NIE TYLKO EUROPA...
Z prof. zw. dr. hab. Jerzym Malinowskim rozmawia Katarzyna Kulpińska
Fot. Z archiwum ZHSN

- Drogi Panie Profesorze, Jerzy; kiedy w 1994 roku zacząłeś prowadzić na Wydziale Sztuk Pięknych wykłady z historii sztuki nowoczesnej, dla studentów otworzyły się nowe perspektywy. Kilkunastu z nich już w pierwszych latach pisało pod Twoim kierunkiem prace magisterskie, później doktorskie. Jak wspominasz ten pierwszy okres na Wydziale Sztuk Pięknych UMK?

- Po trudnym i pracowitym okresie dyrektorowania w Instytucie Sztuki PAN i Muzeum Narodowym w Warszawie, lata 90. wspominam jako okres spokoju i wytężonej, ale własnej pracy naukowej, która przyniosła mi w 1997 roku tytuł profesora "belwederskiego". Miałem wielką i niepowtarzalną szansę na poznanie Azji - świata, który mnie wówczas fascynował. Co roku odbywałem dalekie podróże - do Chin (które najbardziej cenię), Indii, Japonii, Korei Południowej, Wietnamu, Laosu, Tajlandii, Kambodży, Mongolii, Turcji, Iranu czy Tajwanu, ale także do USA. Te podróże zmieniły mój stosunek do sztuki, czego efektem były wykłady ze sztuki Azji, po raz pierwszy chyba w całości prowadzone na uniwersytetach polskich. Zainteresowania nowoczesną sztuką żydowską łączyły się z wyjazdami do Izraela i Francji. W jednym i drugim przypadku owocowały licznymi pracami magisterskimi, a potem doktoratami. Jednym z głównym zakresów wykładów i seminariów była sztuka awangardy, o której w Toruniu nie uczono (poza dawnymi seminariami dla artystów wybitnego krytyka Janusza Boguckiego), ale także sztuka (w tym architektura) XIX wieku, które cieszyły się dużym zainteresowaniem studentów. Bliskie mi są tradycje wileńskie Wydziału, a grupa profesorów (Drzewiecki, Poklewski, Flik, Tajchman, Waźbiński, Wolski, Szańkowski i wielu innych) przyjęła mnie życzliwie. Do tego zespołu dołączyła moja koleżanka Kinga Szczepkowska-Naliwajek.

- W 2012 r. powstał na Wydziale Sztuk Pięknych kierunek krytyka artystyczna. Jakich absolwentów kształtuje?

- Studia uniwersyteckie mogą lepiej lub gorzej przygotować absolwenta do samodzielnej pracy i działalności jako krytyka czy historyka sztuki, redaktora pisma o sztuce, pracownika galerii czy muzeum sztuki współczesnej, wreszcie - kuratora wystaw. Staramy się zainteresowanym przekazać wiedzę o sztuce i metodach jej rozumienia, ale także wiedzę o świecie. Czasem także postawę intelektualnej niezależności, zaszczepić chęć poznania świata i poczucie wolności. Dalsze życie absolwent musi ukształtować sobie sam, w miejscu, które sam wybierze. Dopiero doświadczenie życia i przeżycie sztuki może pozwolić, jak w zawodach twórczych, na określenie własnej drogi.

- Niestety, polska historia i krytyka sztuki są nadal słabo reprezentowane w obiegu międzynarodowym. Czy jest na to jakieś remedium?

- Środowisko polskich historyków sztuki, mimo otwartych granic, jest wciąż zamknięte, a o jego egzystencji pragnie decydować niewielka grupa osób. Po okresie zainteresowania Polską i jej sztuką w latach 80. i 90. sztuka polska faktycznie przestała funkcjonować w Europie Zachodniej (np. Francji czy Niemczech). Brak artystów polskich na wielkich wystawach, poświęconych kluczowym problemom historii sztuki. Nie ma instytucji lokalnego wsparcia. Na przykład w Paryżu, poza Biblioteką Polską, która ma własny zakres działalności, i jedną prywatną galerią, nie ma już żadnej polskiej instytucji, która stanowiłaby oparcie dla badań nad sztuką polską we Francji, dokumentacji twórczości i życia artystycznego, ratowania spuścizn po artystach czy działalności wydawniczej.

- Badania Zakładu Historii Sztuki Nowoczesnej od dłuższego czasu pokrywają się z ogólnouniwersytecką tendencją zwrotu ku Azji; czy można w tym kontekście lepiej wykorzystać potencjał naszych badań?

- Nie zgadzam się z tym. W pierwszych latach XXI wieku mieliśmy szanse na zaistnienie w globalnym świecie. Bliskie były wówczas kontakty z uniwersytetami, akademiami i instytutami w Pekinie, Szanghaju, Tajpej, Seulu, Tokio, Kioto, Osaką, Bangkokiem, Delhi czy Teheranem. Organizowaliśmy konferencje, grupa doktorantów i współpracowników wyjechała na badania i naukę języka, np. Bogna Łakomska, która potrafiła wykorzystać elitarne stypendium Unii Europejskiej w Chinach. Nie było jednak wówczas wsparcia z polskiej strony, a kontakty i umowy wygasały. Dziś już tylko możemy nauczać o świecie, do którego nie mamy wielkiej szansy wejść.

- Nie byłabym tak pesymistyczna w tej kwestii; a jak w związku z tym, z perspektywy tych 20 lat oceniasz przemiany na Wydziale Sztuk Pięknych?

- Przyszedłem z ideą integracji sztuki i humanistyki. Myślałem o wspólnych problemowych zajęciach studentów różnych kierunków, o wspólnej działalności artystycznej i krytyczno-artystycznej. Uczestnictwo w pracy pedagogicznej na kierunkach artystycznych i konserwacji dawało szansę na "modernizację" studiów i - myślenia. Przeliczyłem się!

- Przed współczesną humanistyką stoją coraz to nowe wyzwania - jak określiłbyś jej miejsce we współczesnym świecie?

- Dziś najważniejszym problemem staje się relacja między badaniami a dydaktyką. Gdy studiowałem na UJ na przełomie lat 60. i 70. studia z historii sztuki (i pokrewne) były elitarne. Na jednym roku uczyło się paręnaście osób, wybranych po trudnym egzaminie wstępnym z kilkudziesięciu lub więcej chętnych. Od lat 90., gdy łatwo można było dostać się na studia, prestiż zawodu się zmniejszył i rynek pracy wypełnił się. W przypadku kilku najważniejszych uniwersytetów celem winno być prowadzenie działalności naukowej, w której badania nad sztuką lokalną (regionów historycznych), sztuką polską i w Polsce (w tym mniejszości narodowych i religijnych), sztuką części Europy (w tym Środkowej i Wschodniej), wreszcie sztuki innych wielkich cywilizacji świata (jak Chiny, Japonia, Indie, państwa islamskie czy Ameryka Łacińska) byłyby zrównoważone.

- Podjąłeś wiele nowatorskich wątków badawczych, opublikowałeś imponującą liczbę monografii, zainicjowałeś serie wydawnicze i czasopisma. Które wskazałbyś jako szczególnie znaczące?

- Są to badania nad wielokulturowością świata: były to w przypadku Europy Środkowej i Wschodniej studia nad "pograniczami" kulturowymi: Zachodu i Wschodu w kulturze dawnej Rzeczypospolitej (wystawa: "Gdzie Wschód spotyka Zachód. Portret osobistości dawnej Rzeczypospolitej", 1992), polsko-niemieckiego (monografia "Sztuka i nowa wspólnota. Zrzeszenie Artystów Bunt 1917-1922", 1991), polsko-rosyjskiego (realizowany obecnie projekt NPRH, poświęcony H. Siemiradzkiemu i badaniu związków artystycznych w XIX i XX w.), polsko-żydowskiego (zakończony w 2017 r. publikacją "Painting and sculpture by Polish Jews in the 19th and 20th c. (to 1939)", sfinansowaną z innego projektu NPRH). Niegdyś ważne wydawały się badania nad sztuką, zwłaszcza awangardową 1. poł. XX w., dziś znów powróciłem do rzadziej podejmowanych studiów nad XIX w. Za bardzo istotne i równorzędne uważam publikacje i konferencje poświęcone sztuce Azji Wschodniej i Indii, zagadnieniom globalizmu w sztuce i koncepcji "sztuki świata", a także relacji kulturowych, artystycznych i religijnych między Azją i Europą, które od czasów starożytnych łączył Jedwabny Szlak. Stopniowo poszerzałem zainteresowania o Pakistan i Afganistan (sztuka Gandhary), Azję Południowo-Wschodnią (sztuka Khmerów w Kambodży, sztuka Czamów w Wietnamie, sztuka na Jawie i Bali), wreszcie sztuka islamu (m.in. Imperium Osmańskiego, Egiptu i Afryki Północnej, Tatarów, Azji Środkowej).

- Zdradź swoje plany na kolejne 20 lat...

- Pragnąłbym jeszcze poznać Amerykę Łacińską. Chciałbym odwiedzić Peru, gdzie działał Ernest Malinowski, Meksyk. Interesują mnie wielkie miasta Brazylii - Sao Paulo i Rio de Janeiro oraz Argentyny - Buenos Aires, a w nich problematyka owych relacji kulturowych między środowiskami o różnym pochodzeniu - Hiszpanów i Portugalczyków, Niemców, Polaków, Rosjan, Ukraińców, Włochów, Żydów, Afroamerykanów i wreszcie indiańskich plemion, które stworzyły nową cywilizację. Od 2011 roku z inicjatywy mojej i dr Ewy Kubiak z UŁ wychodzi w Toruniu po hiszpańsku jedyny w Polsce rocznik "Arte de America Latina". Najbliższe jednak plany wiążą się z tradycją naszego Wydziału Sztuk Pięknych - najstarszej polskiej uczelni artystycznej, sięgającej korzeniami Uniwersytetu Wileńskiego (1797), zlikwidowanego po powstaniu listopadowym, a odrodzonego jako Uniwersytet Stefana Batorego (1919). Na uroczystość 15 października 2019 roku wydana zostanie "Historia Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego 1919-1945" autorstwa dr Małgorzaty Geron, a także poprawiona edycja "Dzienników" Ferdynanda Ruszczyca, twórcy wydziału i jego pierwszego dziekana. W planach jest też międzynarodowa konferencja Szkolnictwo artystyczne 1918-1939. Wydawnictwa i konferencja zostaną sfinansowane przez powołany w styczniu 2018 r. Instytut "Polonicum" (Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą) przy MKiDN, z którym nawiązaliśmy współpracę.

- Życzę zatem realizacji tych i innych planów i dziękuję za rozmowę.