GLOS UCZELNI

Strona Glosu UczelniStrona glowna UMK

Religia a terroryzm

Rozmowa z ks. dr. Witoldem Dorszem z Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego

  - Sześć lat mieszkał Ksiądz w Hiszpanii, pracując również w baskijskich parafiach i ocierając się o środowisko terrorystów z ETA. Jak żyjące w psychozie strachu społeczeństwo Hiszpanii zareagowało na zamachy terrorystyczne na Nowy Jork i Waszyngton? Jak reaguje Kościół?

  - Tak jak chyba wszędzie, te zamachy poruszyły wszystkich. Jeśli chodzi o Kościół, to Komisja Stała Konferencji Episkopatu Hiszpanii wydała odczytany we wszystkich kościołach kraju komunikat, w którym w sposób niezwykle zdecydowany, tak jak to czyniła i czyni w przypadku zamachów dokonywanych przez terrorystów z ETA, potępiła zamachy w Nowym Yorku i w Waszyngtonie, przypominając, że wszelkie akty terroru stanowią ciężką obrazę Boga oraz łamią podstawowe prawa osoby ludzkiej i narodów, a także degradują tych, którzy się ich dopuszczają i im sprzyjają. Jednocześnie jednak w mediach hiszpańskich rozgorzała wielka polemika wywołana wypowiedzią emerytowanego biskupa baskijskiej diecezji San Sebastián, José María Setién, który poddał w wątpliwość stawianie znaku równości pomiędzy autorami zamachów z 11 września a terrorystami z ETA. Atakowano biskupa, a także cały Kościół, oskarżając go o próbę usprawiedliwienia terroryzmu baskijskiego.

  - Czy można mówić o jakichś związkach ETA z Kościołem?

  - W świadomości części społeczeństwa Hiszpanii funkcjonuje przekonanie, że ETA jest związana z Kościołem. Mówi się nawet, że narodziła się w zakrystii". Prawdą jest, że ETA wyrosła z nacjonalistycznego ruchu baskijskiego, który miał u swych początków charakter konfesyjny. Pierwszym hasłem najstarszego i do dziś najważniejszego baskijskiego ugrupowania nacjonalistycznego, Nacjonalistycznej Partii Baskijskiej (EAJ-PNV), było: Bóg i stare prawa. Kiedy pod koniec dyktatury gen. Franco ze sfrustrowanych dążeń nacjonalistycznych, połączonych ze skrajnym marksizmem, wyłoniła się ETA, sympatyzowała z nią grupa księży baskijskich o lewicowych poglądach, ale w miarę jak ETA ewoluowała w kierunku zamachów na życie ludzkie i przyjmowała coraz bardziej antychrześcijańską ideologię, sympatie te niemal całkowicie zamarły. Dziś ETA jest ugrupowaniem zdecydowanie antychrześcijańskim i jeśli odwołuje się do jakichś treści religijnych, to są to mityczne wierzenia pogańskich Basków, a chrześcijaństwo określa jako religię obcą Baskom, narzuconą z zewnątrz. Pamiętam jeden z plakatów wyborczych Herri Batasuna, partii politycznej powiązanej z ETA: był na nim Fidel Castro, a za nim dwóch mężczyzn w kominiarkach z bronią w ręku, czyli bojownicy z ETA.

  - Dlaczego ETA ma tak silne poparcie społeczne?

  - Przede wszystkim dlatego, że wykorzystuje hasła nacjonalistyczne, choć tak naprawdę z nacjonalizmem baskijskim nie ma wiele wspólnego i moim zdaniem, wyrządza mu wielką szkodę. Nieco ponad 50% mieszkańców Kraju Basków i około 12-14% mieszkańców Nawarry głosuje na partie nacjonalistyczne i nie widzi możliwości pogodzenia swojej tożsamości narodowej z obywatelstwem Hiszpanii to jest bardzo poważny problem polityczny, który domaga się rozwiązania. Oczywiście tylko niewielka część z nich popiera ETA, ale większość przynależy do "zmowy milczenia", czy to na skutek więzów krwi z terrorystami, czy też z powodu strachu. Do nich skierowana jest retoryka grup związanych z ETA, która głosi, że "jesteśmy narodem okupowanym, który cierpi niesprawiedliwość historyczną i polityczną".

  - Dlaczego ludzie tak chętnie garną się do organizacji, na której ciążą zabójstwa?

  - W tej chwili za udział w akcjach ETA w więzieniach hiszpańskich siedzi około 500 osób, a we francuskich - ponad 100, a więc nie jest to mała, wyizolowana grupka, tylko organizacja, w której na miejsce jednego zaraz przychodzą następni. Struktura ruchu, którego zbrojne ramię stanowi ETA, przypomina strukturę ruchu totalitarnego, tak jak go opisała Hannah Arendt. W centrum jest "kopuła" ruchu, a wokół niej, tak jak w cebuli, znajdują się kolejne warstwy: najpierw ETA i cały szereg organizacji, które stawiają sobie te same co ETA cele polityczne i które tak jak ona, podporządkowane są bezpośredniemu kierownictwu "kopuły", a dalej, na zewnątrz, organizacje o charakterze kulturalnym, szkoły, stowarzyszenia młodzieżowe, a nawet dziecięce. Ten, kto się dostał w obszar oddziaływania tego ruchu, powoli traci kontakt z rzeczywistością i coraz bardziej poddaje się nacjonalistyczno-rewolucyjnej ideologii. Kto przejdzie cienką linię terroru, nie ma już powrotu. Co najwyżej może sobie strzelić w głowę albo liczyć się z tym, że zabiją go jego współtowarzysze. Znam osoby, które chciały się wycofać - znaleziono je martwe gdzieś w górach, a oskarżenie o morderstwo zrzucono na żandarmów.

  - Czy mieszkając tam, czuł się Ksiądz osobiście zagrożony? Czy odczuwał Ksiądz strach?

  - W Polsce nie doświadczyłem tego, co to jest strach i terror - pojęcia te znane mi były z przekazów z lat stalinowskich. Na własnej skórze poznałem je dopiero w Kraju Basków. Tam, w małych miejscowościach, wszyscy żyją w zagrożeniu, boją się rozmawiać przy świadkach na dręczące ich tematy. Trudno jest mi pogodzić się z myślą o tym, że ministrant z mojej parafii siedzi obecnie w więzieniu za związane z ETA przestępstwa z bronią w ręku, a z drugiej strony osoby, które znałem, znajdują się także wśród ofiar. W porównaniu do księży miejscowych cieszyłem się jednak dużą wolnością, nikt mi nie groził i nie zarzucał, kiedy odwoływałem się do Ewangelii, że przemawia przeze mnie hiszpański lub baskijski interes narodowy.

  - Wróćmy do problemu inspirowania przemocy przez religię.

  - Problem ten odnieść można tak do islamu, jak i do chrześcijaństwa. Mamy dwa katolickie kraje dotknięte tym zjawiskiem - Irlandię i Hiszpanię właśnie. Kiedy religia przestaje być osobowym kontaktem z Bogiem i przekształca się w ideologię, mamy do czynienia z wojnami religijnymi, krucjatami, a także terroryzmem. Terroryzm posługuje się różnymi osłonami, np. religią, sprawiedliwością społeczną czy wolnością narodową, które służą jako otoczka, a są postrzegane jako racje główne.

  - Co robić, żeby zdeterminowani ludzie nie postrzegali terroryzmu jako swojej jedynej szansy?

  - Moje doświadczenie z Nawarry i Kraju Basków mówi, że jedyną drogą, która może doprowadzić do zakończenia tego łańcucha przemocy, jest wychowanie nowych pokoleń. W Hiszpanii coraz bardziej dostrzega się, że warunkiem przezwyciężenia terroryzmu jest edukacja odwołująca się do wartości religijnych i wychowująca do dialogu i pokoju. Jeszcze wyraźniej dostrzegane jest to w Irlandii, gdzie proces pokojowy jest dużo bardziej zaawansowany. Trzeba też analizować przyczyny terroryzmu. Zbyt często zapomina się, że zamachy z 11 września niosą wiele znaczeń. To, co Zachód uważa za symbol postępu i rozwoju, zamachowcy widzieli jako symbol olbrzymiego zagrożenia i niesprawiedliwości. Mówi się o tym, że 25% ludzi ma w swoich rękach 80% dóbr na świecie. To oczywiście nie usprawiedliwia tego, co się stało, ale sprzyja kształtowaniu się takich postaw.

  - Świat protestuje przeciwko terrorystom z al-Kaidy, ale o protestach przeciwko ETA mówi się niewiele...

  - A jednak są ludzie, którzy nie boją się protestować. Prowadziłem kiedyś triduum przed Świętem Niepokalanego Poczęcia dla rządu wojskowego Nawarry, który jest traktowany przez Basków jako rząd okupacyjny. Żona jednego z pułkowników nie bała się mówić głośno o przebaczeniu i pojednaniu w imię Ewangelii, mimo że jej ojca, generała żandarmerii, młoda dziewczyna z ETA zamordowała strzałem w tył głowy. Jeśli kilkadziesiąt osób odważy się w małym miasteczku stanąć wobec swoich sąsiadów z odkrytymi twarzami i transparentami, protestując przeciwko kolejnemu zamachowi ETA, to jest już bardzo dużo, zwłaszcza tam, gdzie władze należą do partii, która jest polityczną reprezentacją terrorystów i gdzie zamachowców po wyjściu z więzienia uznaje się za zasłużonych dla miasta. Potrzeba wielkiej wiary, odwagi, determinacji, aby przezwyciężyć strach i wyjść protestować na ulicę. Takich inicjatyw prowadzących do pojednania rodzi się w tej chwili coraz więcej. Nie ma lepszej strategii niż głoszenie Ewangelii, bo jeśli ktoś naprawdę zaczyna Nią żyć, na pewno będzie przeciwko przemocy.

  - Jak zamachy z 11 września wpłynęły na religijność chrześcijan?

  - Okazało się, że doprowadziły do jej zwiększenia. Z informacji nadchodzących zza Oceanu wynika, że po zamachach Amerykanie odczuwają większą potrzebę oczyszczenia, zwrócenia się do Boga, pielgrzymują do ruin World Trade Center. Wzorem dla wielu stały się takie postacie jak, o. Michael F. Judge iFranco Colombo. Pierwszy był franciszkaninem, kapelanem nowojorskiej straży pożarnej, który kiedyś zajmował się rodzinami ofiar tragicznego wypadku TWA 800 na Long Island, a 11 września zginął pod jedną z wież, udzielając sakramentów rannym i umierającym. F. Colombo, odpowiedzialny pierwszej wspólnoty neokatechumenalnej na Manhattanie, a zarazem jeden z członków nowojorskiej straży pożarnej, także zginął, niosąc pomoc ofiarom zamachu. Świadectwo wiary jego żony i dziesięciorga osieroconych dzieci poruszyło bardzo wielu ludzi.

  - Po wrześniowych zamachach trudniej jest żyć wiarą i nadzieją.

  - Wydarzenie to z pewnością stanowi przełom, bo wiadomo, że świat nie będzie już taki jak wcześniej, że trzeba zastanowić się nad fundamentami naszej cywilizacji, nad jej organizmem. Coraz głośniej mówi się o tym, że jeśli w krwi tego organizmu będzie płynęła tylko idea postępu i pieniądza, to będzie on chory. Romano Prodi powiedział, że Europie potrzeba duszy, że projekt wspólnoty europejskiej opartej tylko na interesie ekonomicznym to za mało i że musi ona opierać się o wspólne wartości duchowe. A przecież Europa ma dziedzictwo chrześcijańskie, do którego może się odwoływać. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich jest to oczywiste.

  - Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Kinga Nemere-Czachowska

W latach 1993-1999 ks. dr W. Dorsz przebywał w Hiszpanii, gdzie na Uniwersytecie Nawarry w Pamplonie odbywał studia doktoranckie z dziedziny filozofii i mediów, zakończone obroną pracy doktorskiej na temat "Hannah Arendt i totalitaryzm". Obecnie jest zatrudniony w Zakładzie Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego; prowadzi także wykłady z podstaw pedagogiki chrześcijańskiej w ramach Zakładu Edukacji Chrześcijańskiej w Instytucie Pedagogiki.

Poczatek stronyStrona Glosu UczelniStrona glowna UMK