Sebastian Dudzik
MALARSTWO MATERII MARCINA ZAWIDZKIEGO

Natura ludzka zmusza nas do ciągłego porządkowania i podporządkowywania sobie otaczającej rzeczywistości. Niemal od zarania reorganizujemy przestrzeń, staramy się wpływać na porządek świata. Szybko też zauważyliśmy, że przyrodę można okiełznać i zgodnie z biblijnym przekazem "uczynić ją sobie poddaną".

Współczesne realia pokazują, jak opłakany skutek przyniosła owa megalomania i wiara w słuszność antropocentrycznej wizji hierarchii świata. Zgodnie z tą ideą musieliśmy postawić naturę niejako w opozycji do siebie. Skoro my jesteśmy rozumną siłą, to ona sama mądrości nie posiada, należy więc ją w jak największym stopniu kontrolować, porządkować i udoskonalać. Skutki takiego myślenia są niestety dziś opłakane. Powoli zdajemy sobie z tego sprawę, że to nie natura jest dla nas, lecz my jesteśmy zaledwie jej niewielką cząstką, wpisaną w system powiązań i zależności. Niestety, tradycyjne antropocentryczne myślenie nadal ma swoich wielkich zwolenników. Wystarczy spojrzeć na nasze podwórko, na którym włodarze nadal uważają, że należy wyręczać naturę, wprowadzać weń korekty, bo przecież sama sobie nie poradzi... Prawda jest jednak dla nas brutalna. Natura sobie poradzi, ale my bez niej już nie.

W tej naszej ciągłej "walce" o prymat, chęć dominacji wymieszana jest z przemożnym lękiem przed niepoznanym, nieoswojonym i niezrozumiałym. W jego cieniu skrywa się nieodłączna fascynacja. Nieokiełznana żywotność i nieprzewidywalność natury inspirowała artystyczne działania, zmuszała do jak najwierniejszego "portretowania", ale też zdobywania i kolekcjonowania jej najdziwniejszych wytworów. Owocem tego były choćby nowożytne gabinety osobliwości (curiosité), w których mikrokosmos budowały zarówno naturalne trofea, jak i artystyczne wizje przeróżnych stanów i owoców natury.

Nie inaczej jest w przypadku prezentowanej w toruńskiej Wozowni wystawy prac Marcina Zawickiego. W jej ramach pokazane zostały dwa malarskie cykle Homoimerie oraz Sporysz, dla których swoistą scenerię stworzyły naturalistycznie oddane formy grzybni, dyskretnie "obrastające" galeryjne podpory. Kreując niezwykle sugestywną i zarazem efektowną wizję biologicznego mikroświata, artysta niejako mimochodem zobrazował nasze skomplikowane relacje z otaczającą naturą. W jego malowidłach czytelna jest zarówno chęć jej porządkowania i klasyfikowania, nieodparte pragnienie prezentacji pozyskanych w tym procesie trofeów, jak i nieco lękliwa fascynacja jej różnorodnością i nieprzewidywalnością, wreszcie - wymykająca się jakiejkolwiek kontroli witalna siła. W tym ujęciu niezwykle sugestywny jest już sam wybór tytułów cyklu. Zgodnie ze słowami samego artysty: "Homoimerie to termin wprowadzony przez pierwszych filozofów, badających naturę rzeczywistości, najprawdopodobniej przez Anaksagorasa, oznacza zarodki wszystkich rzeczy; podstawowy budulec wszechświata". Ów budulec, będący kwintesencją naturalnej witalności, jest właśnie głównym tematem malowideł Zawickiego. Artystę fascynuje ekspansywność organicznej tkanki. "Portretując" rudymenty życia, stara się na swój sposób sklasyfikować formy i sposoby jego rozprzestrzeniania. Oglądając kolejne malowidła, widz w skali makro może obserwować specyfikę narastania, kłaczenia się podziałów, czy pączkowania. Tej nieokiełznanej sile przeciwstawiona została nieodparta chęć porządkowania i prezentacji. Natura konfrontuje się tu z kulturą.

Tworząc malarską serię Homoiomerie,Zawicki posłużył się dwoma strategiami prezentacji biologicznego mikroświata. Pierwsza z nich nawiązuje bezpośrednio do bogatej, wielowiekowej tradycji przedstawiania naturaliów. Zgodnie z tym kompozycje przyjmują formę poglądowych plansz. Poukładane w równych rzędach okazy ukazane zostały przez artystę na neutralnym białym tle. Jedynie rzucane przez nie delikatne cienie przekonują, pozwalają rozpoznać bezpośrednią zależność przestrzenną między podłożem i obrazowanymi naturaliami. Te ostatnie epatują nas sugestywną, żywą kolorystyką. Taka strategia prezentacji wykorzystywana była już w piętnastym i szesnastym wieku. Naukowe zainteresowania szły wówczas w parze z chęcią jak najbardziej wiernego wizualnego "portretowania" przyrody. Romans nauki i sztuki przyniósł nową kulturę obrazowania świata. Jej pierwsze przejawy zaobserwować można już na marginaliach piętnastowiecznych burgundzkich manuskryptów. Szerokie bordiury zdobią tam naturalistyczne przedstawienia roślin. Często ukazane są tak, jakby były wpięte w karty księgi. Neutralne zazwyczaj tło i dyskretne cienie budujące przestrzenną iluzję bliskie są przedstawieniom Zawickiego. Podobną strategię prezentacji naturaliów znaleźć możemy w nieco późniejszych zielnikach i księgach botanicznych oraz prezentacyjnych kartach graficznych. Przykładem tego typu realizacji jest choćby słynne Florilegium Hadriana Collaerta z ilustracjami Philipa Galle czy Archetypa studiaqve... Jorisa Hoefnagela. Mikroświat sprawia wrażenie zagospodarowanego, czyli rozpoznanego i okiełznanego przez człowieka. Przeczyć temu wydaje się przypadkowość sąsiadujących form i niezwykła różnorodność barw. Systematyka ustępuje tu miejsca ornamentalności, a więc fascynacji pięknem i nieskończonością kreacyjnych możliwości natury.

Nieco odmienną strategię prezentacji naturaliów zdradzają kompozycje, w których Zawicki traktuje przedstawione biomorficzne formy jako trofea. Na wzór gabinetów osobliwości, "ustawia" je na iluzyjnie oddanych półkach. Porządkowanie nie jest tu tak klarowne, a sama natura wydaje się przekraczać wyznaczone przez człowieka ramy. Obrasta ścianki, "wylewa" się poprzez krawędzie półek.

Oglądając poszczególne malowidła Zawickiego trudno oprzeć się wrażeniu, że sugestywnie oddana biologiczna tkanka konstytuuje się w tkance samej farby. Siła natury jest zarazem siłą samego malarstwa, jego iluzyjnym potencjałem. W tym kontekście nie może więc dziwić obecność na wystawie wielkoformatowej kompozycji, sugestywnie oddającej makroświat samej farby. Jej witalny potencjał i organiczna natura bliskie są naturze obrazowanych zarodków.

Każdy, kto chce się przekonać, że malarstwo nadal może być atrakcyjną formą artystycznej wypowiedzi, że jest w stanie budować wciąż zaskakujące światy, wciągać swoją tajemniczą narracją, powinien obejrzeć prace Marcina Zawickiego.