 |
 |
|
|
 |
|
Mgr inż. Jerzy Żenkiewicz
Fot. Wojciech Streich
|
|
|
Wcześniej kilkakrotnie dzieliłem się z
czytelnikami ,,Głosu Uczelni" swoimi wrażeniami i badaniami dotyczącymi
Kresów, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki dworu i ziemiaństwa
polskiego. Tym razem na początku czerwca br. miałem okazję kolejny raz
odwiedzić tak bliskie sercu wielu Polaków Wilno. Zdecydowałem się jednak
"kosztem" Wilna zwiedzić kilka miejscowości w rejonie solecznickim, wchodzącym
administracyjnie w skład okręgu wileńskiego. Wiele osób z tego rejonu miało
ścisły związek z uniwersytetem wileńskim, a dawniejsi właściciele odwiedzanych
miejscowości byli wybitnymi polskimi postaciami. Obszar mojej penetracji,
leżący stosunkowo blisko Wilna (kilkadziesiąt kilometrów od niego w kierunku
południowo-wschodnim), jest obecnie zamieszkały w większości przez ludność
pochodzenia polskiego. W okresie międzywojennym tereny te wchodziły w skład
II Rzeczpospolitej. Niestety, w moim odczuciu, odbiegają one daleko od
najbardziej rozwiniętych gospodarczo części Litwy. Według opinii niektórych
tutejszych Polaków, stan ten jest rezultatem świadomej polityki litewskiej.
Pierwszą miejscowością, którą odwiedziłem,
były Jaszuny (Jasiunai), położone nad urokliwą rzeką Mereczanką,
przy starym trakcie Wilno-Lida-Grodno. Od XV do XVII w. Jaszuny należały
do Radziwiłłów. W 1811 r. dobra jaszuńskie od ordynata nieświeskiego odkupił
Ignacy Baliński, cześnik inflancki. Od 1819 r. właścicielem majątku był
jego syn, Michał Baliński (1794-1864), profesor Uniwersytetu Wileńskiego,
ceniony historyk i publicysta, ożeniony z Zofią Śniadecką, córką profesorostwa
Jędrzeja i Konstancji z Mikołajewskich Śniadeckich. Natomiast prof. Jan
Śniadecki po zamknięciu Uniwersytetu Wileńskiego zamieszkał na stałe u
swej bratanicy w Jaszunach. Wybudował on tam w latach 1824-1828 pałac według
projektu architekta Karola Podczaszyńskiego. W 1939 r. pałac został rozgrabiony
przez starowierców z przyległej wsi. Budynek pałacowy z przyległą oficyną
do dzisiaj stoi przy Mereczance. Po wojnie mieściła się tam siedziba kołchozu
i kompleks był utrzymany w dobrym stanie. Za pałacem znajduje się zespół
parkowy o powierzchni 22,6 ha. Niestety, obecnie pałac jest opuszczony,
a park mocno zaniedbany. Według uzyskanych informacji, Litwini mają problemy
własnościowe z zespołem pałacowo-parkowym.
Po drugiej strony Mereczanki znajduje się
otoczony wysokim murem cmentarz rodziny Balińskich, gdzie również został
pochowany Jan Śniadecki. Zauważyłem, że cmentarz był odnowiony kilka lat
temu z funduszy unijnych. Warto zwrócić uwagę, że pałac jaszuński za czasów
Michała Balińskiego i Jana Śniadeckiego gościł wielu znamienitych wileńskich
gości: Ludwikę Śniadecką - młodzieńczą miłość Juliusza Słowackiego, prof.
Augusta Becu (ojczyma J. Słowackiego), Adama Mickiewicza, Tomasza Zana,
Ignacego Domeykę, Wawrzyńca Puttkamera oraz wielu innych filomatów.
Sama miejscowość robi wrażenie dobrze zarządzanej.
Widać w niej wiele nowych domów, zarówno o urokliwej konstrukcji drewnianej,
jak i duże domy murowane. Jedyny w Jaszunach kościół polski odznacza się
ciekawą formą architektoniczną, wraz z zadbanym otoczeniem. W miasteczku
funkcjonuje nowoczesny polski zespół szkolny. Jaszuny były ostoją dla powstańców,
przez co mieszkańców objęły szczególnie ostre represje carskie po powstaniu
styczniowym.
Drugą odwiedzaną miejscowością był Mały
Merecz (Merkine), położony również nad Mereczanką, w odległości 3 km
od Turgiel. Posiadłość należała kolejno do Radziwiłłów, Słuszków, Potockich,
Duninów, Sanguszków i Korsaków. W 1767 r. Mały Merecz, liczący wówczas
ponad 3 tys. ha, zakupił ks. kanonik wileński Paweł Brzostowski (1739-1827).
Następnie wybudował tu rezydencję i od swego imienia nazwał Pawłowem. W
1769 r. wydał ustawę organizującą życie w dobrach pawłowskich na zasadzie
samorządu. Z mocy tego przepisu powołano trochę utopijną na owe czasy Republikę
Pawłowską z własną flagą, a miejscowość podniesiono do rangi miasteczka.
Zniesiono poddaństwo i zorganizowano wewnętrzną milicję porządkową. Z czasem
Republika Pawłowska otrzymała własną monetę oraz parlament z niższą i wyższą
izbą. W 1791 r. Pawłów przeszedł w ręce hr. Fryderyka Moszyńskiego, który
przywrócił poddaństwo i zlikwidował Republikę Pawłowską. Mieszkańcy dóbr
pawłowskich aktywnie wsparli powstanie kościuszkowskie. W 1799 r. dobra
pawłowskie przeszły w ręce hr. Oktawiusza Choiseul de Gouffier, syna ambasadora
francuskiego w Stambule. Wybudował on olbrzymi zespół pałacowy składający
się z trzech korpusów. Pałac przetrwał do II wojny, będąc siedzibą rodziny
Wagnerów. W czasie wojny spłonął i obecnie znajduje się w całkowitej ruinie.
Zachowana została tylko częściowo oficyna i ruiny neogotyckiej bramy. Park
został całkowicie wykarczowany. Od strony Turgiel zachowała się XIX-wieczna
murowana kaplica, o wysokości 14 m. z Chrystusem dźwigającym krzyż. Tyle
tylko zostało z czasów świetności pionierskiej Republiki Pawłowskiej i
jej następców. Mały Merecz jest obecnie oferowany do zwiedzania przez wileńskie
biura turystyczne.
Następnie przyszedł czas na Turgiele
(Turgeliali),
wieś położoną na prawym brzegu urokliwej Mereczanki. W XVI w. właścicielem
posiadłości był Wacław Mongirowicz, który pobudował okazały dwór i drewniany
kościół. Przy kościele w 1729 r. z inicjatywy ks. P. Brzostowskiego powstała
polska szkoła. Okazały dzisiejszy kościół neobarokowy o dwuwieżowej konstrukcji
został zbudowany w latach 1897-1909. Jego wnętrze jest ozdobione bogatą
sztukaterią. Jak podają przewodniki, znajduje się w nim szereg interesujących
malowideł, m.in. dwa cenne obrazy z XVIII w.: "Święty Józef" i "Święta
Rodzina". Warto zwiedzić znajdujący się blisko kościoła cmentarz, gdzie
prawie wszystkie pomniki i groby są polskojęzyczne. Wyróżnia się w nim
górująca w kształcie rotundy kaplica z 1850 r. Zostali tam pochowani zasłużeni
dla Turgiel i okolic Katarzyna i Józef Kobylińscy. Na tym samym cmentarzu
został pochowany Szymon Malewski (1759-1832), prawnik i ekonomista, profesor
Uniwersytetu Wileńskiego. Szymon Malewski piastował w latach 1818-1822
funkcję rektora wileńskiej uczelni. Okolice Turgiel są zamieszkałe głównie
przez Polaków. Działa tutaj m.in. polska szkoła średnia oraz zespół ludowy
"Turgielanki". Na ulicach wioski brzmi śpiewny kresowy język polski. Czas
trochę jakby się tutaj zatrzymał.
Z Turgiel pojechałem do miejscowości Taboryszki
(Tabariskes). Muszę przyznać, że jechałem do niej z pewnym dreszczykiem
emocji. Otóż, pomiędzy Turgielami a Taboryszkami w okresie międzywojennym
był dwór gen. Lucjana Żeligowskiego, m.in. dowódcy I Dywizji Litewsko-Białoruskiej
wkraczającej w 1920 r. do Wilna oraz twórcy tzw. Litwy Środkowej; jednocześnie
przyjaciela rodziny mojego dziadka. Ich wzajemne kontakty datowały się
od czasów formowania I Korpusu Polskiego w Rosji podczas I wojny oraz w
okresie międzywojennym. Pamiętam z czasów dzieciństwa panujący w mojej
rodzinie bezwzględny kult Marszałka, któremu towarzyszyła admiracja działań
generała Żeligowskiego. Dwór generała został rozebrany przez Litwinów,
co dla wielu z nich było wielką satysfakcją. Pierwotnie Taboryszki należały
do rodziny tatarskiej. Tutaj urodził się Maciej Tabor, biskup wileński
(1490-1507). W 1507 r. Maciej Tabor ufundował w Taboryszkach kościół. Począwszy
od XVI w. majętności taboryskie były kolejno w rękach rodziny Kownackich,
Dorohostajskich, a od 1678 r. do II wojny światowej w rękach rodziny Ważyńskich.
Pierwszym właścicielem dóbr z rodziny Ważyńskich był Hieronim Skarbek-Ważyński.
W 1770 r. pisarz WKL Michał Skarbek-Ważyński sprowadził do Taboryszek karmelitów
trzewiczkowych. Ufundował dla nich klasztor oraz wzniósł kościół pod wezwaniem
 |
 |
|
|
 |
|
Polski kościół w Jaszunach
Fot. Jerzy
Żenkiewicz
|
|
|
Św. Michała Archanioła, który istnieje do dzisiaj. Jest to piękna świątynia
barokowa, dwunawowa z dwiema wieżyczkami. Wnętrze kościoła ma bardzo urozmaicony
wystrój barokowy wraz z nagrobkami członków rodziny Ważyńskich. Jedna z
tablic nagrobkowych poświęcona jest Barbarze Ważyńskiej. Część napisu z
nagrobka brzmi: Barbara z Łopacińskich 1-mo voto żona Ignacego Skarbka
Ważyńskiego 2-o Grzegorza Toczyłowskiego. Chorążego. Nabożna, mądra, obu
mężom miła i dobra żona. W 1815 r. został zbudowany przez Ważyńskich
okazały dwór, który został zniszczony w czasach sowieckich. Do dzisiaj
zachowała się tylko drewniana oficyna i spichlerz z pierwszej połowy XIX
w. Przylegający park jest mocno zniszczony i zaniedbany. Warto zwiedzić
znajdujący się niedaleko kościoła polskojęzyczny cmentarz. Znajduje się
tam m.in. grób Anny Kreszpul, znanej szeroko na Wileńszczyźnie i poza Litwą
malarki. Specjalizowała się ona w malowaniu różnorakich ujęć Matki Boskiej
Ostrobramskiej. Taboryszki zawsze stanowiły wsparcie dla działań niepodległościowych,
zarówno podczas powstań w XIX w., jak i podczas operacji Armii Krajowej
podczas II wojny światowej. Dzisiaj jest dość biedną miejscowością, zamieszkałą
głównie przez Polaków i Białorusinów. Funkcjonuje w niej polska szkoła
podstawowa. W Taboryszkach daje się zauważyć trochę senny, charakterystyczny
polski klimat kresowy.
Piąty i ostatni etap moich wędrówek to
stolica rejonu, Soleczniki (Salcininkai), jeden z najliczniej zaludnionych
przez Polaków rejonów na Litwie. Obok nich mieszkają Litwini, Białorusini,
Rosjanie i Cyganie. W mieście jest polska szkoła średnia, zauważa się aktywną
polską działalność kulturalną, działa m.in. zespół ludowy "Sołczanie".
Miałem jednak mieszane uczucia w "odbiorze" tej miejscowości. Prawa miejskie
uzyskały Soleczniki dopiero w 1956 r., ale widać pewien dynamizm miasteczka.
Zbudowano hutę szkła oraz kilka zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego.
Przelotowa część miasteczka jest bardzo zadbana. Natomiast w pozostałej
części widać jeszcze wiele zaniedbań pochodzących z poprzedniego systemu.
Kilka okazałych gmachów państwowo-samorządowych w stylu socrealizmu, którym
towarzyszą znane nam betonowe bloki mieszkalne, wyróżnia się in minus
kłóci
się z klasyczną i przyjazną mieszkańcom parterową zabudową pozostałej części
miasteczka. W zasadzie nie ma tutaj wielu miejsc do zwiedzania. Nawet nigdzie
nie mogłem znaleźć typowych potraw kresowych: kołdunów i cepelinów.
Pierwsze wzmianki o miejscowości występują
w 1311 r. w kronice krzyżackiej. W XV w. znany był dwór solecznicki, a
pierwszy kościół pw. Świętych Piotra i Pawła zbudowano ok. 1410 r. W 1523
r. Jan i Anna Hlebowiczowie zapisali znaczny areał ziemski dla lokalnej
parafii i wsparli powstanie szkoły. Kolejnymi właścicielami Solecznik byli
kolejno Chodkiewiczowie, Borysowiczowie oraz Wagnerowie, którzy byli właścicielami
do II wojny światowej. Olgierd Wagner w latach 1876-1880 zbudował okazały
pałac w stylu neoklasycystycznym. Cenne pałacowe zbiory Wagnerów zostały
rozgrabione podczas II wojny. Obecnie w pałacu mieści się szkoła muzyczna.
Park pałacowy został prawie całkowicie wycięty. Na lokalnym cmentarzu znajdują
się m.in. resztki kaplicy rodziny Wagnerów. W listopadzie 1821 r. Adam
Mickiewicz gościł u rodziny Puttkamerów. To wówczas - według lokalnego
przekazu - na starym przykościelnym cmentarzu w towarzystwie Maryli oglądał
obrzęd białoruskich dziadów.
Kończąc swą krótką eskapadę kresową, stwierdzam,
że warto było poświęcić czas na zwiedzanie trochę "zapadłego" rejonu Wileńszczyzny.
Wszędzie odkrywamy tam ślady polskości, wzbogacające nie tylko dziedzictwo
kulturowe Polski i dzisiejszej Litwy, ale również wspólnej Europy.
Jerzy Żenkiewicz
Autor pełni funkcję zastępcy dyrektora
Uczelnianego Centrum Informatycznego UMK i koordynatora sieci TORMAN. Jest
również znawcą problematyki Kresów Północno-Wschodnich i autorem kilku
książek z tego zakresu (red.).
|