Winicjusz Schulz
DROGA DO INDEKSU
Fot. Andrzej Romański

Tradycyjnie w numerze inaugurującym nowy rok akademicki staramy się podsumować rekrutację na studia na UMK. W chwili zamykania tego numeru rekrutacja nie była wprawdzie jeszcze zakończona, ale można wskazać na pewne trendy i zjawiska.

Na wielu kierunkach rekrutacja miała kilka tur, tworzone były listy przyjętych i listy rezerwowe. Dla klarowności tego artykułu przyjęliśmy zatem założenie, że interesuje nas I tura i I nabór, czyli pierwsza odsłona rekrutacji. Na jej wynikach najlepiej widać, na które kierunki (tak w kampusie toruńskim, jak i bydgoskim) było dostać się najtrudniej, co znaczyło, że tylko posiadacze maturalnych certyfikatów z bardzo wysokimi ocenami mogli już po "pierwszym rozdaniu" udać się na wakacje.

Dla aplikujących na studia stacjonarne I stopnia i jednolite magisterskie w Toruniu pierwsza odsłona list przyjętych nastąpiła 13 lipca o godz. 14.00. Na które kierunki najtrudniej było się dostać? Z uwagi na to, że na UMK są zarówno kierunki bardzo liczne, jak i kameralne jako kryterium przyjęliśmy nie liczbę miejsc, nie liczbę kandydatów, ale wynik punktowy ze świadectwa, który gwarantował choć ostatnie miejsce na liście przyjętych.

Oto toruńska czołówka. Japonistyka to lider. Tu ostatnia osoba z listy przyjętych miała wynik 79,18. Na drugim miejscu prawo (78,6), na trzecim biologia sądowa (76,8), na czwartym - filologia angielska (72,25). Powyżej 60 punktów (by znaleźć się w pierwszym podejściu na liście przyjętych) trzeba było mieć jeszcze na takich kierunkach jak: lingwistyka stosowana - język włoski z językiem hiszpańskim (69,2), lingwistyka stosowana - język francuski z językiem hiszpańskim (66,5), komunikacja i psychologia w biznesie (63,3).

To czołówka toruńska, ale była też i druga strona medalu. Już po pierwszym podejściu okazało się, że niektóre kierunki nie zostaną uruchomione. Dotyczyło to następujących kierunków (studia 1. stopnia): technologie proekologiczne i zarządzanie środowiskiem, język obcy w biznesie - sp. język rosyjski w biznesie, zarządzanie - studia w języku angielskim, studia miejskie, turystyka i rekreacja - studia w języku angielskim. Z kolei do września przedłużono nabór na studia 1. stopnia na kierunkach: chemia - studia w języku angielskim, materiały współczesnych technologii, organizacja opieki nad osobą starszą, religioznawstwo, etnologia - antropologia kulturowa, zarządzanie informacją i bibliologia, pedagogika medialna.

W tym samym terminie, co dla kandydatów na studia w Toruniu, podano także wyniki dla aplikujących na studia stacjonarne jednolite magisterskie oraz pierwszego stopnia prowadzone w kampusie bydgoskim. Jak się można było spodziewać najwyższe wymagania punktowe dotyczyły kandydatów na kierunek lekarski. 13 lipca osoba zamykająca listę przyjętych miała wynik 83,45. Niespodzianką nie było także drugie miejsce farmacji. W oficjalnym dokumencie Uczelnianej Komisji Rekrutacyjnej widnieje wprawdzie wynik 138,8, ale dla ujednolicenia wywodu należy go podzieli przez dwa, czyli byłoby to 69,4. Miejsce trzecie to już pewna niespodzianka, bo zajął je jeden z "najmłodszych" kierunków w Collegium Medicum UMK - optyka okularowa (55). Ten kierunek jest w ofercie UMK od trzech lat, a zatem w tym roku dyplomy odbierają pierwsi absolwenci optyki okularowej. Głownie z myślą o nich w tym roku Collegium Medicum proponuje nowość: studia drugiego stopnia na optometrii.

Wynik powyżej 50 punktów gwarantował znalezienie się na liście przyjętych do Collegium Medicum UMK na takich jeszcze kierunkach (studia 1. stopnia) jak: fizjoterapia (54) czy też kosmetologia (52). Warto też dodać, że w Bydgoszczy wszystkie proponowane kierunki zostaną uruchomione.

Przyglądając się tym pierwszym wynikom warto zauważyć kilka tendencji. Po pierwsze: dużym wzięciem wśród kandydatów cieszą się kierunki medyczne, a także takie jak choćby toruńska biologia sądowa. Tendencja druga (widoczna w całym kraju) to popularność studiów lingwistycznych i filologii obcych (już nie tylko anglistyki). Toruński lider - japonistyka - jest tego dobitnym przykładem. Wydaje się też, że na dobre wyjdzie zmniejszenie liczby miejsc na prawie, które przez to staje się bardziej elitarne i pozyskuje tylko kandydatów z wysokimi notami. Widać też, że młodzież maturalna docenia wartość studiów, nazwijmy je umownie, certyfikowanych, licencjonowanych, czyli takich, które prowadzą do zawodu, który może wykonywać tylko osoba z danym dyplomem. Po prostu wierzą, że licencja na leczenie, praktykę prawną, badanie, ekspertyzy, tłumaczenia będzie miała swą większą wartość na rynku pracy niż kompetencje wywiedzione z wielu różnych kierunków.

Można się też spodziewać (zerkając na wyniki), że Uniwersytet Mikołaja Kopernika znów otrzyma z ministerstwa znaczącą gratyfikację finansową z przyjęcie na studia kandydatów z wysokimi wynikami na świadectwach maturalnych, czyli tegorocznej maturalnej elity. Przypomnijmy, że to nowość tegoroczna (pisaliśmy już o tym w "Głosie", szczegółowo tłumacząc zasady przyznawania takich gratyfikacji). Najogólniej ujmując, uczelnia nagradzana jest za przyjęcie maturzystów (liczą się bowiem tylko ci, którzy maturę zdawali w roku rekrutacji) z wynikami 100, ale jeśli pula finansowa nie jest wyczerpana, to także z nieco niższymi. Na UMK z tego tytułu spłynęło około 1,6 mln złotych. To środki, które mają być przeznaczane m.in. na doskonalenie systemu studiów dla najzdolniejszych. Na UMK postanowiono wspomnianą pulę podzielić na wydziały proporcjonalnie według ich zasług w rekrutowaniu kandydatów ze znakomitymi wynikami na maturalnych świadectwach.