|
Już 30 lat działa Muzeum Przyrodnicze UMK, które jest jedyną tego
typu jednostką w naszej uczelni. Placówka jest dobrze znana w naszym regionie,
szczególnie uczniom szkół podstawowych i średnich. Przez wszystkie te lata
odwiedziły ją dziesiątki tysięcy osób. Od 1997 r. kieruje nią mgr ADAM
ADAMSKI.
- Za kilka dni będą Państwo obchodzić uroczyście 30-lecie istnienia
Muzeum Przyrodniczego. Jak Pan, człowiek jeszcze stosunkowo młody, odbiera
ten jubileusz?
-Każde muzeum musi mieć swoje lata, musi mieć swój staż - to
znak, że jest potrzebne społeczeństwu. Jednocześnie trochę peszy mnie ta
"trzydziestka", to szmat czasu i mnóstwo ważnych wydarzeń, które trudno
wymienić w jednej chwili... Chcę kontynuować to, czego dokonał mój poprzednik,
i dalej rozwijać jego dzieło, tym bardziej że przed muzealnictwem stają
zupełnie nowe wyzwania.
- Jak to się zaczęło?
-Historia naszej placówki jest dość długa. O jej powstanie zabiegali,
jeszcze na początku tworzenia się UMK, m. in. profesorowie: Jan Prüffer,
Jan Zabłocki, Edward Passendorfer. Niestety, brak zrozumienia dla tej inicjatywy
przesądził sprawę. Dopiero przy okazji budowy gmachu Instytutu Biologii
na Bielanach, dzięki intensywnym staraniom prof. Izabelli Mikulskiej i
prof. Józefa Mikulskiego oraz poparciu ówczesnego rektora, prof. Witolda
Łukaszewicza, doprowadzono do jej powstania. W dniu 14 XI 1973 r. rektor
podpisał zarządzenie o utworzeniu Muzeum Przyrodniczego, równocześnie powierzając
stanowisko kierownika dr. Wiesławowi Kokocińskiemu. Pierwsi zwiedzający
pojawili się dopiero pod koniec 1974 r. Początki były trudne. Właściwie
poza źle zaprojektowanymi pomieszczeniami - zbyt wiele okien - nie było
nic, nawet podłogi. Trzeba było włożyć wiele żmudnej pracy, aby można było
wystawić pierwsze obiekty. Wszyscy pracownicy MP, to jest dr Kokociński,
nieżyjący już mgr Krystyn Górski i woźna Benedykta Piórkowska, osobiście
budowali gabloty, wykonywali napisy, naprawiali, często mocno nadgryzione
zębem czasu, okazy.
- Skąd Muzeum pozyskało pierwsze eksponaty?
-Dostarczyły je zakłady naukowe Instytutów Biologii i Geografii,
a także indywidualnie ich pracownicy. Później były dary od wielu szkół
z naszego regionu i od wielu osób prywatnych. Mój poprzednik szczególnie
ciepło wspominał mgr Łucję Marciniak, nauczycielkę z Grudziądza, i kapitana
żeglugi wielkiej Michała Golińskiego, którzy nie szczędząc swojego czasu
i często własnych pieniędzy, zwozili różne okazy - dzięki nim posiadamy
wiele bardzo cennych i rzadkich eksponatów. Oczywiście trudno w tym momencie
nie wspomnieć o pierwszej kolekcji 12 tysięcy motyli uzyskanych po zmarłym
prof. Prüfferze czy też imponującym do chwili obecnej zbiorze głów zwierząt
afrykańskich.
- Przejdźmy do lat późniejszych, gdy kierował Pan już Muzeum Przyrodniczym.
Poza pielęgnowaniem zastanych zbiorów, co nowego udało się Panu wprowadzić?
-Przede wszystkim starałem się ożywić działalność naszej placówki,
a także zwrócić uwagę na nią bardziej wymagających odbiorców poprzez organizowanie
różnego typu imprez krajowych i zagranicznych. Miały one na celu szeroko
rozumiane upowszechnianie informacji o przyrodzie i sposobach jej ochrony.
- Myślę, że warto je wymienić, gdyż są szeroko znane i przyczyniły
się do promocji toruńskiej biologii oraz naszego uniwersytetu.
-Bardzo udaną imprezą była AQUAFOTO, czyli toruńskie spotkania
z fotografią i filmem podwodnym, która odbyła się trzy razy w latach 1997-1999.
Ze względów finansowych i organizacyjnych musieliśmy ją zawiesić, jednak
myślę już poważnie o jej reaktywowaniu. W latach 2000-2004 odbyło się pięć
edycji Forum Akwarystyki Polskiej, imprezy międzynarodowej, na którą udało
się zaprosić znanych w świecie odkrywców nowych gatunków ryb. Od 2003 r.
organizujemy, wspólnie z Dworem Artusa w Toruniu, cykl spotkań zatytułowanych
"Obiektywnie o przyrodzie". Prowadzą je najlepsi fotograficy przyrody,
opowiadają o swoich doświadczeniach i często niezwykłych przygodach. Pełna
widownia jest dowodem na celowość organizowania tego typu imprez, a dla
nas najlepszą rekompensatą za włożony trud. Do wspomnianej listy przedsięwzięć
warto jeszcze dodać wystawy organizowane przez Muzeum. Niektóre z nich
były plonem naszych wypraw, np. na Spitsbergen w 1997 r. czy do krajów
skandynawskich w 2002 r. Wiele z nich prezentowano w innych miastach Polski.
- Duży nacisk położono na rozwój strony internetowej Muzeum Przyrodniczego.
Jest to od kilku lat jedna z najbardziej znanych stron w naszym regionie.
Co skłoniło Pana do "inwestowania" w tego typu narzędzie?
-Zabrzmi to paradoksalnie, ale jest to jedna z najważniejszych
dróg rozwoju muzealnictwa. W tej chwili dzięki bogatej prezentacji internetowej
odbiorca, tu myślę szczególnie o młodzieży, nie odwraca się od tego typu
jednostek muzealnych, lecz chętnie przychodzi do nich. Bez dobrze zrobionych
stron internetowych nie można już prowadzić tego typu instytucji, zresztą
nie jest to tylko moje zdanie. Pochwalę się i powiem, że nasza witryna
była wielokrotnie wyróżniana i nagradzana.
- Kilka lat temu Pańska jednostka powiększyła się w związku z zabudowaniem
przylegającego patia. Czy jest szansa na dalszy rozwój Muzeum?
-Po oddaniu do użytku drugiej części gmachu dla naszego Wydziału
planuje się powiększenie Muzeum o 400-500 m kw. - po zaanektowaniu przylegającego
zespołu wejściowego i szatni. Da nam to szanse na utworzenie nowych działów,
a także na powstanie małej sali konferencyjnej.
- Kto korzysta z naszych zbiorów przyrodniczych?
-Najwięcej dzieci i młodzież ze szkół podstawowych i średnich,
jest ich ponad 90 procent. Dużo zajęć dla studentów prowadzi tu Pracownia
Dydaktyki Wydziału BiNoZ, częstymi gośćmi są również uczniowie Gimnazjum
i Liceum Akademickiego. Niestety, uprzedzę tu Pańskie pytanie, przy cenie
biletu 2 zł przychody są symboliczne.
- Panie Kierowniku, ile podobnych placówek działa w kraju?
-Jest ich niewiele, znajdują się w Białymstoku, Łodzi, Warszawie,
Wrocławiu i Krakowie, ale tu właścicielem jest PAN. Nasze muzeum należy
do najmniejszych w kraju. Zresztą przy rocznym budżecie 10.000 zł trudno
powiększać zbiory i organizować imprezy na wysokim poziomie, a wymienione
placówki krajowe potrafią wydać tylko na jedną wystawę nawet do 100.000
zł.
-Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.
-Dziękuję za życzenia i jednocześnie zapraszam wszystkich na
obchody naszego jubileuszu w dniu 10 grudnia, w ramach których zaprezentujemy
nową wystawę poświęconą ssakom i ptakom.
Rozmawiał: Wojciech Streich
|