GŁOS UCZELNI

Strona Głosu UczelniUniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Komu książkę, komu?

Rozmowa z mgr. TOMASZEM ZEKIN-KOMPANOWSKIM, kierownikiem Biura Promocji i Dystrybucji Wydawnictw Naukowych UMK

- Od kiedy i gdzie rozpoczął Pan pracę na Uczelni?

- Rozpocząłem w 1995 r. jako pracownik Uniwersyteckiej Księgarni Naukowej UMK na stanowisku do spraw marketingu, promocji i zakupu książki naukowej. Wtedy właśnie zaczęto tworzyć zręby promocji i dystrybucji. Początkowo więcej czasu poświęcałem na wyszukiwanie kanałów pozyskiwania książek dla księgarni, która była w fazie organizacji. Sam zresztą musiałem się wielu rzeczy dowiedzieć i nauczyć, podglądnąć również, jak robią to inni. Organizowałem ekspozycje naszych publikacji na targach książki, przygotowywałem materiały o wydawnictwach UMK, nagrałem nawet prezentację na wideo z wypowiedziami autorów książek. W praktyce okazało się, że trudno, ze względów organizacyjnych, pogodzić pracę stricte księgarską z działaniami marketingowymi.

- Kiedy w takim razie powstało Biuro Promocji i Dystrybucji Wydawnictw Naukowych UMK i co należy do jego podstawowych zadań?

- Biuro powstało 1 stycznia 2000 r., jako jednostka usługowa działająca na rzecz Wydawnictwa UMK i Uniwersyteckiej Księgarni Naukowej. Do podstawowych zadań należy: opracowanie i realizacja planu marketingowego i dystrybucji publikacji Wydawnictwa UMK, nabywanie tytułów dla księgarni z innych wydawnictw, polskich i obcych, przeznaczonych do sprzedaży oraz nadzór nad utrzymaniem profilu księgarni.

- ... to znaczy?

- Chodzi o to, aby znalazły się tutaj publikacje, które mogą zainteresować środowisko naukowe Torunia oraz wszystkich potencjalnych klientów. Przy ogromnej ilości publikacji, nie jest to zadanie łatwe, dodatkowo trzeba mieć świadomość, że UKN ma tylko ok. 100 m2 powierzchni.

- Ile tytułów oferuje księgarnia i ile wśród nich jest pozycji z naszego Wydawnictwa?

- Obecnie w sprzedaży znajduje się ok. 14.000 tytułów, w tym ponad 700 z UMK. Chciałbym tu dodać, że nasze książki znajdują się zawsze na wyróżnionej półce w poszczególnych działach.

- Czy w porównaniu z innymi ośrodkami jest to duża jednostka?

- Jeśli chodzi o liczbę sprzedawanych tytułów, jest jedną z większych, jeżeli chodzi o powierzchnię, czyli wspomniane 100 metrów kwadratowych, jedną z mniejszych. Ponadto, według posiadanych przeze mnie informacji, jest to jedyna w Polsce księgarnia naukowa prowadzona przez wyższą uczelnię.

- Panie Kierowniku, jak wygląda marketing książki naukowej?

- Marketing jest jeden, jego podstawowe zasady dotyczą wszystkich sprzedawanych produktów - jednak książka, do tego jeszcze naukowa, jest wytworem szczególnym, adresowanym do niewielkiej grupy ludzi. Od początku miałem świadomość, że musi być ona dobrze opakowana, tzn. mieć ładną okładkę, zaopatrzoną w pewne elementy, które ułatwią klientowi podjęcie decyzji o zakupie, czyli notę o autorze i hasłowo przedstawioną treść, informacja o nowościach musi szybko docierać do potencjalnych klientów, a system dystrybucji tak rozwinięty, żeby książka szybko została przesłana do adresata i odpowiednio wyeksponowana w księgarniach.

Wszystkie te elementy obecnie funkcjonują bez zarzutu, o czym świadczy dynamika sprzedaży książek Wydawnictwa UMK. Może warto powiedzieć, że drugi rok działalności Biura zakończył się prawie 50% wzrostem sprzedaży naszych publikacji w stosunku do roku poprzedniego. Śmiało można powiedzieć, że jednostka ta stała się "zbrojnym ramieniem" Wydawnictwa, stworzyła odpowiednie kanały dystrybucyjne, a teraz należy sobie życzyć pięknych edytorsko i doskonałych merytorycznie książek.

- Jakie formy marketingu książek stworzyło Pańskie Biuro?

- Przede wszystkim stale rozwijamy system informacji. Każda pozycja zostaje tak opisana, aby czytelnik natychmiast potrafił stwierdzić, czy książka będzie mu przydatna. Tak przygotowany tekst promocyjny jest przekazywany różnymi drogami do czytelnika. Do tego celu wykorzystujemy wiele środków, przede wszystkim ten najszybszy, jakim jest Internet. Na naszej stronie www.wydawnictwo.uni.torun.pl można znaleźć wszystkie najbardziej aktualne informacje, wysłać zapytanie i oczywiście - nie odrywając się od swojego biurka - dokonać zakupu. Proponujemy także naszym klientom zapisywanie się na odpowiednie listy mailowe, za pomocą których mogą otrzymywać dane na bieżąco. Ponieważ nie wszyscy korzystają z Internetu, wysyłamy również drukowane tematyczne pakiety promocyjne do jednostek naukowych w Polsce i na świecie. Posiadamy stale aktualizowaną bazę danych naszych stałych i potencjalnych klientów.

Jeżeli chodzi o czasopisma, to staramy się dotrzeć do prasy fachowej, ale również nie zaniedbujemy pozostałej, np. w "Głosie Uczelni" czytelnik co miesiąc otrzymuje informacje o nowościach Wydawnictwa UMK, wraz ze zdjęciami okładek. Bardzo ważna jest również ekspozycja książek w księgarniach. Ponieważ decydujący głos w tej sprawie ma zawsze właściciel, dlatego nie zawsze wygląda to tak, jak byśmy sobie życzyli. Niewiele jest księgarń, gdzie nasze książki są dostępne na specjalnych regałach, ale w tych najważniejszych tak właśnie jest. Myślę nawet, że w niektórych mamy pozycję uprzywilejowaną.

- Jeżeli już rozmawiamy o stronie internetowej Wydawnictwa UMK, proszę powiedzieć, ile osób ją rocznie odwiedza?

- Około 60000. Nie jest to imponująca liczba, za to cieszymy się, że znaczna część z tych osób zamawia u nas książki lub nawiązuje z nami kontakt.

- Niedawno dowiedziałem się, że ofertę wydawniczą UMK można znaleźć również na jednej z coraz bardziej popularnych, ogólnopolskich stron internetowych...

- Sądzę, że myśli Pan o Internetowej Księgarni Akademickiej, w skrócie IKA, na której zgromadzono informacje o wszystkich publikacjach większości wydawnictw akademickich. Rzeczywiście, jest to coraz bardziej popularna strona i warto znać jej adres: www.ika.edu.pl.

- A co z radiem i telewizją?

- Tak, to ważne media, ale trzeba pamiętać, że są one nastawione na przeciętnego odbiorcę i nie będą relacjonować każdej naszej nowości. Jednak chętnie prezentują książki, o których jest głośno i które podnoszą temperaturę życia kulturalnego. Tak np. było z pozycją Elzenberga "Kłopot z istnieniem", która była omawiana w bydgoskim oddziale TV3 i Radiu Pomorza i Kujaw. Swego czasu lokalna telewizja nagrywała raz w miesiącu program akademicki i mieliśmy wtedy okazję prezentować najnowsze publikacje UMK.

- Nie powiedział Pan jeszcze o bardzo efektownie drukowanych katalogach.

- Poza rutynowym przygotowywaniem informacji drukowanych i wirtualnych, Biuro wydaje również raz do roku katalog w postaci drukowanej, w nakładzie 2500 egzemplarzy. Dużym uznaniem naszych czytelników cieszy się katalog na płytach CD, który jest rozpowszechniany przede wszystkim na targach i wystawach. Warto wiedzieć, że jesteśmy jednym z niewielu wydawnictw w Polsce, a na pewno jedynym uniwersyteckim, które publikuje tego typu katalog.

- Wspomniał Pan o imprezach wystawienniczych. Z publikacji w "Głosie Uczelni" łatwo zauważyć, że biorą Państwo bardzo często udział w różnego rodzaju targach, kiermaszach i wystawach w kraju i za granicą...

- Jest to jedno z ważniejszych zadań, jakie mamy do spełnienia. Trudno wyobrazić sobie promocję bez tego typu działań. W kraju staramy się uczestniczyć w najważniejszych targach, odbywających się najczęściej w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu, oraz organizować kiermasze we wszystkich pozostałych miastach akademickich. Nasze książki, dzięki Stowarzyszeniu Wydawców Szkół Wyższych, są obecne na imprezach międzynarodowych, m. in. w Londynie, Paryżu, Kijowie, Rzymie, Pradze, Sztokholmie i Wilnie. Efektem wspomnianych wystaw i targów jest 10 nagród, które do tej pory otrzymały nasze publikacje.

- Mimo ewidentnych działań marketingowych, istnieje całkiem spora grupa autorów w naszej Uczelni, która uważa, że Biuro jest zbyt mało ekspansywne. Najczęstsze zarzuty to brak naszych książek w księgarniach naukowych w kraju lub za granicą.

- Jak już wspomniałem, książka jest specyficznym towarem i - obecnie - bardzo trudnym do sprzedania. Jeżeli chodzi o kraj, to staramy się, aby nasze książki były wszędzie tam, gdzie powinny być, tzn. w księgarniach specjalistycznych. Niestety, nie znajdziemy ich w księgarniach ogólnoasortymentowych z prostej przyczyny - one nie chcą przyjmować książek akademickich. Trzeba pamiętać, że księgarnie ze względu na brak miejsca nie są w stanie w należyty sposób wyeksponować 25000 pozycji drukowanych każdego roku w Polsce. Jest to pewnego rodzaju dramat, ale takie są realia. Nasi naukowcy nie znajdą również swoich prac w księgarniach, które stoją na skraju bankructwa, a jeszcze dzięki różnego rodzaju zabiegom egzystują.

Jeżeli chodzi o księgarnie zagraniczne, to trzeba zdać sobie sprawę, jak wielki jest to rynek. Tylko w USA drukuje się rocznie około 150000 tytułów książek. Aby nasza pozycja trafiła tam chociaż do kilku księgarń, trzeba by wykonać szereg czynności, na które nie mamy zwyczajnie pieniędzy. Zresztą przy próbach wejścia z naszą ofertą np. na rynek niemiecki zawsze pojawia się pytanie o wysokość nakładu. Nikt nie wprowadzi tam do sprzedaży książki o nakładzie 500 egz. To nie znaczy, że w ogóle nie można znaleźć naszych publikacji w księgarniach zagranicznych. Są, i czasami nawet dobrze potrafią się sprzedać, jeżeli np. 100 egzemplarzy uznamy za dobry wynik. Dzieje się tak dzięki księgarzom, którzy z pochodzenia są Polakami lub czują sentyment do naszego kraju. Nie są to jednak dobre podstawy do tworzenia prawdziwego marketingu i dystrybucji. Uważam jednak, że przy wykorzystaniu wcześniej wspomnianych metod docieramy do sporej grupy osób zainteresowanych naszą ofertą.

- Na zakończenie, ile osób pracuje w Biurze?

- Na etacie dwie, poza mną pracuje tu jeszcze mgr Blanka Heberlejn. W zależności od potrzeb zatrudniamy także 3 osoby na umowy-zlecenia, które opracowują technicznie materiały promocyjne, prowadzą aktualizację bazy danych, przygotowują prezentacje internetowe oraz wysyłają paczki do kontrahentów.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Wojciech Streich
Poczatek stronyStrona Głosu UczelniUniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu