Marcin Lutomierski
Z DAWNYCH TRADYCJI WIELKOPOSTNYCH I WIELKANOCNYCH

Obchodzenie Świąt Wielkanocnych i okresu je poprzedzającego ma w polskiej kulturze bogate tradycje. Część z nich w różnej formie przetrwała do dziś, inne zaś zaniknęły, a ich ślady odnajdziemy jedynie w źródłach i opracowaniach etnograficznych. Oto kilka zwyczajów, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydawać się dosyć egzotyczne.

Postna dieta

Ze źródeł nie tylko rodzimych wiadomo, że Polacy bardzo surowo, restrykcyjnie i zarazem specyficznie traktowali post. Przede wszystkim zwracano uwagę nie na liczbę zjadanych posiłków, ale ich jakość, tzn. spożywano tylko jedzenie postne, za to w dużych porcjach. Pewien francuski ksiądz w XVII wieku zanotował, że post Polaków polega tylko na wstrzymywaniu się od mięsa i masła, a poza tym to wszyscy jedzą i popijają w ciągu całego dnia. Bywało jednak i tak, o czym informuje Zygmunt Gloger, że od śródpościa aż do Wielkanocy nie przyjmowano pokarmów ciepłych i gotowanych, żywiąc się chlebem, suszonymi owocami i wędzoną rybą.

Półpoście (śródpoście)

To był dzień pełen wesołości i hałaśliwych zabaw głównie młodzieży. Dorośli z wyrozumiałością patrzyli na ich zachowanie i przekazywali skromne datki wędrującym, którzy grzechocząc i krzycząc, chodzili od domu do domu. Niekiedy rozbijali przy tym garnki z popiołem, co miało sygnalizować, że i post kiedyś - niedługo - się skończy. W moich rodzinnych mazowieckich stronach w wigilię półpościa lub rankiem tego dnia niektórzy młodzi mężczyźni (zwykle kawalerowie) płatali swoim sąsiadom różnego typu figle, np. zdejmowali bramy lub furtki i wynosili je gdzieś daleko albo malowali drzwi lub płoty kolorową farbą.

Obchód z Judaszem

W różnych regionach Judasz ponosił karę za swoją zdradę. Na przykład w Wielki Czwartek (zwany także cierniowym) wykonywano jego kukłę ze słomy i przybierano w czarne podarte szaty, a następnie prowadzono na tzw. ciemną jutrznię. Potem zabierano go na cmentarz, gdzie zbierał cięgi wymierzane kijami i drewnianymi pałaszami wśród wrzawy i śmiechu zebranego tłumu. Kolejny raz okładano go po przewiezieniu taczką do plebanii i dworu, na końcu zaś topiono kukłę w rzece lub stawie tudzież po prostu palono.

Wieszanie śledzia

Śledź też kończył marnie… Jędrzej Kitowicz wspomina, że w Wielki Piątek lub Wielką Sobotę czeladź dworska przywiązywała śledzia nitką do powrozu, po czym wieszała go nad drogą na drzewie - w ramach kary za to, że w czasie postu panował nad mięsem. Dodajmy, że wymyślano również pogrzeb żuru, zakopując lub rozbijając garnek z tą skądinąd smaczną zupą.

Turki

Tradycja wystawiania straży przy Grobie Pańskim jest bardzo stara i zróżnicowana. Jej odmianą o rodowodzie prawdopodobnie XVII-wiecznym są Turki, którzy pełnią honorową wartę od Wielkiego Piątku do mszy rezurekcyjnej. Dziś można jeszcze spotkać ich w Małopolsce, Wielkopolsce, a także w co najmniej dwóch miejscowościach na Mazowszu -Drobinie i Górze. Tutaj zwyczaj o nazwie Turki ma charakter zarówno paraliturgiczny (straż milcząco uczestniczy w nabożeństwach), jak i ludyczny, gdyż stanowi widowiskową atrakcję. Zwłaszcza podczas rezurekcji, kiedy najpierw Turki pilnują porządku w czasie procesji i stanowią asystę niesionego przez kapłana Najświętszego Sakramentu. Później zaś Turki z mazowieckiej Góry w momencie Podniesienia jednocześnie padają na ziemię - zgodnie z ewangelicznym przekazem o przerażonych strażnikach rzymskich. Po chwili Turki groźnie, acz w popłochu, przeciskają się przez stojących w kościele wiernych i głównymi drzwiami wybiegają ze świątyni. Natomiast w podkarpackich miejscowościach odbywają się specjalne parady Turków oraz innych "formacji" tworzących straż Grobu Pańskiego.

Rękawka

Od XV wieku, albo i wcześniej, w pierwszy wtorek po Wielkanocy krakowianie udawali się na wzgórze zwane Rękawką, gdzie - jak mówi Lucjan Siemieński - jednych wabiła kapliczka św. Benedykta, drugich mogiła legendarnego Krakusa, a wszystkich "pocieszna krotochwila rzucania ze stromej góry jajek, bułek, orzechów, pierników i innych przysmaków", o które ubodzy (także żacy) wszczynali awantury i bijatyki. Wielokrotnie zakazywano zrzucania żywności i bójek o nią, aż w końcu zwyczaj rękawki przekształcił się w wielkanocny festyn o nieco spokojniejszym charakterze.

***

Polskie (i nie tylko) tradycje wielkopostne i wielkanocne są niezwykle zróżnicowane. Wprawdzie sensy niektórych z nich dziś już są trudne do rozpoznania, to jednak wydaje się, że dla naszych przodków miały istotne znaczenie - zarówno religijne, jak i społeczne (dla jednostki i dla zbiorowości), dlatego warto je poznawać.

Autor jest członkiem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.

Turki z Drobina
Fot. Marcin Lutomierski