Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Stąd do przyszłości

obrazek: fot.Andrzej Romański]
fot. Andrzej Romański

Z prof. Andrzejem Tretynem, rektorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawia Winicjusz Schulz.

– Wraz z inauguracją nowego roku akademickiego weszła w życie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, powszechnie zwana także, dla podkreślenia jej rangi, Konstytucją dla nauki. Jakie jej zapisy uważa Pan za najbardziej przełomowe?

– Z pewnością tych przełomowych zapisów jest sporo, ale zacznijmy może od tych, które podkreślane są także przez twórców ustawy, w tym wicepremiera Jarosława Gowina. Ta ustawa zwiększa autonomię – uczelnie będą same decydowały, między innymi o tym, jak będzie wyglądała ich struktura. Druga ważna kwestia to nowe zasady finansowania – pojawia się subwencja, jeden strumień finansowania; uczelnia sama będzie decydowała, jak chce rozdysponować te środki. Niektórzy uważają, że to zamach na działalność statutową, na dydaktykę. My będziemy starali się odzwierciedlić dotychczasowy system rozdysponowywania środków. Kolejna przełomowa kwestia to ścieżki kariery. Pojawia się ścieżka kariery dydaktycznej. Bardzo istotne jest również to, że jest przewidziany wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, chociaż nie w takim wymiarze, jaki był wcześniej zapowiadany.

– Wdrażanie ustawy to proces wieloletni. Jakie ważne wyzwania wynikające z tej ustawy czekają nas już w najbliższym czasie?

– Pewne procesy już się zaczęły – od 1 października. Mamy bardzo, bardzo mało czasu, gdyż do czerwca przyszłego roku trzeba opracować, skonsultować i ostatecznie zatwierdzić kilka ważnych dokumentów: statut, strategię rozwoju uczelni i regulamin pracy oraz wszelkie rozwiązania dotyczące studentów i przyszłych doktorantów.

– Jednym z najważniejszych zadań jest niewątpliwie stworzenie nowego Statutu UMK. Jeszcze w trakcie jednego ze spotkań przed Narodowym Kongresem Nauki – w Toruniu – minister Jarosław Gowin na pytania o szereg szczegółowych kwestii dotyczących przyszłej ustawy odpowiadał dość lakonicznie: to sobie możecie zapisać w statucie. Teraz zatem nadchodzi ta pora. Co UMK – biorąc pod uwagę specyfikę naszej uczelni – powinno zawrzeć w statucie, a czego jednoznacznie nie precyzuje ustawa?

– Nie chciałbym zdradzać wszystkich planów co do konkretnych zapisów, gdyż prace nad nimi trwają. Mogę zapewnić, że zostanie zachowana struktura Collegium Medicum i że podstawową jednostką w naszej uczelni będzie wydział.

– Jak powstawać będzie nowy Statut UMK? Kto nad nim pracuje zanim projekt trafi pod obrady Senatu?

– Prace trwają od początku lipca. Powołałem trzy zespoły. Nad projektem statutu pracuje grupa kilkunastu osób pod przewodnictwem zastępcy kanclerza dr. Tomasza Jędrzejewskiego, który nie tylko jest prawnikiem, ale ma w tej kwestii bardzo duże doświadczenie. Pracował przy poprzedniej ustawie oraz w zespole prof. Kwieka. Jest także stałym doradcą KRASP. W zespole opracowującym nowy statut są zarówno pracownicy części bydgoskiej, jak i toruńskiej, reprezentanci różnych dziedzin nauki, dziekani, a także inne osoby, które mają ciekawe pomysły na przyszłość naszego uniwersytetu.

– Czy ten nowy statut bardzo będzie się różnił od dotychczasowego? I w jakich zwłaszcza aspektach?

– Będzie się różnił w kwestii struktury naszej uczelni, bo chcemy ją zmienić. Będzie się różnił w aspekcie szkół doktorskich. Zmieni się także w tej kwestii, że ponad wydziałami będzie prawdopodobnie inna struktura, federacyjna, którą nazywać będziemy collegium. Tak więc struktura części toruńskiej będzie podobna do struktury części bydgoskiej.

– Jakich collegiów możemy spodziewać się w Toruniu?

– Nie uczestniczę w posiedzeniach komisji statutowej, ale regularnie spotykam się co tydzień z panem przewodniczącym. Omawiamy te aspekty, które już zostały opracowane i dyskutujemy o sprawach, nad którymi komisja będzie pracowała w bieżącym tygodniu. Komisja zbiera się co tydzień i planowane jest, że w drugiej dekadzie grudnia wstępny projekt dokumentu zostanie mi przekazany. A wracając do kwestii struktury, zakładam, że oprócz Collegium Medicum w Bydgoszczy w części toruńskiej będą Collegium Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, Collegium Nauk Humanistycznych i Nauk o Sztuce oraz Collegium Nauk Społecznych. Te collegia będą powiązane ze szkołami doktorskimi.

– Jedną z nowości Konstytucji dla nauki będzie pojawienie się Rady Uczelni – gremium składającego się z osób także spoza uczelni. Jak widzi Pan wyłanianie tego gremium na UMK? Jakie osoby powinny się w nim znaleźć?

– Nie mam tu jakiegoś ściśle określonego klucza. Z pewnością trzeba zagwarantować bydgoskiej części uczelni, że będzie miał swoich reprezentantów w Radzie. Chcemy, by Rada składała się raczej z dziewięciu niż siedmiu osób, zwłaszcza w tym okresie początkowym – przez dwa lata, do końca 2020 roku. I to z tego względu, że szczególnie w tym okresie Rada będzie miała bardzo dużo pracy, będzie musiała na przykład opiniować wspomniane już przeze mnie trzy ważne dokumenty. Będzie musiała również przygotować zasady wyboru rektora na następną kadencję. Gdy ukaże się ten numer Głosu Uczelni, powinna być już przyjęta przez Senat uchwała w sprawie sposobu wyłaniania członków Rady Uczelni. Zakładamy, że oprócz przedstawiciela studentów, czyli przewodniczącej samorządu, cztery osoby będą z uczelni i cztery spoza. Kandydatów będzie zgłaszał rektor oraz 25 procent składu Senatu. Przy dobrych układach może być tak, że połowę zaproponuje Senat, a połowę rektor, choć jest to jeszcze kwestia do ustalenia.

– W niektórych kwestiach UMK ... wyprzedziło ustawę, choćby w kwestii szkół doktorskich.

– Myślę, że jesteśmy dobrym przykładem. W Toruniu odbyła się niedawno konferencja prorektorów do spraw nauki, czyli Komisji Nauki KRUP, i podczas tego spotkania mogliśmy zaprezentować już nie koncepcję, lecz sposób funkcjonowania Interdyscyplinarnej Szkoły Doktorskiej Academia Copernicana. W Toruniu gościliśmy też Krajową Reprezentację Doktorantów. Podczas tego spotkania prof. Werner Ulrich, który kieruje naszą eksperymentalną Szkołą, przedstawił założenia jej działania. I to się bardzo spodobało także podsekretarzowi stanu Piotrowi Müllerowi. Myślę, że warto tej szkole poświęcić odrębny artykuł.

– Już nawet taką wstępną publikację do tego numeru przygotowaliśmy, ale oczywiście do sprawy z pewnością warto będzie wracać. I jeszcze jedna rzecz, którą UMK wyprzedził ustawę. Szereg rozwiązań ustawowych ma przynieść efekt w postaci wzrostu rangi i obecności polskiej nauki w świecie. UMK już od pewnego czasu stymuluje ten trend rektorskimi stypendiami za wysoko punktowane prestiżowe publikacje. Rozumiem, że pomysł ten będzie kontynuowany?

– Oczywiście. Mamy na to środki. Liczę na to, że wyniki finansowe tego roku i następnych lat będą na tyle dobre, że będziemy na ten cel mogli przeznaczać do 20 procent zysków. Ten pomysł się sprawdził. Widać to chociażby poprzez takie narzędzia jak SciVal. Możemy obserwować stałą tendencję wzrostu liczby publikacji naukowców UMK w najbardziej prestiżowych czasopismach. I co jest szczególnie ważne – w czasopismach, które są częściej cytowane niż inne. To już drugi rok funkcjonowania tego systemu premiowania najbardziej aktywnych i najlepiej publikujących pracowników naszej uczelni. System już się przyjął i osoby, które mają zamiar publikować prace, nie zaczynają od średniego czasopisma, ale starają się trafiać do najlepszych.

– To się wpisuje także w nową ustawę; nie oceniamy uczonego za liczbę publikacji, ale tylko za te najlepsze.

– Oczywiście! Wierzę, że ten system będzie jednym z kluczowych rozwiązań, które pozwolą nam osiągnąć wyższą jakość, co przełoży się na uzyskanie przez nasz uniwersytet rangi uczelni badawczej.

– Nowa ustawa ma nie tylko sprzyjać rozwojowi polskiej nauki, ale także poprawić sytuację materialną naukowców. Uważa Pan, że będzie to znacząca poprawa?

– Wiemy, jakie będą podwyżki w przyszłym roku. W przypadku pewnych grup, jak chociażby adiunktów, będzie to znacząca poprawa, natomiast w odniesieniu do profesorów zwyczajnych, którzy zazwyczaj przekraczają tzw. kwotę bazową, w zasadzie nie przewiduje się podwyżek, przynajmniej w nadchodzącym roku.

– A co z pozostałymi pracownikami szkół wyższych, niebędącymi naukowcami? Na nich także spadnie wiele zadań wynikających z reformy polskiej nauki.

– Nic nie jest do końca wiadome, jeśli chodzi o osoby niebędące nauczycielami akademickimi. I to mnie oraz innych rektorów bardzo niepokoi. Ministerstwo mówi nam tak: dostaniecie 7 procent więcej. Musicie sobie z tym poradzić. Ministerstwo zwróciło się do nas, abyśmy przedstawili listę pracowników wraz z informacjami, jakie są ich wynagrodzenia w określonych przedziałach. A zatem szefostwo resortu ma dane o środkach, jakie przeznaczamy na wynagrodzenia. Podczas wielu spotkań, kiedy próbowano od wicepremiera czy wiceministrów uzyskać jakieś konkretne informacje dotyczące nienauczycieli, nigdy nie padła jakaś deklaracja w rodzaju „proszę o to się nie obawiać”. My zrobimy wszystko, aby również dla najgorzej uposażonych nienauczycieli znalazły się środki na wzrost wynagrodzeń.

– W ostatnim czasie UMK otrzymywało szereg sygnałów – także finansowych – świadczących, że jesteśmy uniwersytetem, w który warto inwestować bardzo duże pieniądze. Uważa Pan, że sygnały te potwierdzają, iż jesteśmy bliscy uzyskania elitarnego statusu uczelni badawczej?

– Dla mnie te sygnały są niejednoznaczne. Oczywiście, mówi się powszechnie, że tych uczelni będzie dziesięć. I wówczas nie mam wątpliwości, że UMK jako piąty uniwersytet powinien w tej dziesiątce się znaleźć. Ale pojawiają się też informacje, że takich uczelni ma być mniej, może sześć. I wtedy mam wątpliwości, czy my w tym gronie będziemy. Bo wśród aspirujących są nie tylko uniwersytety, ale przecież także politechniki, niektóre bardzo dobre uczelnie medyczne. Wierzę jednak w to, że tych uczelni badawczych będzie nie mniej niż dziesięć. Padały słowa z ust wicepremiera Gowina, że UMK jest już jedną nogą w tym elitarnym klubie. Wierzę, że to nie wynikało z grzeczności, ale także z pewnej wiedzy.

– A propos pieniędzy: słyszy się opinie, że teraz ma być uczelniom łatwiej dysponować środkami, które otrzymają. Gospodarka finansowa ma być bardziej elastyczna. Też Pan tak to widzi?

– Niestety, to co przekazuje mi pan kwestor napawa mnie pewnym niepokojem. Wydaje mi się, że choć z zasady będzie to subwencja, w której nie będzie „znakowana” każda złotówka, to sposób rozliczania może być bardzo skomplikowany. Jeszcze nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte i wierzę, że poprzez dialog ze środowiskiem Ministerstwo zaproponuje takie sposoby wykorzystywania subwencji, które potwierdzą elastyczność, jaką deklaruje resort.

– Niewątpliwie UMK to także lider naukowy regionu. A to oznacza również nowe wyzwania w relacjach między uczelnią a otoczeniem gospodarczym. Po liderze należy się wiele dobrego spodziewać. Jak sprostać temu wyzwaniu?

– Niewątpliwie jesteśmy nie tylko liderem w naszym regionie, ale i w całej Polsce północnej – od Szczecina po Białystok! Jako lider powinniśmy być nie tylko uczelnią szczególną w kwestiach naukowych, ale także uczelnią, która ma bardzo dobre kontakty z otoczeniem gospodarczym. A zatem musimy być także liderem innowacyjności. W ostatnich latach dużo się zmieniło. Na UMK powstają spółki spinoffowe, coraz więcej otrzymujemy pieniędzy z kontraktu terytorialnego na zwiększenie atrakcyjności uczelni dla otoczenia gospodarczego.

– Nowa ustawa to m.in. także nowe ścieżki kariery. Będziemy z nich korzystać? Obok wybitnych uczonych rozpoznawalnych w Europie, na świecie mamy też pracowników niezbędnych dla funkcjonowania danej dyscypliny, cenionych dydaktyków. Zdarzało się jednak, że ktoś na czas nie uzyskał habilitacji i jego status stawał się dwuznaczny. Żal się z nim rozstawać, ale dla czystości zasad odejść powinien.

– Będzie można u nas realizować ambitne plany przez dwie ścieżki – głównie badawczą, ale od tej dydaktycznej nie odżegnujemy się. Ta druga nie będzie ściśle powiązana z uzyskiwaniem habilitacji. Bardzo dobry pracownik dydaktyczny (i naukowy oczywiście też) może „spać spokojnie”. Docenimy jego wartość. Natomiast gdy chodzi o pracowników przeciętnych, takich, którzy nie przykładają się do pracy, to ocena okresowa nie będzie już przeprowadzana w gronie bliskich współpracowników, lecz na poziomie Collegium, co spowoduje jej większą obiektywność

– Na ile ustawa zmienia zasady oceny kariery pracowników naukowych?

– Dzieje się tak już od samego początku kariery. Nowe szkoły doktorskie przyczynią się do tego, że doktoraty będą uzyskiwali najzdolniejsi, że będą to osoby, które traktują naukę jako pasję życiową. Tacy pracownicy, zasilając uczelnię, z czasem będą podnosić rangę badań. Nie będzie natomiast na uczelni ludzi, którzy znaleźli się na niej, bo był … wolny etat.

– Wiele osób uważa, że nowa ustawa bardzo wzmacnia pozycję rektora. Jest i druga strona medalu – wzrost pozycji oznacza wzrost odpowiedzialności. A jak to postrzega Pan – z perspektywy wieloletnich rektorskich doświadczeń? Będzie Panu łatwiej czy trudniej kierować uczelnią?

– Już widzę, że jest mi niezmiernie trudno kierować uczelnią, gdyż jesteśmy w okresie bardzo nasilonych prac. Najważniejsze dokumenty związane z reformą muszą powstać w niespełna pół roku! I to nie w oderwaniu od rzeczywistości, lecz muszą odzwierciedlać ducha naszej uczelni, oczekiwania naszych pracowników – dlatego nie przygotowuję tych dokumentów w zaciszu swojego gabinetu, lecz skłaniam się ku szerokiej dyskusji, konsultacjom. Gros prac, które nas czekają, to prace, jakie przypadną na dwa najbliższe lata, kiedy będę jeszcze rektorem UMK. Jak dotąd nie poczułem, że moja pozycja wzrosła, aczkolwiek wynika to z ustawy, natomiast z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jako rektor czuję odpowiedzialność zarówno za bieżącą sytuację, jak i przyszłość UMK.

– Może zatem zapytam nieco inaczej: a Pana następcy pod rządami nowej ustawy będzie łatwiej kierować uniwersytetem?

– Zdecydowanie łatwiej, bo pewne sprawy zostaną poukładane, i nawet jeśli teraz pojawią się głosy niezadowolenia, to już wówczas ulegną wyciszeniu.

– A podziela Pan opinię, że władza rektora wraz z nową ustawą znacznie się powiększy?

– Widać, że tak, ale zwiększy się także odpowiedzialność. Znacznie trudniej będzie kierować taką uczelnią jak Uniwersytet Mikołaja Kopernika. To nie tylko największy pracodawca regionu, ale także uniwersytet, w skład którego wchodziło dotąd 17 wydziałów. To są przyzwyczajenia, oczekiwania, którym zapewnie nie będzie zawsze można sprostać.

– Przed Panem jeszcze prawie pół kadencji na rektorskim stanowisku. Wybiegnijmy nieco w przyszłość. Jest rok 2020. Wybory rektorskie. Jak je Pan sobie wyobraża? Kandydatów musi być przynajmniej dwóch. Swe opinie wyrażać będzie Rada Uczelni, a więc także osoby spoza UMK.

– Kandydatów będzie wskazywał zarówno Senat, jak i Rada Uczelni. Głos tej ostatniej raczej nie będzie decydujący. Tak mi się wydaje, aczkolwiek może to być tak zwany… głos rozsądku. Takie spojrzenie z zewnątrz może okazać się bardzo trafne.

– Dziękuję za rozmowę.

pozostałe wiadomości

galeria zdjęć

 [fot.Andrzej Romański]