Winicjusz Schulz
PIĘKNA TA FLORENCJA!
Fot. Winicjusz Schulz

Tu liczy się nie tylko sama sztuka, ale i także sztuka negocjacji, a beneficjentami są studenci. Wie o tym doskonale prof. Mieczysław Ziomek z Wydziału Sztuk Pięknych UMK. 6 czerwca w toruńskim Dworze Artusa otwarto wystawę będącą plonem artystycznych plenerów we Florencji.

O co chodzi z tą sztuką negocjacji? Odpowiedź jest prosta: nie byłoby tych wszystkich plenerów, gdyby nie starania przede wszystkim wspomnianego prof. Mieczysława Ziomka. Od lat zabiega o sponsorów, donatorów, sprzymierzeńców, dzięki którym zorganizowanie artystycznego wyjazdu dla grupy studentów staje się możliwe. I jest to zarazem ukłon w stronę tradycji, bo przecież plener malarski zapisał się w niej pięknie. Wspólny wyjazd, fascynacje, wspólne tworzenie, czasem też podpatrywanie, co z tym samym tematem, motywem zrobią inni. Dla młodych bezcenne doświadczenie, zwłaszcza, że mogą na co dzień tworzyć pod opieką doświadczonych profesorów.

To, co zaprezentowano w jednej z sal na I piętrze toruńskiego Dworu Artusa, to plon dwóch wyjazdów do Florencji (zeszłorocznego i tegorocznego). Można obejrzeć prace nie tylko studentów toruńskich, ale i z Bańskiej Bystrzycy (tamtejszy profesor Ludovit Holoska od lat współpracuje z prof. Mieczysławem Ziomkiem). W wernisażu uczestniczyli obaj profesorowie, a także ich podopieczni.

Nie będzie jednak recenzji poszczególnych prac, propozycji młodych twórców, bo ta ekspozycja to bardziej kronika artystyczna pewnych wypraw niż spójna całość. Oczywiście jest motyw główny - uroki Florencji (a ta, jak wiadomo, piękna jest i godna uwiecznienia na płótnie, tekturze, papierze i na czym kto jeszcze chce). Kopuły, wieżyczki, zaułki, a do tego potężna niekiedy dawka natury (jak choćby drzewa wiatrem targane). Dla jednych ta Florencja to detale, dla innych magia barwnych plam. Wśród pokazanych prac są zarówno dzieła kompletne, jak i ledwie szkice, bo tak w przypadku pleneru być musi - jeden szkicuje, by do tematów powrócić po długim czasie, drugi nie potrafi oprzeć się pokusie, by zapamiętane widoki szybko finalnie uwiecznić i przyprawić własnymi, wciąż odczuwanymi wspomnieniami i emocjami.

Kiedy, jakiś czas temu, rozmawiałem z prof. Mieczysławem Ziomkiem, ten przyznał, że nie wie, czy będzie miał jeszcze dość sił, by organizować kolejne plenery. Lwowianin, rocznik 1941 - fakt - mógłby spokojnie wieść żywot emeryta. Ale to chyba nie dla niego. On lubi, gdy dużo się dzieje. A zatem Panie Profesorze: kolejne plenery muszą być. Warto by też wychować następcę, który plenerowe dzieło będzie kontynuował. Studenci na to czekają!

Prof. Mieczysław Ziomek organizuje ponadprogramowe plenery od 24 lat. W tym czasie aż 14 imprez odbyło się we Florencji. Skorzystało z nich 41 studentek i studentów.