GŁOS UCZELNI

Strona Głosu UczelniUniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Na pogrzeb ciągle jeszcze za wcześnie

Kolejne urodziny Kopernika

W lutowym wydaniu GU z ubiegłego roku opublikowany był artykuł pod tytułem Urodziny czy pogrzeb Kopernika, w którymprzedstawiłam wątpliwości dotyczące identyfikacji szczątków znalezionych w katedrze we Fromborku. Od tego czasu wątpliwości się nawet pogłębiły i zaostrzyły w świetle pojawiających się artykułów na ten temat. Powstał chaos i hałas medialny i tylko logiczna analiza faktów pozwala na definitywne przejście na stronę wszystkich tych, którzy ogłoszone szumnie odkrycie uznają tylko jako pobożne życzenia, a nie jako naukowy dowód odnalezienia doczesnych szczątków wielkiego astronoma.


Nieznana twarz Kopernika z grafiki Hommage á Nicolaus Copernicus, Oldøich Kulhánek (Vila Lanna, Praga).

Wystarczy spojrzeć choćby amatorskim okiem na drzewo genealogiczne Mikołaja Kopernika, żeby podważyć autorytatywne stwierdzenia Wiesława Bogdanowicza i jego współpracowników, opublikowane na przykład w 2009 roku w Proceedings of th e National Academy of Sciences1(moje tłumaczenie):

"Biorąc pod uwagę wszystkie dane, tzn. identyczny profil genetyczny kostnych szczątków i włosów jako materiału porównawczego, wraz z pozostałymi antropologicznymi i archeologicznymi informacjami, wyciągamy wniosek, że kostne szczątki odzyskane z grobowca ołtarza Świętego Krzyża w katedrze fromborskiej są szczątkami wielkiego polskiego astronoma, Mikołaja Kopernika".

Nawet komentarz Owena Gingericha, profesora astrofizyki i historii nauki z Harvardu i Smithsonian Institute, zamieszczony w artykule opublikowanym w lipcu 2009, też w PNAS2, staje się bardziej zasadny niż mogłoby się pierwotnie wydawać. W związku z wykorzystaniem znalezionych w Uppsali włosów jako materiału porównawczego do identyfikacji szczątków z grobu we Fromborku Gingerich napisał: "nie mogę wyzbyć się podejrzenia, czy jeden z tych niewykorzystanych, a odnalezionych włosów nie należał do mnie!". Faktycznie Owen Gingerich spędził wiele czasu w Uppsali, analizując i dokumentując księgi Kopernika, więc...

Dla przypomnienia - w celu identyfikacji materiału szczątki kostne znalezione przez grupę prof. Jerzego Gąssowskiego w katedrze we Fromborku zostały poddane badaniom porównawczym z włosami przypadkowo znalezionymi w księdze Calendarium Romanum magnum - należącej do Kopernika, a znajdującej się od XVII wieku w bibliotece uniwersyteckiej w Uppsali. Do identyfikacji sekwencji DNA obu materiałów zastosowano tzw. mitochondrialny DNA (mtDNA)3, w odróżnieniu od DNA jądrowego (w jądrze komórki znajduje się 46 chromosomów zbudowanych z DNA), stosowanego zwykle do identyfikacji materiału biologicznego, takiego jak: krew, włosy z cebulkami czy fragmenty tkanek. Należy zaznaczyć, że badania DNA w 100% wykluczają pochodzenie materiału i związek z materiałem porównawczym, jednak potwierdzenie pochodzenia odbywa się zawsze z pewną dozą niepewności, w zależności od rodzaju przeprowadzonego badania. U ssaków mitochondria, razem z mtDNA, dziedziczone są po matce i wszystkie dzieci mają identyczną sekwencję tego DNA. Badania polegają na analizie sekwencji mtDNA w dwóch niekodujących regionach genomu mitochondrialnego4 i stosuje się je w przypadku materiału kostnego, również zębów i włosów wypadłych, tak jak w przypadku identyfikacji szczątków znalezionych we fromborskiej katedrze.

W związku z przeprowadzonymi badaniami, ich wiarygodnością i znaczeniem jako źródła wyciągniętych i szeroko opublikowanych wniosków, dr Tomasz Kozłowski, antropolog z UMK, stwierdza (Archeologia Żywa)5: Gdyby nawet zachowane we włosach DNA udało się przeanalizować szczegółowo, czego nie udało się zrobić ze względu na silną degradację, można by jedynie wnioskować, że włos i kości należały do tej samej osoby. Czy to był Mikołaj Kopernik? To i tak pozostawałoby w sferze przypuszczeń, a nie pewności. Nawet autorka tych badań, Marie Allen z Uppsali, jak wspomina dr Kozłowski, nie odważyła się uzyskane wyniki uznać za dowód identyfikacji szczątków, tylko jako "dodatkową informację przydatną do rozwikłania zagadki".

Przed rokiem to były moje wątpliwości dotyczące zasadności wniosków wyciągniętych przez badaczy z grupy prof. Gąssowskiego; wtedy były to wątpliwości amatora, obecnie poparte są one autorytetem antropologa i innych ekspertów pracujących w dziedzinie identyfikacji materiału biologiczn ego sprzed lat.

Wyniki przeprowadzonych badań wykazały, że znalezione włosy w Uppsali i czaszka z pochówku we Fromborku zawierają takie same sekwencje mitochondrialnego DNA. Zakładając, że mimo degradacji materiału udało się jakby cudem przeprowadzić wiarygodne badania mtDNA - jaki z nich logiczny wniosek można wyciągnąć? Faktycznie wystarczy spojrzeć na drzewo genealogiczne Kopernika, żeby zauważyć, że tę samą sekwencję mtDNA odziedziczyły w linii żeńskiej trzy osoby związane z katedrą fromborską: biskup Łukasz Watzenrode, Andrzej i Mikołaj Kopernik (w kółkach na schemacie opracowanym przeze mnie, na podstawie dostępnych ogólnie informacji).


Korzenie linii żeńskiej tego drzewa wywodzą się od babki astronoma, Katarzyny Rüdiger, primo voto Peckau, i mtDNA dziedziczone w następnych pokoleniach pochodzi właśnie od niej. Wszystkie podkreślone imiona na schemacie wskazują kobiety, czyli przekaźniki tej samej sekwencji, aczkolwiek wszystkie dzieci jednej kobiety (niezależnie od ich płci) obdarzone są taką samą sekwencją. Interesujące jest, że nawet córka Katarzyny Rüdiger z pierwszego małżeństwa (przyrodnia siostra matki Kopernika), Katarzyna Peckau, posiadała tę samą sekwencję jak dzieci z drugiego małżeństwa z Łukaszem Watzenrode (dziadkiem astronoma). Wynika z tego, że biskup Łukasz Watzenrode, wuj astronoma i brat matki, oraz Mikołaj (astronom) i jego brat Andrzej odziedziczyli ten sam genom mitochondrialny; z punktu widzenia więc analizy mtDNA ich materiału genetycznego nie można odróżnić.

Miejsce pochówku Andrzeja nie jest ustalone i niektórzy uważają, że został pogrzebany w katedrze fromborskiej. Oficjalnie jednak Andrzej przeniósł się z Rzymu do Fromborka w 1506 roku, ale nadal więcej czasu spędzał w Rzymie i tam właśnie zmarł. Z pewnością jednak biskup Łukasz Watzenrode i Mikołaj, astronom, zostali pogrzebani w katedrze we Fromborku.

Zakładając nawet, że znalezione włosy w księdze w Uppsali należały do Kopernika, choć nie ma na to dowodu, to zgodność sekwencji mtDNA kostnych szczątków z katedry i tych włosów nie rozstrzyga, czy odnaleziono pochówek astronoma, czy jego wuja.

Biskup Łukasz Watzenrode na początku 1512 roku wracał z Krakowa z zaślubin króla Zygmunta I Starego, ale zatruty postnymi rybami, już do Torunia dojechał w kiepskim stanie. Mikołaj, osobisty sekretarz i oficjalny lekarz Łukasza, pospieszył wujowi, swojemu protektorowi, na pomoc, niestety Watzenrode jednak zmarł - jeszcze w Toruniu. Mikołaj zabrał ciało wuja do Fromborka i biskup został pogrzebany w katedrze.


Bogdanowicz we wspomnianym wyżej artykule6 pisze, że ze względu na to, że Mikołaj opiekował się ołtarzem Świętego Krzyża we fromborskiej katedrze, przypuszczano, że jego grób może znajdować się właśnie w pobliżu tego ołtarza, i to skłoniło ekipę prof. Gąssowskiego do prac archeologicznych, zapoczątkowanych w 2004 roku w tym miejscu. Czytając jednak wszelkie biografie Mikołaja i analizując jego życie, osobowość i niepokoje, jakie go nękały pod koniec życia, można wyobrazić sobie, że jego związek z tym jednym ołtarzem w katedrze był głębszy.

Mikołaj zawdzięczał swoją edukację, a więc wszystko, co dla niego było ważne, swojemu protektorowi Łukaszowi Watzenrode, który po śmierci ojca astronoma przejął opiekę finansową i moralną nad dwoma siostrzeńcami, Mikołajem i Andrzejem. Kiedy Łukasz zmarł w 1512 roku, Mikołaj już od dwóch lat mieszkał we Fromborku, będąc od 1495 roku kanonikiem warmińskim. Można się więc zastanawiać, czy kanonik opiekował się ołtarzem Świętego Krzyża tylko dlatego, że był taki zwyczaj, że dedykowano ołtarz wyświę canej osobie? A może był dodatkowy powód tej opieki? Czy można wykluczyć taką możliwość, że Mikołaj często się modlił przy tym ołtarzu, bo właśnie w tym miejscu pogrzebany był jego protektor? Nikt inny, tylko z pewnością właśnie Mikołaj doskonale wiedział, w którym miejscu w katedrze znajduje się grób wuja. Szacunek dla tych, co odeszli, jest głęboko zapisany w naszej tradycji, zatem można przypuszczać, że właśnie to mogło być powodem, że kojarzy się Mikołaja właśnie z tym szczególnym ołtarzem w katedrze. Piękna, sentymentalna historia ubarwiająca tajemnicę Kopernika, ale czy są argumenty na to, żeby ją wykluczyć z rozważań? Oparta jest na takich samych przesłankach jak ta, która podkreśla obowiązkowość kanonika względem podopiecznego ołtarza, co stało się powodem rozpoczęcia poszukiwań grobu w tym właśnie miejscu. Czyje więc szczątki odnaleziono w tych wykopaliskach archeologicznych pod ołtarzem Świętego Krzyża? Jeśli obaj, biskup i kanonik, charakteryzowali się takim samym mt genomem - to jak je odróżnić?

Artykuł Odkrycie grobu Kopernika Jerzego Gąssowskiego7, opublikowany w ,,Archeologii Żywej", donosi o wyjątkowych trudnościach w poszukiwaniu krypty biskupów w katedrze fromborskiej, w której to krypcie można byłoby oczekiwać, że został pogrzebany biskup Łukasz Watzenrode. Autor pisze: Dokładne pomiary architektoniczne krypty i jej bezpośredniego otoczenia, wraz z penetracją kanałów wentylacyjnych w strefie prezbiterium, wykazały minimalne prawdopodobieństwo istnienia tam oddzielnej małej krypty biskupiej.

Czy istniały jakieś poważne powody, aby faktycznie ukryć miejsce pochówku biskupa Łukasza Watzenrode, o którego dobro przed i po śmierci z pewnością dbał obecny na miejscu kanonik?

Właśnie Mikołaj miał powody, a właściwie ci, którzy po nim pozostali, aby jego grób okryć tajemnicą. Strach przed Inkwizycją w związku z opublikowaniem na łożu śmierci dzieła burzącego dotychczasowy porządek świata, lęk powodowany trzyletnią współpracą ze swoim jedynym studentem, Jerzym Joachimem Retykiem (Georg Joachim Rheticus), pochodzącym z centrum luteranizmu i do tego skrywana tajemnica domniemanego związku z Anną Schilling - wszystko to mogło być powodem, że grób Kopernika nadal kryje jakaś nieznaleziona jeszcze krypta. Nie bez powodu Mikołaj zaznaczył w swoim testamencie, że niczym nie zasłużył na wyróżnienie po swojej śmierci, i dlatego nie zostawia żadnych dyspozycji dotyczących swojego pogrzebu, jak było to wówczas w zwyczaju. A atmosferę strachu przed Inkwizycją w tamtych czasach można sobie odtworzyć na podstawie książki Córka Galileusza Davy Sobel, opartej na listach jednej z córek Galileusza, odizolowanej od świata klauzulą zakonną w nieopodal położonym klasztorze. Po śmierci Galileusza, z obawy przed karą za utrzymywanie z nim kontaktów przez jedną z zakonnic (córkę), choćby korespondencyjnych, spalone zostały w klasztorze wszystkie jego listy, a pozostały jako dokument tylko listy pisane przez córkę.

Jakie badania naukowe należy przeprowadzić, aby udowodnić, że znalezione szczątki należą do Mikołaja Kopernika, a nie do Łukasza Watzenrode? Jak rozstrzygnąć, że właśnie odkryte miejsce jest grobem biskupa Watzenrode, a grób Kopernika pozostaje nadal okryty tajemnicą i jest niedostępny? Z pewnością nie można tego dokonać na podstawie badań mtDNA, skoro wujek i jego siostrzeniec odziedziczyli tę samą sekwencję. Jak można więc twierdzić, że tajemnica pochówku Kopernika jest odkryta? Zwłaszcza że w pytaniach powyżej nadal przyjmuje się założenie, że włosy zastosowane jako materiał porównawczy rzeczywiście należały do Mikołaja; jest to tylko przypuszczenie, a nie udokumentowany fakt. Należy przyznać, że założenie o autentyczności włosów staje się znacznie słabsze, zważywszy, że od 1543 roku, czyli od śmierci Kopernika, do połowy XVII wieku, kiedy potop szwedzki zalał również Warmię i został skradziony księgozbiór astronoma jako łup wojenny, minęło więcej niż 100 lat. Czy przez ten okres NIKT z uczonych przebywających w kapitule fromborskiej nie studiował i nie przeglądał tych ksiąg? Może i znalezione włosy w Uppsali i szczątki z Fromborka należały do innego kanonika czy biskupa, który przejął obowiązki po astronomie, i stąd zgodność mtDNA włosów i szczątków kostnych?

Nawet słynna blizna nad prawym oczodołem występująca na znalezionej czaszce i widoczna na artystycznej rekonstrukcji głowy, w sposób potwierdzający rzekome istnienie blizny na twarzy Kopernika uwiecznionej na portrecie toruńskim, nie jest już argumentem przechylającym szalę ocen na stronę autentyczności wniosku o szczątkach Kopernika. Tomasz Kozłowski tak wyjaśnia tę niby-patologię8: Dobre zdjęcie czaszki z Fromborka, opublikowane na str. 16 Archeologii Żywej 5(45)2009, pozwala jednoznacznie stwierdzić, że nie jest to żaden uraz i patologia, a naturalny ślad - wycisk meandrującego naczynia krwionośnego. W anatomii cechę tę określa się mianem rowka tętniczego (łac. Sulcus arteriosi). Cecha ta nie jest rzadkością i jest opisywana w literaturze...Może być symetryczna lub występować tylko po jednej stronie jak w tym przypadku.

W mediach pojawiły się różne historie tłumaczące źródło tej niby-blizny. Profesor Gąssowski, na przykład, identyfikuje9 bliznę jako "zapewne ślad rany ciętej". Dla tych, którzy nie dopatrzyli się blizny na twarzy z portretu toruńskiego - uszkodzenie znalezionej czaszki było wynikiem uderzenia łopaty brutalnego grabarza przy okazji innego pochówku w bliskości uprzednio złożonych szczątków; powstała też wersja, że plądrujący Szwedzi dopuścili się wandalizmu...

Czy istnieją badania naukowe, które mogą autorytatywnie ustalić przynależność znalezionych szczątków do konkretnej osoby? Nawet odszukanie materiału nadającego się do badań mtDNA, a pochodzącego od siostry astronoma Barbary czy wspomnianej ciotki Katarzyny Peckau (obie były ksieniami w zakonie w Chełmnie), nie odróżni szczątków doczesnych Mikołaja od jego wuja. Aczkolwiek materiał taki potwierdziłby (lub wykluczyłby) słuszność założenia, że znalezione włosy w Uppsali należały do jednej z osób umieszczonych na drzewie genealogicznym, dziedziczących w linii żeńskiej to samo mtDNA; jednej z osób, a nie Mikołaja Kopernika!

Prawdopodobieństwo prawdziwości ogłoszonego światu odkrycia, w przypadku gdyby udało się znaleźć materiał genetyczny w Chełmnie, łatwo można obliczyć według uczniowskiego schematu:

dane: mtDNA(Frombork) = mtDNA(Uppsala)

założenia:

gdyby mtDNA(Frombork) = mtDNA(Chełmno?)

lub

gdyby mtDNA(Uppsala) = mtDNA(Chełmno?)

i jednocześnie

gdyby wiarygodność badań porównawczych na wszystkich etapach (w wyniku cudu) wynosiła 100%

wtedy (i tylko wtedy)

100% : 2 (dwie osoby z tym samym mtDNA pogrzebane w katedrze) = 50 %.

To znaczy, że w rzeczywistości prawdopodobieństwo, że odnalezione szczątki należą do Mikołaja Kopernika jest mniejsze od 50%, przy założeniu, że trzy warunki gdyby są jednocześnie spełnione (czyli, między innymi, że szczątki w klasztorze w Chełmnie są odnalezione)! Jeśli znalezienie szczątków w Chełmnie jest jednak niemożliwe, w rachunkach należy uwzględnić taką ewentualność, że włosy z Uppsali i szczątki kostne z Fromborka należały do zupełnie innej osoby. W takim przypadku (który jest bardziej realny, skoro dotychczas nie znaleziono jeszcze materiału porównawczego w Chełmnie) prawdopodobieństwo identyfikacji pochówku 13/05 spada do poniżej 33.3% (przy założeniu 100% wiarygodności badań DNA). Czy wynik tej prostej arytmetyki można potraktować jako... pewność, że znaleziono grób Kopernika?

Wiele jest pytań i nieścisłości, brakuje uczciwej naukowej analizy, bo zbyt wiele faktów jest zagubionych w kolorowych opowiadaniach opartych na przypuszczeniach podsycanych emocjami.

Lidia Smentek
grudzień 2009/styczeń 2010
Tuż po kolejnych urodzinach Kopernika organizowana jest w Krakowie specjalna konferencja "Tajemnica grobu Kopernika. Dialog ekspertów"; wywiad z jej głównym organizatorem, doc. Michałem Kokowskim, prezentujemy także w tym numerze "Głosu".



1W. Bogdanowicz, M. Allen, W. Branicki, M. Lembring, M. Gajewska and T. Kupiec, Genetic identification of putative remains of the famous astronomer Nicolaus Copernicus, PNAS Early Edition; www.pnas.org/cgi/doi/10.1073/pnas.0901848106.
2O. Gingerich, The Copernicus grave mystery, PNAS, 106 (30), 12215 (2009).
3W każdej komórce ludzkiego ciała znajduje się kilkaset organelli, tzw. mitochondriów; każde mitochondrium zawiera od 4 do 20 cząsteczek kolistego DNA o długości 16569 par zasad, z których każda koduje 37 genów. Kod genetyczny mitochondriów różni się od genomu jądrowego.
4Genom mitochondrium koduje tylko od kilkunastu do kilkudziesięciu białek spośród kilkuset niezbędnych do jego funkcjonowania; pozostałe są kodowane przez genom jądrowy.
5T. Kozłowski, Ad vocem do artykułu K. Piaseckiego "Wstrzymać Kopernika", Archeologia Żywa, grudzień 2009/styczeń 2010, nr. 6(46).
6Por. przypis 1.
7J. Gąssowski, Odkrycie grobu Kopernika, Archeologia Żywa, Październik/Grudzień 2009, nr 5(45).
8Por. przypis 5.
9Por. przypis 7.
Poczatek stronyStrona Głosu UczelniUniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu