywałem w klubie częstym gościem. Najogólniej mówiąc, nie było tam bezpiecznie. Rządziło wtedy tzw. „miasto”. Okres czwarty to lata 1991-2012, czyli już czasy mojego kierownictwa, kiedy właściwie od podstaw zaczęła się żmudna praca nad jakościową zmianą klubu i jego działalności, tak, by ponownie pojawiły się w nim ambitniejsze formy działania z zakresu różnych dziedzin kultury. Nigdy nie ukrywałem, że inspiracją był dla mnie właśnie sposób funkcjonowania klubu w latach 70. Okres piąty to współczesność, czyli Akademickie Centrum Kultury i Sztuki, które powstało w 2012 roku.

- A które nazwiska i dlaczego należy przypomnieć z okazji 60. rocznicy?

- Jest bardzo wiele osób, które zasłużyły się w historii klubu. Jednak każda próba wymienienia jakichś nazwisk jest obarczona ryzykiem, że kogoś się pominie i wyrządzi się w ten sposób krzywdę. Ja jednak wymienię dwa nazwiska. Tak się składa, że tych ludzi nie ma już wśród nas; obydwaj odeszli pod koniec ubiegłego roku. To prof. Stefan Kościelecki – pierwszy kierownik „Od Nowy” i Yach Paszkiewicz – wybitny twórca videoklipów.

- Stanowisko kierownika klubu „Od Nowa” objąłeś w 1991 r. W jakiej kondycji go zastałeś i jak wspominasz ten okres?

- Pragnę podkreślić, że była to moja pierwsza praca, którą podjąłem po studiach i krótkiej przygodzie w szkole podchorążych rezerwy. Stanąłem wtedy przed trudnym wyborem, bo miałem też propozycję pracy naukowej na uniwersytecie. Wybrałem „Od Nowę”, gdyż zawsze bliska była mi sztuka, w szczególności muzyka i chciałem - po prostu - być jak najbliżej niej. Jednostkę zastałem najoględniej mówiąc w nie najlepszej kondycji. Był to szary, smutny bunkier, gdzie królowały dyskoteki i naprawdę mało się działo. Klub znacznie częściej pojawiał się w kronice kryminalnej niż kulturalnej. „Od Nowa” nie była powodem do dumy dla Uniwersytetu. Słyszałem nawet, że rozważana była możliwość jej likwidacji. Moje pierwsze lata były bardzo trudne. Podjąłem się misji zbudowania, praktycznie od podstaw, uniwersyteckiego centrum kultury. Zacząłem od likwidacji dyskotek i wymyślania kolejnych festiwali, i nowych form działalności. W ciągu kilku lat udało się stworzyć kino, galerię sztuk plastycznych, małą scenę i kilka festiwali. Klub zaczął być postrzegany jako ośrodek kultury, miejsce, w którym dzieją się ciekawe wydarzenia i warto w nim bywać. Z dzisiejszej perspektywy tamte działania często miały charakter amatorski, ale czasy były trudne, brakowało pieniędzy, sprzętu, ludzi... Długo musiałem pracować na zaufanie władz uniwersytetu, miasta i województwa.

- Toruński klub jest miejscem wielu znanych i cenionych festiwali muzycznych i teatralnych. Który z nich najbardziej cenisz?

- Warto dodać, że odbywają się u nas również festiwale filmowe, literackie, fotografii przyrodniczej. Wszystkie one pojawiły się w programie „Od Nowy” po 1990 roku i ze wszystkich jestem dumny. Oczywiście nie wszystkie ja wymyśliłem. Niektóre „przyszły” do nas z zewnątrz. Poza międzynarodowym Toruń Blues Meeting, który, co warto podkreślić, jest najstarszym istniejącym festiwalem muzycznym w Toruniu (w przyszłym roku odbędzie się już po raz 30) najbardziej cenię sobie międzynarodowy JAZZ Od Nowa Festival oraz teatralną KLAMRĘ. Festiwal jazzowy posiada już ugruntowaną pozycję wśród polskich festiwali jazzowych. Gościmy u nas prawdziwe gwiazdy światowego jazzu (w tym roku byli to Adam Makowicz oraz Ken Vandermark i Terence Blanchard z USA) i przyciąga miłośników tego gatunku z całej Polski. KLAMRA to z kolei nasz największy festiwal. Trwa aż 8 dni i odbywa się w tym czasie prawie 30 wydarzeń – spektakli, koncertów, wystaw, pokazów filmowych, spotkań i dyskusji. To najbardziej szalony festiwal w roku, który wymaga od nas bardzo dużo pracy i zwyczajnie, doskonałej kondycji fizycznej.

- Na przełomie lat 2011-2012 rozbudowano i zasadniczo zmieniono funkcje obiektu na Bielanach. Wiem, że uważasz to za swój największy sukces, mimo czasami niezbyt sprzyjającej (wtedy, oczywiście) atmosfery. W tej chwili posiadamy jeden z największych klubów studenckich w Polsce. Czym szczególnie możemy się pochwalić i co go odróżnia od innych?

- Prawdę mówiąc, nie mamy dużej konkurencji. Kluby studenckie, rozumiane jako miejsca, w których uprawia się działania kulturalne, praktycznie już nie istnieją. Można zaryzykować twierdzenie, że jesteśmy ewenementem w skali kraju. Drugim takim miejscem w Polsce, prowadzącym porównywalną działalność jest „Chatka Żaka”, klub UMCS w Lublinie. Pozostałe kluby najczęściej uległy prywatyzacji i prowadzą komercyjną działalność lub, jak na przykład w Gdańsku, stały się miejskimi instytucjami kultury. Z pewnością, poza wspomnianym Lublinem, trudno byłoby znaleźć w Polsce ośrodek akademicki, który prowadzi tak ożywioną działalność jak ACKiS „Od Nowa”, gdzie w ciągu roku odbywa się prawie 300 wydarzeń kulturalnych i uniwersyteckich. Naszym największym atutem jest właśnie wszechstronność i różnorodność działań, które są adresowane do miłośników muzyki, teatru, filmu, literatury, sztuk plastycznych, a nawet ludzi interesujących się podróżami, czy problemami społeczno-politycznymi współczesnego świata.

- W 2012 roku Studencki Klubu Pracy Twórczej „Od Nowa” przekształcono w Akademickie Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa”, którego zostałeś dyrektorem - doszło do połączenia kilku jednostek. Co należy do zadań Centrum?

- Już w 2008 roku, kiedy rozpocząłem starania o rozbudowę jednostki, złożyłem wniosek o przekształcenie „Od Nowy” w akademickie centrum kultury. Uznałem, że nasza działalność już dawno zaczęła wykraczać poza ramy tradycyjnie rozumianego klubu studenckiego. W 2012 roku rektor prof. Andrzej Tretyn przychylił się do mojego wniosku. Poszedł jednak znacznie dalej, tworząc nową, centralną jednostkę UMK, której zadaniem jest prowadzenie działalności kulturalnej dla całej społeczności akademickiej, jak i organizowanie wydarzeń, które adresowane są do odbiorców w całym kraju. Przypomnę, że w skład naszego centrum wchodzi również Aula UMK, Chór Akademicki i Uniwersytecka Rozgłośnia „Radio Sfera”. ACKiS „Od Nowa” jest miejscem, gdzie można realizować swoje zainteresowania i pasje oraz obcować ze sztuką na najwyższym poziomie.

- Mimo, że ukończyłeś geografię, śmiało można zaliczyć Ciebie do grona artystów. Jesteś muzykiem i liderem znanego zespołu bluesowego Tortilla. Myślę, że to pozwala lepiej ci zrozumieć i zwyczajnie „dogadać się” z ludźmi sztuki.

- Tak, myślę, że jest to bardzo ważne. Dzięki mojemu zespołowi dużo podróżuję i poznaję wiele nowych miejsc i wielu interesujących ludzi. Ostatnio, grając w Dąbrowie Tarnowskiej, zwiedzaliśmy na przykład niezwykle piękną synagogę przekształconą w muzeum. Rozmowy z ludźmi, których pasją jest sztuka, często bywają bardzo inspirujące dla mnie. Fakt, że jestem muzykiem pozwala z pewnością na dobre relacje, nie tylko z innymi muzykami, ale z artystami w ogóle. Takie kontakty owocują często nowymi pomysłami i projektami artystycznymi.  

- Przy okazji każdej rocznicy należy zapytać o przyszłość. Jakie masz plany na przyszłość jako dyrektor Centrum?

- Działamy w warunkach silnej konkurencji. Toruń jest miastem przeładowanym wydarzeniami kulturalnymi, dlatego najważniejszym planem jest utrzymanie i w miarę możliwości dalszy rozwój naszych najważniejszych festiwali. To trudne zadanie. Poza tym chciałbym rozwijać dalej działalność i utrzymywać wysoki poziom artystyczny wydarzeń przez nas organizowanych. Świat wokół nas dość szybko się zmienia. Żyjemy w czasach permanentnej rewolucji technologicznej: coraz szybciej, bezrefleksyjnie, nie mamy na nic czasu. Ja chciałbym, żeby ci, którzy do nas przychodzą zatrzymali się na chwilę, przestali tak pędzić i spędzili czas na dobrym koncercie, filmie, spektaklu teatralnym czy wystawie. Żeby mieli okazję do spotkania, rozmowy, dyskusji.

- Dziękuję za rozmowę.

pozostałe wiadomości