Winicjusz Schulz
RANKING GŁOSU
Fot. Andrzej Romański

Każdy maturzysta nie tylko snuje marzenia o danym kierunku studiów, ale także stara się określić swe szanse na dostanie się na ów wymarzony kierunek. W tej materii pomocny może być nasz redakcyjny ranking, którym wstępnie podsumowujemy doroczne rekrutacje. Sięgnijmy może zatem do ostatniej edycji tego rankingu, dotyczącego rekrutacji ubiegłorocznej.

Na wielu kierunkach rekrutacja ta miała kilka tur, tworzone były listy przyjętych i listy rezerwowe. Dla klarowności klasyfikacji przyjęliśmy zatem założenie, że interesuje nas I tura i I nabór, czyli pierwsza odsłona rekrutacji. Na jej wynikach najlepiej widać, na które kierunki (tak w kampusie toruńskim, jak i bydgoskim) było dostać się najtrudniej, co znaczyło, że tylko posiadacze maturalnych certyfikatów z bardzo wysokimi ocenami mogli już po "pierwszym rozdaniu" udać się na wakacje.

Braliśmy pod uwagę aplikujących na studia stacjonarne I stopnia i jednolite magisterskie Na które kierunki najtrudniej było się dostać? Z uwagi na to, że na UMK są zarówno kierunki bardzo liczne, jak i kameralne jako kryterium przyjęliśmy nie liczbę miejsc, nie liczbę kandydatów, ale wynik punktowy ze świadectwa, który gwarantował choć ostatnie miejsce na liście przyjętych w pierwszej turze.

Zacznijmy od kampusu toruńskiego. Oto czołówka. Japonistyka to lider. Tu ostatnia osoba z listy przyjętych miała wynik 79,18. Na drugim miejscu prawo (78,6), na trzecim biologia sądowa (76,8), na czwartym - filologia angielska (72,25). Powyżej 60 punktów (by znaleźć się w pierwszym podejściu na liście przyjętych) trzeba było mieć jeszcze na takich kierunkach jak: lingwistyka stosowana - język włoski z językiem hiszpańskim (69,2), lingwistyka stosowana - język francuski z językiem hiszpańskim (66,5), komunikacja i psychologia w biznesie (63,3).

W tym samym terminie, co dla kandydatów na studia w Toruniu, podano także wyniki dla aplikujących na studia stacjonarne jednolite magisterskie oraz pierwszego stopnia prowadzone w kampusie bydgoskim. Jak się można było spodziewać najwyższe wymagania punktowe dotyczyły kandydatów na kierunek lekarski. 13 lipca 2017 roku osoba zamykająca listę przyjętych miała wynik 83,45. Niespodzianką nie było także drugie miejsce farmacji. W oficjalnym dokumencie Uczelnianej Komisji Rekrutacyjnej widnieje wprawdzie wynik 138,8, ale dla ujednolicenia wywodu należy go podzielić przez dwa, czyli byłoby to 69,4. Miejsce trzecie to już pewna niespodzianka, bo zajął je jeden z "najmłodszych" kierunków w Collegium Medicum UMK - optyka okularowa (55). Ten kierunek jest w ofercie UMK od czterech lat. W minionym roku absolwenci pierwszego rocznika optyki okularowej w Collegium Medicum odbywali już studia drugiego stopnia - na optometrii.

Wynik powyżej 50 punktów gwarantował znalezienie się na liście przyjętych do Collegium Medicum UMK na takich jeszcze kierunkach (studia 1. stopnia) jak: fizjoterapia (54) czy też kosmetologia (52). Warto też dodać, że w Bydgoszczy wszystkie proponowane kierunki zostały uruchomione.

Przyglądając się tym pierwszym ubiegłorocznym wynikom, warto zauważyć kilka tendencji. Po pierwsze: dużym wzięciem wśród kandydatów cieszą się kierunki medyczne, a także takie jak choćby toruńska biologia sądowa. Tendencja druga (widoczna w całym kraju) to popularność studiów lingwistycznych i filologii obcych (już nie tylko anglistyki). Toruński lider - japonistyka - jest tego dobitnym przykładem. Wydaje się też, że na dobre wyszło zmniejszenie liczby miejsc na prawie, które przez to staje się bardziej elitarne i pozyskuje tylko kandydatów z wysokimi notami. Widać też, że młodzież maturalna docenia wartość studiów, nazwijmy je umownie, certyfikowanych, licencjonowanych, czyli takich, które prowadzą do zawodu, który może wykonywać tylko osoba z danym dyplomem. Po prostu wierzą, że licencja na leczenie, praktykę prawną, badanie, ekspertyzy, tłumaczenia będzie miała swą większą wartość na rynku pracy niż kompetencje wywiedzione z wielu różnych kierunków.