Winicjusz Schulz
KONSTYTUCJA DLA NAUKI

To już finisz. Po prawie 700 dniach prac i konsultacji nad najważniejszym dla polskiej nauki dokumentem wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zaprezentował finalną wersję tzw. Konstytucji dla Nauki. Wkrótce trafi ona do parlamentu, a potem na biurko prezydenta RP. Ma obowiązywać już od początku najbliższego roku akademickiego.

O tym akcie prawnym pisaliśmy w "Głosie" wielokrotnie - i wówczas, gdy swoje wersje przedstawiły trzy zespoły eksperckie (w tzw. zespole poznańskim byli także reprezentanci UMK), a także, gdy wstępny projekt całego dokumentu zaprezentowany został przez Jarosława Gowina podczas Narodowego Kongresu Nauki. Nasze czasopismo relacjonowało także przebieg spotkania KRASP, jakie odbyło się w Toruniu. To była pierwsza okazja, by rektorzy uczelni z całego kraju odnieśli się do owego dokumentu, zaprezentowali sugestie, uwagi, propozycje.

Jak zatem prezentuje się finalna wersja dokumentu? Oczywiście nie da się wykluczyć sytuacji, że na etapie prac parlamentarnych mogą być jeszcze wprowadzane zmiany do projektu ustawy. Z informacji, jakie płyną ze stolicy wynika jednak, że projekt był już szeroko konsultowany także w rządzie i radykalnych zmian raczej nie należy się spodziewać, zwłaszcza że czasu na cały proces legislacyjny oraz wdrożenie dokumentu w życie pozostało niewiele.

Zacznijmy od kwestii najbardziej fundamentalnych - ustroju uczelni i zasad ich tworzenia. Uczelnie akademickie mogą być tworzone z mocy ustawy, uczelnie zawodowe - w drodze rozporządzenia. Ustawa reguluje tylko kwestie dotyczące organów centralnych szkoły wyższej, takich jak rektor, senat czy rada uczelni. Szczegółowe zasady funkcjonowania i organizacji uczelni zapisane zostaną w jej statucie. To zrealizowanie obietnicy poczynionej przez ministra Gowina jeszcze podczas posiedzenia KRASP w Toruniu. Szefowie KRASP podczas konferencji prasowej zdradzili bowiem, że podczas długich rozmów z ministrem pytali o różne, bardziej szczegółowe rozwiązania. Premier Gowin wówczas odpowiadał, że te szczegóły poszczególne uczelnie będą mogły zapisać sobie w statutach, uwzględniając specyfikę danej szkoły wyższej. Warto przy okazji dodać, że wraz z wejściem w życie nowej ustawy uczelnie oceniane będą jako całość (a nie jako poszczególne wydziały).

Jak wyłaniane będą osoby do organów centralnych szkół wyższych? Skład Senatu - tu zmian nie ma, czyli to społeczność uczelni wybiera senatorów. Rada Uczelni - ta składać się będzie z 7 lub 9 osób. Większość składu muszą stanowić osoby spoza uczelni. Jedna osoba znajdzie się w tym gremium z urzędu - to przewodniczący samorządu studenckiego. Pozostałych członków Rady Uczelni wybierze Senat danej szkoły. Rada Uczelni odegra kluczową rolę przy wyborze rektora, bo to ona będzie wskazywać przynajmniej dwóch kandydatów na rektora, a potem drogi są dwie: albo z grona kandydatów rektor zostanie wyłoniony tak jak dotychczas, czyli przez elektorów, albo też możliwy jest wybór rektora przez samą Radę Uczelni (jeśli taka opcja będzie zapisana w statucie szkoły).

Do najważniejszych zadań Senatu należeć będzie: "uchwalanie statutu i regulaminu studiów, opiniowanie projektu strategii uczelni, powoływanie i odwoływanie członków rady uczelni, przeprowadzanie oceny funkcjonowania uczelni, w tym realizacji strategii uczelni, formułowanie rekomendacji dla Rady Uczelni i rektora w zakresie wykonywanych przez nich zadań, ustalanie warunków, trybu oraz terminu rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji na studia i na kształcenie specjalistyczne, ustalanie programów studiów, studiów podyplomowych i kształcenia specjalistycznego, ustalanie programów kształcenia w szkołach doktorskich, określanie sposobu i trybu potwierdzania efektów uczenia się, wskazywanie kandydatów do instytucji przedstawicielskich środowiska szkolnictwa wyższego i nauki".

Wiele osób zastanawiało się, jakie kompetencje mieć będzie Rada Uczelni - absolutne novum w systemie. Otóż rada ta odpowiedzialna będzie za: "uchwalanie strategii uczelni, opiniowanie projektu statutu, monitorowanie gospodarki finansowej uczelni, monitorowanie zarządzania uczelnią, wybór rektora albo wskazywanie kandydatów na rektora, zatwierdzanie sprawozdania z realizacji strategii uczelni, wykonywanie innych zadań określonych w statucie". Do tego jeszcze - w ramach monitorowania gospodarki finansowej - Rada Uczelni będzie opiniowała plan rzeczowo-finansowy, zatwierdzała sprawozdanie z wykonania planu rzeczowo-finansowego oraz zatwierdzała sprawozdanie finansowe.

Już w pierwszych komentarzach do projektu ustawy podkreślano, że znacznie powiększa się zakres kompetencji i autonomii rektora. Ten bowiem będzie odpowiedzialny za: "reprezentowanie uczelni, zarządzanie uczelnią, przygotowywanie projektu statutu oraz projektu strategii uczelni, składanie sprawozdania z realizacji strategii uczelni, powoływanie osób do pełnienia funkcji kierowniczych w uczelni i ich odwoływanie, prowadzenie polityki kadrowej w uczelni, tworzenie studiów na określonym kierunku, poziomie i profilu, tworzenie szkół doktorskich, prowadzenie gospodarki finansowej uczelni, zapewnianie wykonywania przepisów obowiązujących w uczelni". Do tego jeszcze rektor poprzez regulamin organizacyjny będzie miał wpływ na strukturę organizacyjną uczelni oraz podział zadań, a także na organizację oraz zasady działania administracji uczelni. Reasumując: kompetencje spore, ale i odpowiedzialność także duża. Talent menedżerski rektora będzie w sporej mierze decydował o sukcesach (lub porażkach) danej szkoły. Kandydaci wykazujący takie umiejętności będą wręcz niezbędni.

Elitarne uczelnie będą miały lepiej - w przeszłości lansowano już różne modele wspierania najlepszych szkół wyższych. Mówiono między innymi o flagowych szkołach, dziedzinach, dyskutowano o zasadach ich wyłaniania. Przy okazji rodziło to obawy słabszych naukowo szkół. I to w pełni uzasadnione - skoro więcej mają dostać najlepsi, to zapewne mniej dostaną słabsi. I "naukowe nożyce" będą się coraz bardziej rozwierać, dysproporcje powiększać. W Konstytucji dla Nauki sprawa postawiona została tak oto: te najlepsze uczelnie to będą uczelnie badawcze (ten termin funkcjonuje w debacie już od dłuższego czasu). Przewidziano dla nich - jak to zostało określone - strumień finansowania konkursowego dla najlepszych uczelni w kraju. Do grona tego zaliczone zostaną takie szkoły wyższe, które prowadzą badania w co najmniej 6 dyscyplinach i posiadają ocenę A lub A+ w co najmniej połowie z tych dyscyplin, nie posiadają kategorii B lub C (mogą mieć B+), przy czym w okresie przejściowym przewidziano mniej restrykcyjne kryteria. Z grona tak wyłonionych uczelni w drodze konkursu wybieranych będzie dziesięć, które przez 6 lat będą miały podwyższoną dotację o co najmniej 10 procent. Reszta szkół, które spełnią kryteria, ale nie wygrają konkursu, uzyska dodatkowe 2 procent na 6 lat.

Temu wszystkiemu towarzyszyć będą nowe zasady ewaluacji. Przeprowadzane będzie raz na cztery lata, czyli tak jak obecnie, ale będzie pięć kategorii ocen - od najniższej C, poprzez B, B+ (to nowość!) po najwyższe A, A+. Resort zapowiada zwiększenie oceny jakościowej, a ograniczenie oceny ilościowej. Oceniane mają być dyscypliny w ramach całej uczelni, zamiast jednostek uczelnianych, przy czym zredukowana zostanie (ze 102 do około 45) liczba dyscyplin naukowych. Zapowiedzi resortu wychodzą także naprzeciw oczekiwaniom przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych - o czym często była też ostatnio mowa podczas obrad Senatu UMK. Chodzi o uwzględnienie specyfiki funkcjonowania i obiegu czasopism humanistycznych i społecznych. W zapowiedziach znalazł się tzw. pakiet na rozwój polskich czasopism umożliwiający ich wejście do międzynarodowych baz danych.

Szansą dla mniej elitarnych uczelni mają być tzw. Regionalne Inicjatywy Doskonałości. Będą zasilane kwotą dodatkowych 100 milionów złotych rocznie. Te środki będą dzielone w ramach grup regionalnych - z przeznaczeniem dla trzech dyscyplin naukowych wiodących w danym regionie (wymóg kategorii naukowej B+, a w okresie przejściowym mogą obowiązywać niższe kryteria). W partycypacji nie mogą brać udziału uczelnie badawcze. Z kolei Dydaktyczna Inicjatywa Doskonałości będzie szansą na wsparcie uczelni zawodowych wyróżniających się jakością kształcenia. Szkoły zawodowe osiągające najlepsze wyniki monitoringu karier zawodowych absolwentów, zwłaszcza w zakresie wskaźników uwzględniających sytuację na lokalnym rynku pracy, oraz wysokie oceny jakości kształcenia, będą otrzymywały specjalną premię finansową. Wysokość tej premii będzie określana w corocznym komunikacie ministra. Minister Gowin dodał też, że trwają prace nad modyfikacją algorytmu finansowego na rok 2019 pod kątem uczelni regionalnych.

Minister Gowin zapowiedział także wprowadzenie subwencji, co umożliwi bardziej elastyczne zarządzanie finansami uczelni (przede wszystkim uprości wiele kwestii).

A tak oto ma wyglądać prognozowany wzrost udziału nauki i szkolnictwa wyższego w PKB:

  • 1,2% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2019;
  • 1,3% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2020;
  • 1,4% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2021;
  • 1,5% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2022;
  • 1,6% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2023;
  • 1,7% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2024;
  • 1,8% Produktu Krajowego Brutto - w roku 2025 i w latach kolejnych.

Kolejna ważna dla przyszłości polskiego szkolnictwa wyższego kwestia to federalizacja uczelni (widać już całkiem spore zainteresowanie nią w niektórych regionach; w ramach federacji będzie można wspólnie prowadzić: działalność naukową i szkoły doktorskie (będą wspólnie podlegać ewaluacji) oraz nadawać stopnie naukowe. Dopuszcza się też możliwość finansowania uczelni przez samorząd terytorialny. Rozwiano także obawy w niektórych ośrodkach, że nowe zasady ewaluacji i reforma szkolnictwa oznaczać będą (przynajmniej w przypadku niektórych szkół) konieczność powrotu do dawnych (i mniej prestiżowych) szyldów, na przykład zamiast uniwersytetu - akademii. Finalny projekt ustawy gwarantuje zachowanie aktualnych nazw uczelni bez względu na zmiany w kategoriach.

Stopnie naukowe - w tej kwestii wiele się zmieni. Uprawnienia do ich nadawania będą uzależnione od aktualnej oceny działalności naukowej, przy czym przypisane będą do uczelni, a nie wydziału. Realizowanie ich będzie jednak możliwe przez wskazany organ uczelni (np. wydział lub instytut). Uprawnienie do doktoryzowania wymagać będzie posiadanie kategorii B+ lub wyższej (od 2021 roku), a uprawnienie do habilitowania - kategorii A lub A+ (także od 2021 roku). Jeszcze w 2018 roku uprawnienia habilitacyjne utracą jednostki z kategorią C (uprawnienia do doktoryzowania wygasną im pod koniec 2021 roku, jeżeli uczelnia nie spełni wymogów). W przypadku procedury habilitacyjnej resort wycofał się z instytucji anonimowych recenzentów.

Absolutnym novum są różne ścieżki kariery w nauce. środowisko naukowe postulowało je od dawna. Są bowiem zarówno wybitni naukowcy, ale są także osoby o mniejszym dorobku naukowym, ale wręcz niezbędni na uczelni jak na przykład świetni dydaktycy. Dotychczas takie osoby zwykle kończyły karierę na doktoracie i uzyskaniu statusu starszego wykładowcy. Teraz to się ma zmienić. Wyodrębniono bowiem zarówno ścieżkę badawczą i badawczo-dydaktyczną oraz zupełnie oddzielnie tylko dydaktyczną. W ramach tej ostatniej będzie można zostać także profesorem (uczelni). Nie można też wymagać habilitacji.

W projekcie ustawy przewidziano zwiększenie wynagrodzeń dla nauczycieli akademickich oraz powiązanie wysokości tych wynagrodzeń z wynagrodzeniami w gospodarce.

- W ten sposób środowisko akademickie będzie beneficjentem wzrostu gospodarczego, który odbywa się w całej Polsce. Wpływ na ten wzrost mają również naukowcy - argumentował wicepremier Jarosław Gowin.

Kolejna nowość to szkoły doktorskie - interdyscyplinarne (co najmniej w dwóch dyscyplinach, bądź w jednej dyscyplinie dla dziedzin artystycznych i teologii). W szkołach doktorskich nauka trwać będzie 4 lata. System stypendialny obejmie wszystkich uczących się. I dodatkowa ważna kwestia: młodzi naukowcy nie będą musieli wybierać między założeniem rodziny a karierą, ponieważ objęci zostaną urlopami rodzicielskimi.

I kilka spraw bardzo istotnych dla studentów, bądź kandydatów na studia. Uczelnie będą mogły zorganizować własne egzaminy wstępne. Nie oznacza to jednak, że matury przestaną być przepustką na studia. Na tych uczelniach, które zdecydują się wprowadzać własne egzaminy - maksymalna punktacja możliwa do uzyskania za te egzaminy nie będzie mogła być wyższa niż połowa całej puli punktów rekrutacyjnych, a maksymalna punktacja za maturę nie będzie mogła być niższa niż 50 procent możliwych do uzyskania punktów. A zatem tylko w skrajnym przypadku może być to pół na pół.

Resort wycofał się z opcji przedłużenia studiów niestacjonarnych, a także z możliwości zamykania danego kierunku studiów z powodu braku potrzeb społeczno-gospodarczych. Z drugiej strony zapewnia, że gwarantuje utrzymanie dotychczasowych przywilejów studenckich (stypendia, zniżki na komunikację itp.), uczciwy system opłat, kary finansowe dla takich uczelni, które będą stosowały nielegalne praktyki przy pobieraniu opłat.

W publikacji wykorzystano materiały udostępnione przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.