Winicjusz Schulz
NAUKA I BIZNES
Fot. Andrzej Romański

W poniedziałek (13 marca) wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin oraz rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika prof. Andrzej Tretyn w gmachu Interdyscyplinarnego Centrum Nowoczesnych Technologii UMK wzięli udział w spotkaniu z przedstawicielami spółek spin off UMK. Także w tej sferze toruńska uczelnia należy do ścisłej czołówki w Polsce.

W debacie, w której uczestniczyli także prorektor UMK prof. Jacek Kubica oraz posłanka Iwona Michałek, wskazano przede wszystkim na szereg problemów i barier, z jakimi zmagać się muszą przedstawiciele środowiska akademickiego pragnący wdrażać w gospodarce powstałe w świecie nauki ciekawe rozwiązania i opracowania. Spotkanie poprowadził Paweł Matlakiewicz, prezes zarządu Centrum Transferu Technologii UMK.

Przebieg imprezy był daleki od oficjalnych scenariuszy. Wicepremier Jarosław Gowin przyznał bowiem, że zamiast prezentować własne koncepcje w tej sprawie woli wysłuchać uczestników spotkania - ich zwierzeń i refleksji, co się udało, a co nie, co przeszkadza w skutecznym przenoszeniu osiągnięć nauki do gospodarki. Głos zabrali reprezentanci kadry profesorskiej: prof. Włodzisław Duch i prof. Robert Karaszewski. Ten pierwszy dzielił się spostrzeżeniami zarówno jako były wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, doskonale znający meandry przepisów, jak i jeden z uczonych prowadzących badania w ICNT. Z kolei Robert Karaszewski zwracał uwagę m.in. na fakt, że młode spółki typu spin off nie stać na zatrudnianie doświadczonych i przebojowych menedżerów "z górnej półki", którzy dysponują kontaktami w odpowiednich branżach, mogą polecać rozwiązania tym osobom, które są władne podejmować decyzje. Krótko rzecz ujmując - taki menedżer musi być osobą rozpoznawalną w branży, obdarzoną autorytetem, posiadającą lobbystyczne umiejętności. W Toruniu udało się znaleźć na to pewien doraźny sposób - w funkcjonowanie takich spółek włączani są menedżerowie studiujący na studiach MBA.

Fot. Andrzej Romański

Co jeszcze wymieniali dyskutanci wśród barier? Choćby brak jednoznacznych uregulowań premiujących naukowców, którzy kosztem uprawiania nauki oraz prowadzenia dydaktyki zajmują się wdrożeniami. To przecież także konkretny wysiłek, konkretne godziny pracy temu poświęcone, bywa że właśnie kosztem badań i publikacji, a z tych przede wszystkim potem naukowcy są rozliczani. Brakuje także zachęt dla jednostek uczelnianych, by mogły być zainteresowane zatrudnianiem takich właśnie osób skutecznych we wdrażaniu do gospodarki innowacyjnych rozwiązań. Wśród zgłaszanych pomysłów, jak się z takimi problemami uporać, była sugestia udzielania tym osobom urlopów na "rozkręcanie" spółek spin off, wprowadzenie opracowanego przez ekspertów algorytmu ocen pracowników uwzględniającego także działalność na polu wdrożeń.

Szczególnie wiele uwagi uczestnicy spotkania poświęcili kwestii wciąż trudnych relacji między nauką a biznesem. Powodów jest wiele. Przedsiębiorcy często wolą kupić za granicą może i gorsze, ale już sprawdzone rozwiązanie, niż inwestować w rodzime, ale dopiero się rodzące. Premier Gowin przyznał, że zachętą mogą być specjalne ulgi proinwestycyjne dla przedsiębiorców.

Nadal jest też widoczna, przynajmniej ze strony części biznesmenów, nieufność, spora rezerwa w traktowaniu świata nauki, czy w procesie tworzenia danego rozwiązania wystarczająco obecny będzie czynnik biznesowy, a nie tylko czysto akademickie podejście do problemu.

Bodaj jeszcze większą barierą jest bariera informacyjna. Szukano zatem pomysłów na to, by wiadomość o jakimś ciekawym rozwiązaniu opracowanym w świecie nauki mogła trafić na biurko odpowiedniego decydenta w biznesie. Może szefostwo resortu nauki w tym pomoże. Minister Gowin z uśmiechem przyznał, że pewnie skończyłoby się na tym, że on sam dzwoniłby do szefów spółek. Przyznał jednak, że trwają prace nad stworzeniem takiego punktu kontaktowego dla nauki i biznesu, gdzie do nawiązania kontaktów wystarczy jeden telefon.

Wicepremier Jarosław Gowin skrzętnie notował zgłaszane pomysły i postulaty. Do niektórych kwestii odnosił się na bieżąco. Z niektórymi dyskutantami (np. z prof. Robertem Karaszewskim) umówił się na dalsze kontakty. Na zakończenie zasugerował rozmowy o konkretach, wręcz detalach, z wiceministrem dr. Piotrem Dardzińskim, który następnego dnia miał przyjechać do Torunia. Wiceminister Dardziński odwiedził ostatnio czołowe ośrodki akademickie m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie zapoznał się m.in. z kwestiami, którym poświęcone było spotkanie w toruńskim ICNT.